Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bransoletka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 kwietnia 2017

Wiosna. Czas, kiedy do życia budzą się... pająki


I nareszcie jest, wiosna, nieco kapryśna... z wiatrem, deszczem, ale słońce się przebija i od razu chce się więcej! Mnie wyciągnęło na "ogród" - o ile można ten nasz trawiasty i pomalutku zagospodarowywany skrawek ziemi nazwać ogrodem ;) Pierwsze porządki po zimie, budzące się rośliny i zwierzęta. W tym cała masa... pająków. Jeden taki powędrował na bransoletkę. 


Dla osób, które, tak jak ja, mają arachnofobię ważna informacja - zawieszka jest na karabińczyku, pajączka można więc odpiąć ;)

Pająki...

fot. pixabay

Nie wiem co jest w tych stworzeniach, ale bardzo za nimi nie przepadam. Nawet do tego stopnia, że będąc na obozie harcerskim pod namiotami, zapinałam się cała w śpiwór. Teraz w naszym mieszkaniu podstawą są siatki na okna, żeby nieproszony gość się nie dostał (brrr na dwa okna muszę założyć nowe, bo na zimę usunęłam). Od dłuższego czasu więc w domu pojawiają się jedynie typowe kątniki. Za to na dworze - całe ich zatrzęsienie. Od malutkich po ogromne krzyżaki. Brrrr... Wszystkie prace ogrodowe wykonuję więc w rękawicach. Tak ja, ta która nie znosi rękawic... Pająków nie znoszę bardziej ;)
Pomyśleć, że kiedyś nawet je dziergałam TU i TU, a pierwowzór zawsze wychodzi i tak najlepiej


całą historię o powstaniu tego pajączka przeczytacie TU

A jaki jest Wasz stosunek do pająków?

Budzi się przyroda, budzą się i ja


Po zimowym letargu budzę się nareszcie do tworzenia. Włóczki zerkają, koraliki wołają, a ja wreszcie nie zasypiam przed dziećmi. Jedno wiem - podtrzymuję zasadę, że nie ulegam już namowom, by zrobić coś dla kogoś. Ostatnio uległam jedynie mamie z grupy mojego Jeremisia i wydziergałam butki. Ale to tylko dlatego, że kobietom w ciąży się nie odmawia ;) Butki, mimo że urocze, powstawały w bólu, bo czasu mało, zarwana nocka skutkowała brakiem koncentracji w pracy, a na to pozwolić sobie nie mogę... (zdjęcia butków niebawem) Nie realizuję więc specjalnych zamówień i dostępne będą tylko te prace, które powstają w twórczym szale (praktycznie wszystkie wolne prace znajdują się w albumie na mojej stronie FB). Jeśli będę coś tworzyć, to tylko dlatego, bo będę czuła taką potrzebę.

Chyba się wypaliłam

Mam wrażenie, że się już wypaliłam szydełkowo niestety... Artystyczna część mnie szuka więc nowych bodźców. Częściowo zaczynam się spełniać w ogrodzie, ale wiem, że to  jest póki co taki poligon doświadczalny, bo w obecnym miejscu nie planujemy osiąść na stałe i rozglądamy się po mału za czymś nowym. Jednak wolę niektóre błędy popełnić teraz, niż już na wymarzonym skrawku naszej ziemi.
Do tego chodzą za mną coraz mocniej akwarele i przymierzam się do zakupu pierwszego profesjonalnego zestawu do malowania. Najśmieszniejsze jest to, że jakoś specjalnie plastycznie to nigdy nie byłam uzdolniona, no ale ponoć nigdy nie jest późno na naukę.

I w ten oto sposób od wiosny i pająków dobrnęłam do przemyśleń, planów... Ehhh jedno choć jest niezmiennie - gaduła ze mnie straszna!

czwartek, 16 lutego 2017

Bransoletki przywołujące wiosnę - jaki jest Twój typ?

Czy u Was dziś też już było czuć wiosnę? Dodatnia temperatura, mega roztopy i... grzejące słonko. Oj tak nadciąga wiosna :)

W moich niepublikowanych zbiorach znalazła się bransoletka koralikowa niczym przedwiośnie - miętowa zieleń budzącej się przyrody z białym zmrożonym akcentem...


A jak się budzi przyroda, to i zwierzęta...

sobota, 31 grudnia 2016

Coś się kończy, coś się zaczyna...

