Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 grudnia 2015

szydełko + druty = skarpetki i buty

Ufff... uporałam się ze wszystkimi zamówieniami świątecznymi. Ostatnie dwa tygodnie to naprawdę był gorący czas... Teraz zostało wydziergać prezenty dla domowników, ale tu nie ma już takiego pośpiechu.

Pracy było tyle, że robiłam tylko szybko zdjęcia dokumentujące gotowe prace i brałam się za kolejne... Stąd taka cisza na blogu i FB.

Całkiem niedawno powstały cieplutkie buciki-kapcie. Podeszwy z włóczki dolphin, gołębi szary z podwójnej softy, a brąz z happy.  Biały - resztkowe zapasy. Nie jestem pewna skąd miałam małe guziki kokosowe... Wzór - jak szydełko poniosło ;)



 Zapięcie jest tak zrobione, że można wg potrzeby zapinać na dowolne "niewidzialne" dziurki.

Jakiś czas temu udało mi się zrobić na drutach dwie pary skarpetek dla malucha. Jak wiecie druty nie są moją mocną stroną, ale pomalutku próbuję działać coś i w tym temacie ;)

Pierwsze od lewej robione dwie za jednym zamachem, potem zszywane. Wyszły... średnio, ale są cieplutkie (z wełny szetlandzkiej). Drugie robione na drutach z żyłką na okrągło, bez zszywania, z podwójnej nitki. Ponoć to najprostsze skarpety świata - dzięki spiralnemu wzorowi dobrze układają się na pięcie i nie trzeba jej w ogóle formować! Pomysł podpatrzony na blogu VioliS, a sam wzór pochodzi z książki Laily Wagner "Skarpety na drutach".

 

 Koniecznie muszę ten spiralny wzór przetestować też na czapkę - ciekawie by wyglądała :)

A teraz lecę zakasać rękawy i kończyć piernikowe ciasto na jutrzejszą klasową Wigilię Dobrusi. Jak ten czas goni... zaraz święta, potem nowy rok i... miejmy nadzieję poważne zmiany :)

Owocnego wieczoru (bo jestem pewna, że wszędzie praca wre).



wtorek, 10 listopada 2015

znowu mały skok w bok z drutami...

Teraz siedzę po uszy w czapkach, do tego szydełkowych. Druty zerkają na mnie jakby wołały - weź nas, weź nas. Spodobało mi się drutowanie i na pewno będę wracać co jakiś czas i do drutów.

Jakiś czas temu powstała mięsista, ciepła opaska. Oczywiście z... kokosowym guzikiem.


Opaska jest bardzo elastyczna - takiego efektu nie osiągnie się przy dzianinie szydełkowej. Nierozciągnięta opaska pasuje na głowę ok. 40cm, a rozciągnięta na maxa nawet na 54cm! Jest wysoka na 9cm i chroni to wszystko, co powinna ;) Włóczka to fajny melanż, już nie pamiętam co to za włóczka... dodałam szydełkowy pasek, na który doszyłam kokosowy guzik. Dziergane na grubych drutach, prostym ściągaczem i zszyte. Na pewno to nie ostatnia opaska!

środa, 21 października 2015

romans z drutami

Od początku założenia bloga kieruję się hasłem "Między włóczką a szydełkiem dzieją się różne rzeczy". Nie samym szydełkiem żyje człowiek i czasem decyduję się na mały skok w bok ;)

Podobnie było i tym razem. Zostało mi tak pół motka brązu i 1/3 motka turkusowego. Na szydełkową czapę może by wystarczyło, ale postanowiłam wrzucić włóczkę na druty i się troszkę podszkolić z tego tematu. 

Udało mi się zrobić prostą czapkę. Ot ściągacz i jersej, a żeby zamaskować wprawki przy zwężaniu dodałam pomponik. Robiona na płasko, potem z szyta. Najprostsza czapka świata chyba. Najważniejsze, że dałam radę i to drutując w łóżku z gorączką podczas choroby (która tak na marginesie wciąż mnie męczy...) Nie byłabym sobą, gdybym nie wcisnęła gdzieś guzika ;)


Sprawy techniczne: włóczka tango (resztki), druty 3,5  i 5. Wzór - tradycyjnie wzoru brak, bo z reguły z nich nie korzystam.

