czwartek, 1 marca 2012

torebeczka dla małej damy

Jakiś czas temu zostałam poproszona o wykonanie torebeczki dla dwuletniej dziewczynki - podobnej do listonoszki, którą kiedyś zrobiłam dla Dobrusi. Po otrzymaniu wytycznych dotyczących kolorów zabrałam się za dzierganie. 
Coś ostatnio nie mam szczęścia i jak dziergam z resztek włóczek okazuje się, że brakuje mi kilkanaście cm... ale wybrnęłam z tego dodając czerwony kolor i chyba wyszło to na dobre ;)


W porównaniu do pierwowzoru dodałam jeszcze jednego listka i esy-floresy, a do środka kwiatków wszyłam koraliki crackle - dzięki czemu ładnie się mienią


A żeby do torebeczki coś jeszcze pasowało zrobiłam jeszcze opaskę i gumeczkę z kwiatowymi motywami


Opaska bardzo podobała się Dobrusi i chyba dla niej też zrobię, tylko oczywiście musi sama wybrać sobie kolory - bo nie byłaby sobą ;)
No i z wiosną czeka mnie też dzierganie nowej torebki dla mojej modnisi, bo musi mieć w co zapakować swoje skarby na spacerze, bądź swoje zakupy (chyba, że bierzemy rower - wtedy wkłada wszystko do swojego koszyczka).

Dziękuję za komentarze i życzenia - jak widać nadal się kulam ;)

Pozdrawiam serdecznie i już niedługo wracam z nowymi pracami :)

wtorek, 28 lutego 2012

Dla każdego coś ciepłego

Witam po przerwie. 

Jeszcze w dwupaku chodzę - mam nadzieje, że ostatnie dni ;) bo już ciężko i praktycznie każda pozycja boli... na szczęście dostałam jakiegoś turbodoładowania z szydełkiem, a do tego w końcu zmobilizowałam się do robienia zdjęć zaległym pracom, więc nareszcie mogę pokazać coś nowego.

Na pierwszy rzut postanowiłam wziąć nakrycia głowy - zimę tym razem mieliśmy dziwną, ale mam nadzieje, że się już wygłupiać nie będzie i wróci dopiero po jesieni ;)

Jako pierwsza czapa-żaba - ostatnio czapki z takim motywem są hitem na rękodzielniczej grupie FB - no i ja też uległam. Wskazówki jak ma żaba wyglądać dawała mi Dobrusia - stąd uśmiechnięta żaba ma na czubku języka muchę ;) Czapka rozmiarowo będzie pasować na 1-1,5 rocznego malucha


Następna czapeczka - uszata, lekko owieczkowa - powstała z potrzeby zagospodarowania 30 g moteczka wełny merino baby - była taka milusia, że stwierdziłam, że w sam raz będzie się nadawała na czapeczkę dla maluszka. Włóczki starczyło idealnie - zostało może z 15 cm :)


Kolejna czapka - krasnalkowo-tęczowa z dużym koniecznie czarnym pomponem to oczywiście zamówienie Dobrusi. Powstała w jeden wieczór z włóczek akrylowych praz akrylowo-wełnianych. Świetnie sprawdza się w mrozy.


Na sam koniec opaska z mieszanki akrylu i wełny - gryzie nieco, ale jak dla mnie - strzał w dziesiątkę, bo czapek nie noszę, za to kurtka jak już to musi mieć kaptur. Tak się jednak złożyło, że złapałam zapalenie zatok w najgorsze mrozy, a że musiałam wychodzić z domu stwierdziłam, że opaska byłaby idealnym uzupełnieniem ciepłego kaptura. Robiona reliefowym ściągaczem, z jednego małego kłębuszka - baaaaaaaardzo ciepła.


 Zdjęcia nie są najlepsze, ale gimnastyka z łapaniem odpowiedniego oświetlenia w pochmurny dzień nie jest teraz najprzyjemniejszą czynnością, biorąc pod uwagę moje słoniowato-wielorybowe kształty ;)

Dziękuję za odwiedziny, że mimo przerwy w blogowaniu zaglądacie do mnie i mobilizujecie do wpisów - sporo ostatnio powstaje prac szydełkowych, więc mam nadzieję, że juz takich długich przerw nie będzie.

wtorek, 17 stycznia 2012

Zamieniła Mata szydełko na...