Gdy przed ponad siedmioma laty publikowałam pierwsze posty na blogu, nie sądziłam, że przygoda z szydełkowaniem będzie trwała tak długo... Ale cytując klasyka: coś się kończy, coś się zaczyna...

Szanując Was - czytelników, którzy się tu pojawiacie, pragnę coś wyjaśnić...

Tuż przed świętami przejrzałam po raz kolejny półki z włóczkami. Wszystkie miękkie motki powędrowały do worków próżniowych. Pozostałe posegregowane rodzajami grzecznie będą czekać ponownie na swój czas w kartonach na szafie... Przede mną przygotowania do wielkiej wyprzedaży prac, które robione były pod wpływem twórczego uniesienia, a teraz twórczo zajmują mi przestrzeń ;) Na półkach kipiących od kolorowych motków zostało tylko kilka - do których mam zamiar sięgnąć w wolnych chwilach...

Od dłuższego czasu nie przyjmuję już żadnych zleceń szydełkowych, bo najzwyczajniej w świecie nie miałabym kiedy ich realizować. Praca zawodowa i zaangażowanie w działalność fundacji pochłaniają wiele mojej energii. Intensywne miesiące odbijają się też na moim zdrowiu i tam, gdzie już udawało mi się wyjść na prostą, to znów pojawiają się problemy...

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Doceniam małe rzeczy, dążę do odgracenia życiowej przestrzeni (a jak ona wygląda u robótkomaniaczek łatwo się domyślić ;) ) oraz uparcie dążę w kierunku marzeń... Szydełkowanie? Nie jest już na jednym z pierwszych miejsc jak dawniej... Blog nie będzie już tryskać na lewo i prawo nowymi pracami. Nie będę go jednak zamykać, likwidować ani nic z tych rzeczy. W planach jest seria artykułów z instrukcjami na wykonanie różnych szydełkowców. Mam nadzieję, że będą się one pojawiać nie rzadziej niż raz w miesiącu.

Zostawiam Was z jedną z błyskotek, które powstały dość dawno, ale nie doczekały się jeszcze publikacji


Przy mini inwentaryzacji prac okazało się, że mam masę bransoletek, które nie doczekały się zdjęć, więc niebawem mam nadzieję nadrobię zaległości zdjęciowe oraz zaprezentuję całkiem nowy projekt w zupełnie innej dziedzinie.

Życzę noworocznych pięknych planów, spełnienia marzeń i zapału do twórczych prac :)

poniedziałek, 17 października 2016

koloru!

Lubię jesień. Szuranie butami po wyschniętych liściach, piękne poranne mgły... Szukam wtedy złoto-bursztnowych widoków i chłonę te piękne jesienne doznania... Dla kogoś, kto źle znosi upały wiosna i właśnie jesień to ulubione pory roku.

Ostatnio niestety pogoda nie rozpieszcza, często pada, jest zimno, buro i ponuro i nawet zmieniające się barwy liści tak jakby mniej cieszyły...

Chyba dlatego tak bardzo tęskno mi za kolorem... I oczy moje wędrowały do kuferka z kolorowymi bransoletkami. Raz, drugi, trzeci i doznałam olśnienia, że przecież wszystkich ich jeszcze nie pokazałam!

Więc prędko nadrabiam... kolorem.


To już chyba resztki tego cudnego, energetycznego miksu koralików. Obiecałam sobie, że nie będę na razie nic dokupować i spróbuję kreatywnie wykorzystać całe kartony zapasów, zarówno włóczek, jak i koralików. Patrząc na kolorowe motki, które ładnie w rzędach czekają na splecenie jakichś dziergadeł, przez myśl przebiegają najróżniejsze pomysły co z nich zrobić, a potem druga - życia braknie, żeby wszystkie włóczki przerobić... Na szczęście ograniczone zasoby czasu skutecznie hamują mnie przed szaleństwem włóczkowo-zakupowym

Kolorowa bransoletka jest w drodze do nowego domku, a mnie znów kolorowe koraliki wołają, żeby je naniziać na nitkę i przerobić na jakąś ozdóbkę.

Na szczęście jest mały progres - w żółwim tempie (ale jednak!) powstają nowe dziergadła :) Ciekawe czy uda mi się kiedykolwiek opróżnić mój koralikowy kuferek...

wtorek, 4 października 2016

wykopaliska, czyli finger knitting z szydełkowym akcentem

Robiąc porządki na blogu odkryłam post zapisany w wersjach roboczych, który nigdy nie został opublikowany. Wpis jest baaardzo stary, bo aż sprzed dwóch lat. Zapraszam więc na wykopaliska ;)


Ostatnio pobawiłam się trochę metodą finger knitting i zrobiłam taki komplet

Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała od siebie czegoś szydełkowego, więc tym sposobem znalazły się białe szydełkowe tuby.


