poniedziałek, 26 maja 2014

soczysty komplet

Soczysty komplet w kolorze intensywnej, prawie neonowej zieleni + żółte akcenty w postaci koralików.

komplet do wzięcia ;) (zamawiająca poprzez FB usunęła swoje konto i kontakt się urwał...)


********************************************************

A u nas znów chorobowo - tyle co Jeremiś przestał się smarkać, pocieszyliśmy się kilkoma dniami, to Dobrusia się rozłożyła (lekarz na pomocy świątecznej stwierdził anginę, a to po prostu migdał przytkał się czopem i wdał stan zapalny, kolejny z resztą już raz)... Jak skończymy leki idziemy do laryngologa, bo migdałki ma okropnie przeorane przez choronby i kto wie czy nie czeka nas ich wycięcie...
Już nawet nie zliczę która to choroba... antybiotyk na tydzień i uziemieni w domu... na szczęście leki działają, po Dobrusi nie widać już choroby, ale do niedzieli to mi dzieciaki dom rozniosą z nadmiaru energii ;)

Na domiar złego mój prawy nadgarstek zaczyna pobolewać - choroba "zawodowa"... Ostatnio przeciążony przez noszenie Miśka w szpitalu i są efekty... Chirurg odesłał mnie do ortopedy, ale przez choroby dzieciaków skierowanie przepadło... no i nie uśmiecha mi się operacja, której najczęstszym powikłaniem jest obniżenie sprawności ręki, palców itp....

No to ponarzekałam... na jakiś czas starczy ;) a ja zabieram się za kolejny projekt, na tyle, na ile pozwoli mi boląca ręka

sobota, 24 maja 2014

wesoły zestaw na bogato

Drugi komplet z kolczykami - powstałymi jako efekt uboczny nawleczenia zbyt dużej ilości koralików ;) jedni nazywają to kreatywnością, drudzy lenistwem ;) ale efekt tak czy inaczej bardzo mi się podoba

Złociste koraliki tak biją po oczach, że zamiast ozdobnych zawieszek postawiłam na magnetyczne zapięcie, żeby nie przesadzić.

A jaki efekt? Zobaczcie sami :)


Jakbym nie ustawiała kompletu do zdjęć, buźka wydawała mi się  najlepszą opcją ;)

Dziękuję, za życzenia zdrowia - i na mnie podziałały :) co prawda Dobrusię coś rozkłada, ale to w tym roku norma, że ciągle coś ktoś...

Słonecznego weekendu życzę

poniedziałek, 19 maja 2014

koralikowe cafe latte

Dziś kolejne bransoletki, z koralików które na myśl przywodzą mi cafe latte



kolejne w tej tonacji w planach

Dziękuję za życzenia zdrowia - podziałało i Jeremiś już dochodzi do siebie, za to teraz mnie rozłożyło :( ehh coś mocno choroby w tym roku nas nawiedzają, bo to już z 6 infekcja, a tu dopiero maj... pewnie to za to, że jesień była spokojniejsza...
więc ja póki co chodzę i śpię z chusteczkami przy nosie, głowa boli, oczy łzawią, a dzieciaki tradycyjnie szaleją... oby leki szybko mnie na nogi postawiły, bo planów masa...
 szczęście w nieszczęściu, że do kilku projektów muszę domówić brakujące materiały, więc mam kilka dni na pozbieranie się ;) ale jaki to dziwny stan w sobotę był, że ciągnęło mnie do szydełkowania, a nie miałam co kończyć!

Życzę miłego dnia oraz słonecznego i owocnego w prace tygodnia :*

piątek, 16 maja 2014

kocyk dla malutkiej Hani i zaproszenie

Chyba nie ucieknę od personalizowanych kocyków, bo co się "cieszę", że skończę jeden, to zaraz pojawia się nowe zlecenie ;)

Ten kocyk powstał dla malutkiej Hani, co z resztą widać ;)


rozmiary standardowe (ok. 70x90cm), zapewne po wypraniu będzie nieco większy ;) a kropeczką w "i" jest serduszko (mam nadzieję, że widać...)