Pierwsze wprawki z dodawaniem drugiego koloru mam więc za sobą, bo epizodów z drutami w mojej rękodzielniczej "karierze" już było kilka. 

Czapka od razu stała się ulubionym nakryciem głowy mojego Jeremisia, a dzięki temu, że na drutową czapę zeszło mniej włóczki niż na szydełkową zostało mi jeszcze trochę "materiału" i w toku jest produkcja ocieplacza na szyję. Tu poprzeczka podniesiona wyżej - bo robię go na drutach z żyłką na około bez zszywania magic loopem. Jak tylko skończę, to zrobię sesję kompletu z modelem :)

Postanowiłam nieco rozwinąć swoje rękodzielnicze umiejętności i uczyć się nowych technik - to jest plan na najbliższe miesiące. Do tego chcę uszczuplić włóczkowe zasoby i dopiero jak "wyrobię" jeden karton włóczki pozwolę sobie na szaleństwo w ulubionej pasmanterii.
A Wy też macie jakieś jesienno-zimowe rękodzielnicze postanowienia?

środa, 12 grudnia 2012

szyjootulacze x 3

Wraz z pojawieniem się zimy nastała pora szyjootulaczy.

Pierwszy - na drutach, miał byc prezentem imieninowym dla męża. Z powodu różnych pilniejszych spraw zamiast na listopadowe imieniny mąż dostał go na mikołajki ;) Ale jest, wymęczony nieco, bo uczyłam sie poprawnego przerabiania oczek i rozszerzania - dzięki kursowi Iwonki, o którym pisałam TU. Miał być mały, żeby zmieścił się w kieszeni kurtki, ciepły i żeby się nie mechacił o zarost. Dlatego do zrobienia użyłam włóczki z dużą ilością wełny, oczka robione są dość ściśle. 
Dzięki temu, że nie jest wysoki z powodzeniem może służyć jako szeroka opaska, w zależności od potrzeb ;)


Drugi, już szydełkowy - dla mnie - niewysoki, w moich ulubionych kolorkach :) włóczka mięciutka i cieplutka. A robótka praktycznie na jeden odcinek ulubionego serialu ;) Dziś rano wypróbowany - sprawdza się znakomicie :)


I trzeci - szydełkowy, ale ze ściegiem imitującym druty, dla Dobrusi. Niestety okazał się niewypałem, bo robótka rozciąga sie sporo, jest gruba i Dobrusia źle się w nim czuje. No ale nic to - domówię kilka motków, spruję to co zrobiłam i wyszydełkuję szalik do pieskowej czapki - tak jak sobie Dobrusia wymarzyła ;)


 A ja zaszalałam dziś i zrobiłam spore zamówienie - więc z Nowym Rokiem zasypię Was pewnie nowymi pracami :)

wtorek, 13 listopada 2012

mega kolorowa czapka z pieskiem i kurs robienia na drutach

Kolejne zamówienie od Dobrusi na czapkę z pieskiem. Wszystko za sprawą grubaśnej, milutkiej, cieplutkiej i bardzo kolorowej włóczki.


Tym razem na czapce kolega Super Psa - Super Pies jest wg Dobrusi czarny, stoi na dwóch łapach i ma czerwona pelerynę ;) 

Tu szczęśliwa posiadaczka nowej czapki (poleciała w niej już do przedszkola) :)


Robiło się ją całkiem przyjemnie i dość szybko ;) Został mi jeszcze jeden motek, muszę coś wymyślić ;)

Teraz zabrałam się za szyjootulacz dla męża robiony na drutach. Na szczęście robótkowa znajoma Iwonka z Drutoterapi robi kurs dla początkujących na drutach 


Jak ktoś jest chętny to może się jeszcze zapisać, wszelkie informacje znajdują się na blogu Iwonki o TU
Kurs jest bardzo fajny, Iwonka super tłumaczy i mi wiele rzeczy się rozjaśniło, choć coś tam na drutach już robiłam wcześniej (jak się okazało większość rzeczy źle i pewnie stąd moje niepowodzenia).