Fajna sprawa z tym dzierganiem bez drutów, nawet moja 6-letnia córka sobie poradziła i wyczarowała własną bransoletkę.


Problem w tym, że Dobrusia ma już 8 lat, ale zapału twórczego nadal jej nie brakuje ;)

niedziela, 31 stycznia 2016

poleciałam w kulki... aksamitne!

Koraliki zostały kupione w sklepie internetowym z myślą o konkretnym projekcie. Jednak gdy przyszły okazało się, że są niesamowicie mechate i nie będą pasować to mojego pomysłu. No i przekładałam je z miejsca na miejsce, czasem zbierałam po całym domu, bo dzieci otworzyły woreczek...


poniedziałek, 23 listopada 2015

zmrożone bransoletki

Ale pięknie dziś mróz pomalował wszystko za oknem. Chyba są szanse na prawdziwą zimę? Chociaż osobiście lubię wiosnę i złota polską jesień, to wiem jak bardzo za zimą tęsknią dzieci (w zeszłym roku śnieg u nas leżał ze dwa dni...).

W takim zmrożonym klimacie powstała krótka seria bransoletek.

Kryształowa ze srebrnym efektem (transparentne koraliki są od środka srebrne). Uwielbiam je i efekt, jaki można dzięki nim osiągnąć.

 Biało - kryształowa. Kiedyś robiłam podobną wersję, tylko zamiast białych koralików użyłam czarnych.

A na koniec... sznur turecki - srebrno-biały z gwiazdką śnieżną jako zawieszka.



 To chyba wszystkie zaległe prace, teraz siedzę już po uszy w czapkach i innych ciepłych włóczkowych pracach. A dziś wyciągam maszynę i biorę się za szycie podszewek do czapek - mają być na wielkie mrozy, to dostają wedle życzenia polarowe wnętrza ;)

**********************************************************************

Zakończyliśmy ze znajomymi projekt, myśleliśmy, że to już koniec działań, a tu okazało się, że przyjęto nasze zgłoszenie na Dolnośląski Integracyjny Festiwal Teatrów Amatorskich "Kobierzycki Arlekin"! Do wyjazdu 4 dni, ale udało się wszystko załatwić (transport, finanse na wyjazd i ubezpieczenie, wolne w pracy i w szkole). Pojechaliśmy, wystąpiliśmy jako ostatni z 16 zgłoszonych zespołów i... wygraliśmy główną nagrodę Złotego Arlekina! Oj to był szalony tydzień. Gdzieś tam w międzyczasie zdawałam jeszcze egzamin teoretyczny na prawko. Za tydzień zdaję jazdę :) A do tego czasu kolejny intensywny czas i spełnianie następnych planów i marzeń... Trzymajcie proszę kciuki :*

sobota, 17 października 2015

Kulki i rurki czyli... nowe bransoletki

Znów przepadłam na dłużej. Ale działo się nieco, wczoraj nadrobiłam zaległości w zdjęciach (dziś odkryłam, że kolejne prace jeszcze się na sesję nie załapały...) i pomalutku nadrabiam zaległości. O ja naiwna, która sądziła, że wdrożenie się w szkolno-przedszkolną gonitwę sprawi, że będę mieć więcej czasu...

Wracając jednak do tematu. Dziś na tapetę biorę kulki i rurki, czyli bransoletki szydełkowo-koralikowe wykonane w formie sznurów tureckich. Wieki temu zrobiłam jedną bransoletkę, ale regularnie pojawiały się pytania kiedy następne. W końcu się za nie zabrałam i po krótkim przypomnieniu z czym to się je - ruszyłam z dzierganiem. Tak mi się spodobało, ze powstały trzy egzemplarze z rurkami i jeden z perełkami :)

Srebrna, wykonana jako inspiracja mojej pierwszej bransoletki wykonanej sznurem tureckim. Oczywiście różniąca się od oryginału, bo nie sposób po latach dobrać te same wykończenia.

długość całkowita 20cm
długość elementu koralikowego - 12cm
długość minimalna - 18cm


