wtorek, 23 listopada 2010

nietypowe spotkanie robótkowe

Kilka dni temu wzięłam udział w nietypowym, bo wirtualnym, spotkaniu robótkowym zorganizowanym przez Iwonę  na fb. Bardzo ciekawe doświadczenie i możliwość poznania nowych pasjonatek rękodzieła wszelkiego. Każdy, kto chciałby wziąc udział w kolejnym spotkaniu, może się zapisać o tu. Mi się bardzo spodobało i jak tylko nic mi nie wyskoczy, wezmę udział w kolejnym :)

Podczas spotkania dziergałam torebkę z wełnianej włóczki o bardzo luźnym splocie, a praktycznie bez splotu ;) włóczka przypomina długie pasmo czesanki co jakiś czas skręcone. Miałam 2 motki, jednak jeden jak się okazało był podzielony na równe krótkie części i powiązany... Jako że włóczka wcześniej była swetrem i dostałam ją niejako w prezencie nie miałam zamiaru marudzic, w końcu darowanemu koniowi w zęby się nie patrzy ;) a włóczka i kolorki bardzo mi się podobały :)

od razu ostrzegam - fotki robione na bieżąco, w trakcie trwania spotkania - urodą ani jakością nie grzeszą ;)
tu pierwsza przymiarka do torebki - myślałam, że wyjdzie fajna torba z dużą półokrągłą klapką typu chlebak, niestety kłębuszek szybko sie skończył... do tego moje największe szydełko nie dawało sobie rady z grubszymi częściami włóczki i musiałam nieźle się nasiłować - czego efektem były odciski...


torebkę zszyłam, dorobiłam rączkę i stwierdziłam, że chyba zaryzykuje i spróbuję ją sfilcować w pralce


po 2 praniach najpierw w 40 stopniach, następnie w 60, torebeczka całkiem fajnie się sfilcowała, a ja sie przekonałam, że szydełkowe wytwory też można filcować w ten sposób (spotkałam sie tylko z filcowaniem rzeczy drutowych)


jeszcze zbliżenie na fakturę torebki po filcowaniu (nieco kolor sie wypłukał podczas prania...)

Jak juz wspomniałam, drugi kłębuszek był w kawałkach, dziergać cokolwiek z tego - to był niezbyt dobry pomysł, bo było dużo supełków... ale pocięłam te kawałeczki, rozczesałam i próbowałam filcowania na mokro - efektem są moje pierwsze filcowe kuleczki :)  wełny jeszcze troche zostało, to pewnie jeszcze się w filcowanie pobawię...


A na koniec najważniejsza wiadomość dnia, a właściwie to ostatnich dwóch miesięcy ;) dziś w nocy skończyłam moją zmorę (czyt. firankę) z czego ogromnie się cieszę :) Oj dała mi popalić... a na koniec jeszcze rozcięłam sobie szydełkim opuszek palca... Teraz firanka schnie, jeszcze zostanie prasowanie , fotki i odbiór przez zamawiającą ;) Fotki będą już niebawem. No i został mi dylemat na ile ją wycenić...

Dziękuję za odwiedziny i komentarze dotyczące moich prac :) Mam nadzieje, że teraz znów zwiększy się moja aktywnośc na blogu - w najbliższym czasie nie planuję juz firanek, co najwyżej małe zazdrostki ;) póki co pomalutku szykuję sie do pierwszych urodzin mojego bloga i niespodzianki dla Was

Pozdrawiam serdecznie


4 komentarze :

  1. Heh...masz sie z ta firanka,jak ja z momi 'blizniakami'-myslalam,ze konca nie bedzie,ale sie sfinalizowalo:-)One przeciez 'nie mogly mnie zmoc':-)
    Torebeczka wyszla niesamowita a filcowanko dodalo jej uroku.Te filcowe kulki bym gdzies do niej porzylaczyla,jako dodatkowy 'zwisik' przy zamykadle,lub cos tam -mixik z drewnianymi koralikami np...
    Kuruj paluch-bo sie jeszcze musi przydac na nastepne dziela:-)))
    Calusy-Halinka-

    OdpowiedzUsuń
  2. Torebka jest super
    ja też chce taką

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.