po szpitalu, gdy niestety nasz ukochany kocyk się zabrudził musiałam z racji wirusa i szpitalnych zarazków wyprać go w 60 stopniach bałam się co to będzie, a tu poza powiększeniem wymiarów kompletnie nic się nie stało i nadal możemy się nim cieszyć, a robiony był z jakiś resztkowych tanich akryli ;)

Jeremiś nareszcie wychodzi z choroby, niech no tylko te deszcze i paskudna pogoda pójdą precz  i będziemy szaleć na rowerze :)

********************************

a na sam koniec chciałabym zaprosić Was na FB do licytacji słonecznej bransoletki


Moja słoneczna bransoletka powędrowała na aukcję dla Jasia - chłopca zza miedzy - z Głogowa, który urodził się bez kości w nóżkach.
Zbieramy już nakrętki dla Niego, ale potrzebne są ciągle ogromne środki po to, by mały Jaś mógł ruszyć w świat na własnych nóżkach i o własnych siłach (w Polsce jedyną "propozycją" lekarzy jest amputacja nóżek, ale w USA są specjaliści, którzy nie tylko mogą uratować nóżki, żeby maluch mógł sam chodzić) .
O Jasiu i zmaganiu z chorobą można więcej przeczytać na stronie mu poświęconej http://jasiuwalos.pl/
zapraszam też na całe FB wydarzenie i aukcje, z których cały dochód zostanie przekazany na leczenie chłopca

poniedziałek, 12 maja 2014

torebeczki dla małych dam

Poniedziałek przywitał pluchą za oknem, wiatrem co głowy urywa... i to ma być niby maj?

U mnie dziś torebeczki, zrobione już jakiś czas temu (ciągle nadrabiam zaległości w pokazywaniu zdjęć)

różowa z wyszytymi kwiatkami


szara z kokardą
 

miałam problem z wyborem pasujących guzików więc je wyszydełkowałam ;)

a u nas chorowania ciąg dalszy... Jeremiś w środę wyszedł ze szpitala, a w sobotę zaczął pokaszliwać, w niedzielę pojechaliśmy na pomoc świąteczną, bo naszej lekarki nie było (tzn. wracała do domu dopiero, alby byłaby poóźno). O dziwo lekarka nas dobrze przebadała, przepisała "normalne" leki (bo kilka lat temu na nawrót mojej choroby bakteryjnej dostałam witaminę c i tabletki z czosnkiem, dobrze, że kilka dni później dostałam się do laryngologa - 2 tyg. na antybiotyku i wziewach...). Potem tylko rajd do innego miasta po leki, bo nawet całodobowa apteka nie byłą czynna... i od wczoraj się inhalujemy... Dobrze, że choć Dobrusia zdrowa... Ten rok jak zaczął się ospą, tak ciągle coś...

sobota, 10 maja 2014

nietypowy wianek komunijny

Sezon komunijny w pełni - stąd nietypowa prośba - o wianek szydełkowy z drutu (bo ktoś gdzieś widział taki w jakimś katalogu). 
Na początku podeszłam do tego pomysłu nieco sceptycznie, ale efekt końcowy mnie zaskoczył. Do "druciaków" bransoletek i pierścionków dołączają też druciane wianki :)



Robota żmudna, bo drucik niemiłosiernie mi się plątał z koralikami, paluchy bolały (na szczęście nie przecięłam sobie opuszków jak przy bransoletkach). Zdjęcia robione na szybko, bo wianek potrzebny był na "już". 

Powstała też wersja prosta bez koralików i węższa, ale ta już nie załapała się na zdjęcia.

Jak się Wam podoba? Na głowie wygląda bajecznie i zapewne to nie ostatni taki wianek :)

U mnie chwilowy przestój nastał, długi weekend nam się przeciągnął do tygodnia leżenia w szpitalu - biedny Jeremiś załapał wyjątkowo paskudny szczep rotawirusa. Dobrusia się pozbierała w domu, chociaż jednego dnia byłam gotowa i z nią na oddział jechać, ale udało mi się w nią wlać leki nawadniające i obeszło się bez kroplówek. Jeremiś nie miał tyle szczęścia i cały tydzień leżał pod kroplówkami (wybrał w sumie 14...), ale teraz już jesteśmy w domku a Misiek nadrabia czas stracony na chorowanie :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.