Pozdrawiam i życzę pięknego słonecznego dnia - u mnie taki chyba będzie, bo już pieknie świeci słońce, choć rano było bardzo mroźno.

wtorek, 17 stycznia 2012

Zamieniła Mata szydełko na...

... druty ;)

ale to tylko chwilowy skok w bok ;)

A tak w ogóle robótkowanie to zaczęłam właśnie od drutów - kilkanaście lat temu (jak to brzmi!). Co prawda nauczyciela nie miałam żadnego, tyle co mi sie udało opanować prawe i lewe oczka - namiętnie robiłam szaliki, które prułam - było to robienie dla samego zajęcia rąk ;) Raz wyszła mi prosta czapka i torba na ramię. Niestety nic a nic nie rozumiałam z opisów na druty (z resztą tak jest po dziś dzień). 

Kiedy byłam w ciąży z Dobrusią i z dość aktywnego trybu życia musiałam przestawić się na leżąco-oszczędny z powodu zagrożonej ciąży - musiałam znaleźć sobie jakieś zajęcie i postanowiłam spróbować pomęczyć druty - niestety opornie mi to szło, wzięłam szydełko - zawsze trzymałam je tak, jak pokazują w starych książkach i było mi bardzo niewygodnie, ale jak złapałam szydełko tak jak druty - nagle okazało sie, że jednak nie jest juz tak niewygodnie i rozpoczęłam naukę przy pomocy książek, a potem internetu. Zapał szybko minął, ale podstawy opanowałam.

Kiedy Dobrusia miała kilka miesięcy życie kręciło sie w kółko - pranie, gotowanie, sprzątanie i pieluchy. Znów zachciało mi się znaleźć jakąś odskocznie od rutyny. z domu ruszyć się za bardzo nie miałam jak, więc wzięłam szydełko i pochłonęło mnie to doszczętnie ;)

Od zawsze podobały mi się jednak prace na drutach - bo nie ma co ukrywać - inna technika i inne możliwości, dlatego postanowiłam zrobić coś na drutach dla malucha, póki jeszcze bryka sobie w miarę grzecznie w brzuszku.

Na pierwszy rzut poszły skarpetki - robione w formie długiego paska i zszywane po bokach - ale sie przy tym zszywaniu namęczyłam...

Potem powstał prosty sweterek - tu też każda część robiona była osobno i zszywana, do tego pezy robieniu dekoltu i ujmowaniu oczek nie wyszło wszystko ładnie, więc obrobiłam to szydełkiem i dekolt zyskał przyzwoity wygląd ;)


Stwierdziłam, że może spróbuję nauczyć się robienia na okrągło. Na YT znalazłam kilka filmików z metoda magic loop - i nawet dość szybko załapałam o co chodzi - i czapeczka powstałą już na okrągło, bez zszywania. Na zdjęciu ze wspomnianymi już skarpetkami.

ściągacz w skarpetkach można wywijać - tym samym regulując ich wysokość



A na sam koniec postanowiłam do kompleciku dorobić spodenki - w całości robione na okrągło i bez zszywania - efekt końcowy wyszedł taki jak chciałam ;)

A tak prezentuje się cały komplecik



Póki co to już będzie na razie koniec rzeczy robionych na drutach, bo stęskniłam się za szydełkiem. Poza tym pora teraz coś dla Dobrusi zrobić, bo ostatnio przeważają rzeczy maluszkowe.

Dziekuje za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie!

P.S. mam nadzieje, że dotrwaliście do końca tego mega postu ;)

poniedziałek, 24 października 2011

czapeczek ciąg daszy i "prawie" debiut na drutach

Ostatnio znowu czapeczki dziergam...