... druty ;)

ale to tylko chwilowy skok w bok ;)

A tak w ogóle robótkowanie to zaczęłam właśnie od drutów - kilkanaście lat temu (jak to brzmi!). Co prawda nauczyciela nie miałam żadnego, tyle co mi sie udało opanować prawe i lewe oczka - namiętnie robiłam szaliki, które prułam - było to robienie dla samego zajęcia rąk ;) Raz wyszła mi prosta czapka i torba na ramię. Niestety nic a nic nie rozumiałam z opisów na druty (z resztą tak jest po dziś dzień). 

Kiedy byłam w ciąży z Dobrusią i z dość aktywnego trybu życia musiałam przestawić się na leżąco-oszczędny z powodu zagrożonej ciąży - musiałam znaleźć sobie jakieś zajęcie i postanowiłam spróbować pomęczyć druty - niestety opornie mi to szło, wzięłam szydełko - zawsze trzymałam je tak, jak pokazują w starych książkach i było mi bardzo niewygodnie, ale jak złapałam szydełko tak jak druty - nagle okazało sie, że jednak nie jest juz tak niewygodnie i rozpoczęłam naukę przy pomocy książek, a potem internetu. Zapał szybko minął, ale podstawy opanowałam.

Kiedy Dobrusia miała kilka miesięcy życie kręciło sie w kółko - pranie, gotowanie, sprzątanie i pieluchy. Znów zachciało mi się znaleźć jakąś odskocznie od rutyny. z domu ruszyć się za bardzo nie miałam jak, więc wzięłam szydełko i pochłonęło mnie to doszczętnie ;)

Od zawsze podobały mi się jednak prace na drutach - bo nie ma co ukrywać - inna technika i inne możliwości, dlatego postanowiłam zrobić coś na drutach dla malucha, póki jeszcze bryka sobie w miarę grzecznie w brzuszku.

Na pierwszy rzut poszły skarpetki - robione w formie długiego paska i zszywane po bokach - ale sie przy tym zszywaniu namęczyłam...

Potem powstał prosty sweterek - tu też każda część robiona była osobno i zszywana, do tego pezy robieniu dekoltu i ujmowaniu oczek nie wyszło wszystko ładnie, więc obrobiłam to szydełkiem i dekolt zyskał przyzwoity wygląd ;)


Stwierdziłam, że może spróbuję nauczyć się robienia na okrągło. Na YT znalazłam kilka filmików z metoda magic loop - i nawet dość szybko załapałam o co chodzi - i czapeczka powstałą już na okrągło, bez zszywania. Na zdjęciu ze wspomnianymi już skarpetkami.

ściągacz w skarpetkach można wywijać - tym samym regulując ich wysokość



A na sam koniec postanowiłam do kompleciku dorobić spodenki - w całości robione na okrągło i bez zszywania - efekt końcowy wyszedł taki jak chciałam ;)

A tak prezentuje się cały komplecik



Póki co to już będzie na razie koniec rzeczy robionych na drutach, bo stęskniłam się za szydełkiem. Poza tym pora teraz coś dla Dobrusi zrobić, bo ostatnio przeważają rzeczy maluszkowe.

Dziekuje za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie!

P.S. mam nadzieje, że dotrwaliście do końca tego mega postu ;)

środa, 4 stycznia 2012

lepiej późno niż wcale

Nadal nadrabiam zaległości w pokazywaniu prac. 

Tym razem szydełkowa sukieneczka ze sznurkowej przędzy w kolorze brudnego malinowego różu. Zrobiona na wesele, które było w... sierpniu. Zdjęć niestety wtedy nie zrobiłam na mojej modelce, a potem modelka nie chciała jej założyć bez okazji... 
Sukienkę udało się dopiero ją ubrać na przedszkolną Wigilię - a zdjęcia robiłam
w domu na szybko... Z sukieneczki zrobiła się bardziej tunika - w lecie sięgała tuz przed kolano, a teraz kolanka ładnie odkryte - kolejny dowód jak mi Dobrusia ostatnio szybko rośnie ;) ale dzięki temu, że włóczka ładnie się rozciąga, powinna jeszcze trochę  posłużyć.