Na początek kaszkiet dla Dobrusi - koniecznie chciała mieć kwiatka z guzikiem, no to taki się na czapce znalazł. Kilka dni przeleżała, by nabrać mocy urzędowej, a teraz już jest chętnie noszona ;)


Włóczka to akryl z dodatkiem bawełny - ten sam, z którego powstała moja torebka. Więc póki nie przyjda mrozy, będzie nam służył. Przyda się tez na wiosnę ;)

Włóczki nieco mi zostało, więc postanowiłam zrobić jeszcze jakiś ocieplacz pod szyję. Szydełkowy byłby zbyt gruby, bo i włóczka gruba, więc zabrałam się za druty. Zrobiłam wywijany golfik, podobny to tego, który pamiętam z dzieciństwa. Dobrusia jeszcze go nie mierzyła, bo w międzyczasie kupiliśmy szalik, ale myślę, że się w końcu przełamie, tak jak z kaszkietem ;)


Kiedyś nauczyłam się podstawowych oczek, zrobiłam nawet jakiś szalik pancerny - z włóczki grubości małego palca przerobionej na jedynych drutach jakie miałam - 2,5 ;) Potem jeszcze jakąś prosta torbę, prymitywny sweterek dla lalki... a potem załapałam co i jak się na szydełku robi i to szydełko mnie całkowicie pochłonęło...

Podziwiając jednak prace na drutach (te cudne chusty i sweterki) postanowiłam, że może i ja się w końcu podszkolę nieco - stąd moja próba wykonania otulacza na drutach. Teraz robię dla siebie otulacz, ciekawe czy starczy mi zapału, żeby skonczyć ;)

A na koniec jeszcze bielutki, prosty kapelusik na chrzest.


Robótek zaczętych masa, pomysłów na nowe jeszcze więcej... doba niestety nadal tak samo krótka...

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny.

wtorek, 1 marca 2011

szalona kobieta ponczo robi ;)

Jak w tytule ponczo się robi - nie byle jakie, bo z granny square ;)
Nie dla byle kogo - bo dla dzielnej małej dziewczynki :)
Tylko coś wolno idzie... dopiero połowa... a tak będzie mniej więcej wyglądać - wersja mocno prowizoryczna ;)


A haft na koszulę? Też się robi, już drugi bok w połowe mam, jeszcze trochę i mam nadzieję skończyć. Ale żeby łatwo nie było zakupy poczyniłam, szkoda, że tylko taki sprzęt w stacjonarnej pasmanterii znalazłam, no ale od czegoś trzeba zacząć... w końcu szalona jestem ;)


Wszystko przez cuda robione na drutach, które naoglądałam się na blogach i podczas wirtualnych spotkań robótkowych na facebooku (kolejne juz w ten piątek - KLIK )
Jakieś tam proste rzeczy kiedys robiłam, lewe oczka znam, prawe znam, ścieg ryżowy, francuski i tyle... A opisy jak coś zrobic na drutach - toż to chińszczyzna... Ale nie dość, że szalona, to jeszcze uparta jestem, za namową dziwczyn ze spotkania rozpoczęłam swoja pierwszą chustę na drutach i to z ażurem! A że to najzwyklejszy baktus z dziurkami z jedne strony to ciiiiiiiiii ;) 

Na razie tak się prezentuje 

Nawet mi się podoba :)
Jak duża wyjdzie chusta - zobaczymy na ile mi włóczki starczy ;)


Nie wiem jak u Was, ale u mnie czuć już wiosnę :) Wczoraj z córką rozpoczęłysmy sezon rowerowy. Dzisiaj o mały włos nie pogryzły by mnie psy... Brrr nie znoszę takich agresywnych psów puszczanych luzem... A przez to bardzo szybkie pedałowanie (i to po dość błotnistej "drodze") mam takie zakwasy, że bezboleśnie mogę jedynie siedzieć... Mam nadzieę, że do jutra mi przejdzie, bo jak pogoda dopisze znów wsiądziemy na rower :)

Edit: A z tego wszystkiego zapomniałam napisać, że na warsztaty krywulki  nie udało mi się dojechać, bo nie miałam z kim zostawić córki, a szkoda mi było ją w zeszłotygodniowe mrozy ciągać autobusem i szukać jakiegoś klubu malucha dla niej na te kilka godzin, tym bardziej, że jeszcze nigdy nie zostawała z kimś obcym na tak długo... Ale co się odwlecze to nie uciecze - znalazłam na you tube kilka fajnych kursików i jak znajdę dłuższą wolna chwilkę, to zrobie sobie kursik wirtualny;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.