Czas na zdjęcie - z tradycyjną minką ;)


a tu jeszcze robocza fotka tuż po skończeniu - na płasko (chyba lepiej widać wzór a i kolor jakby bardziej zbliżony do tego prawdziwego)


sukieneczka to moja radosna twórczość - wzór praktycznie sam się wymyślił ;)

Z dobrych rzeczy - już chyba coraz mniej zaległości mi zostało, ale za to coraz więcej pomysłów mi się mnoży, a czasu coraz mniej... oby choć cząstkę udało mi się zrealizować...

Póki co - zmykam do robótkowania - dłuższe siedzenie przy komputerze niestety odbija się bardzo szybko na moich plecach i biodrach, więc siadam tylko na krótkie chwile... 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuje za odwiedziny :)

piątek, 30 grudnia 2011

czasami człowiek musi...

... inaczej się udusi! Uuuuuuuuuuuu

Tak w skrócie można podsumować to, co zamieszczę w tym wpisie.

A znajdą się tu wszelkie wytworki, które musiały powstać już, teraz, NATYCHMIAST!

Nie wiem czy tez tak macie, ale czasem czuje jakąś niepohamowaną ochotę do działania, żeby poszło szybko, efekt ma być natychmiastowy... bądź koniecznie muszę spróbować nowej techniki czy zrealizwoac pomysl, który zaświtał mi w głowie...

Doskonałym przykładem jest poniższa bransoletka - koniecznie chciałam spróbować bransoletek koralikowych robionych szydełkiem. Już kilka razy robiłam podejścia, ale coś mi nie chciało iść, aż pewnego dnia stwierdziłam, że MUSZĘ spróbować raz jeszcze. Przewróciłam zasoby koralikowe i jedyne co mi wpadło to drewniane drobne koraliki - nawlokłam na kordonek, skupiłam się i tadaaaaaam :) mam bransoletkę :) 


 co prawda krótka (stąd kombinacje z zapięciem), jeszcze koślawa... ale jest - udowodniłam sobie, że jednak potrafię i jeśli tylko uda mi się kupić koraliki to będę jeszcze chyba działać w tym temacie, bo baaaaaardzo mi się spodobało to dzierganie :)

Już kilka razy robiłam emotikony, tym razem jednak chciałam sprawdzić jak emotikony wyglądałyby w roli kolczyków - i jak dla mnie wyszły nawet, nawet ;)


Kolczyki kwiatki, w środku są jeszcze srebrne śnieżynki ze środkami z kryształków Svarowskiego- też powstawały w chwili, kiedy chciałam zrobić coś na szybko.


Podobne kolczyki-aniołki robiłam w zeszłym roku - w tym roku zostałam poproszona o zrobienie jeszcze jednej pary.


Kolejnym szybkim wyzwaniem było wydzierganie dużych, prostych, kwiatowych czerwonych kolczyków. Kolczyki sa naprawde spore - mają ponad 5 cm średnicy a długość z biglem to   niemal 9 cm.


Na koniec broszka w brązach i szarościach, z dodatkiem ciemnej fioletowo-rudej kulki filcowanej na mokro.

Pierwszy raz brałam tez udział w wymiance - była to edycja świąteczna organizowana przez robótkujące dziewczyny na FB.

Ja przygotowałam skromny zestawik - ocieplacz na kubek, misia w mikołajowej czapeczce i szaliku, który trzyma baryłkę z dżemem (wprawne oko pewnie zauważy, że chodzi o Ten "Dżem" - ponieważ adresatka jest fanka zespołu), a do tego zrobiłam karteczkę z motywem haftu krzyżykowego.


Ja natomiast dostałam śliczna paczuszkę od Alinki - same cudności, a do tego była cała masa mikołajkowych czekoladek, ale z nimi rozprawiła sie Dobrusia i nie doczekały zdjęć ;)


Koniec roku to czas podsumowań, ja mam jednak takie zaległości w pokazywaniu robótkowych prac z minionego roku, że przede wszystkim skupię się na tym, żeby te zaległości nadrobić ;)

Planów jeszcze masa, a przede mną jeszcze maksymalnie 2 miesiące robótkowania, potem niestety czasu będę miała malutko... Dlatego póki co będę się starała wykorzystać czas jak najlepiej :)

Pozdrawiam Was serdecznie :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.