Ogólnie to mam problem z jakimikolwiek powtórkami, bo zaopatruję się w wielu miejscach i po prostu nie pamiętam które prefabrykaty gdzie zostały kupione. Ale to może lepiej - bo nie ma szans na dwie takie same rzeczy :)

Kolejna powstałą bransoletka czarno-złota, do której pierwszy raz użyłam złotych wykończeń, bo pasowały idealnie.

długość całkowita 20cm
długość elementu koralikowego - 14cm
długość minimalna - 16cm


Ostatnią bransoletką wykonaną sznurem tureckim jest ta w tonacji beżowo-złotej.

długość całkowita - 18,5cm
długość elementu koralikowego - 15,5cm
długość minimalna - 17cm

A na deser turkusowa bransoletka ze szklanymi perełkami - moja pierwsza wykonana z takich koralików. A jako, że wykańczana w deszczową pogodę - dostała zawieszkę - parasolkę ;)

długość całkowita - 18cm
długość elementu koralikowego - 15cm
długość minimalna - 17cm


Po karkołomnych próbach sfotografowania bransoletek w pochmurną pogodę stwierdzam, że koniecznie muszę dokupić mocne lampy. Słońca będzie teraz coraz mniej, ale prac do fotografowania więcej... Może spróbuję też pójść na jakiś kurs fotografii? Zobaczymy czy czas pozwoli...

Po chwilowej robótkowej niemocy podkręcam tempo. Uczę się nowych technik, w tym między innymi szlifuję swoje umiejętności w dzierganiu na drutach. Niebawem na blogu zagoszczą prace wykonane w tej technice. Zapisałam się też na warsztaty tkackie, które za 1,5 tygodnia odbędą się m miejscowym domu kultury (zawsze chciałam wykonać coś w tej technice).

Najbliższe 1,5 miesiąca zapowiada się bardzo pracowicie. Kończymy przygotowania do spektaklu, o którym wspominałam niedawno, bo zbliża się finał projektu, który realizuję z przyjaciółmi. Do tego prawie codziennie mam naukę jazdy - mam nadzieję, że uda mi się zdać egzamin na prawo jazdy jeszcze w tym roku, żeby nie załapać się na zmianę przepisów... A jakby tego było mało podjęłam walkę o zdrowie i zrzucam pomalutku kolejne kilogramy, które przyczepiły się po ciążach i w wyniku chorób. Więc odpowiednia dieta, dużo ruchu... I mam nadzieję niedługo kompletna wymiana garderoby ;)

Innymi słowy - dzieje się, dosłownie i w przenośni! Zaglądajcie do mnie - niedługo kolejne nowości :)

wtorek, 11 sierpnia 2015

pierwsza "masajka"

Od dawna podziwiałam masajki u  Mariscapes, aż w końcu postanowiłam ukręcić coś dla siebie. Jak to Jerzy Stuhr śpiewał "Czasami człowiek musi, inaczej się udusi, uuuuuu" ;)
Nie nosze naszyjników, ale bransoletki - owszem, dlatego wybór padł na lekką, kolorową, taką typowo wakacyjną bransoletkę inspirowaną masajskimi naszyjnikami Mariscapes.


 Bransoletka składa się z trzech kolorowych sznurków zamkniętych w magnetyczne końcówki, dzięki czemu ozdobę bardzo łatwo się zakłada, a jednocześnie dość masywne zakończenie sprawia, że bransoletka grzecznie trzyma się na swoim miejscu i nie przekręca.

Nie wiem jak Wam, ale efekt mi się podoba, a bransoletka jest jedną z najczęściej noszonych :)

A pomyśleć, że to wszystko za sprawą... sznurka, który został mi po wykonaniu ostatnich sznurkowych dziergadeł i żal mi było wyrzucić dłuższych kawałków ;) 

wtorek, 17 marca 2015

Mieć miedź?

Uwielbiam miedziane akcenty w każdej postaci, kto wie czy nie dlatego, że mieszkam w zagłębiu miedziowym, niedaleko odkrycia złóż? 

Dziś prezentuję minimalistyczny zestaw biżuterii - tylko drut w kolorze miedzi oraz szklane mieniące się pastylki

 Bransoletka jest zapinana na jedną ze szklanych pastylek, która po zapięciu jest jedyną ozdobą.


 A na deser jeszcze jedne kolczyki, tym razem dłuższe, z czerwonymi szklanymi koralikami


A jak Wam się podoba wykorzystanie miedzi w biżuterii?

************************************************************

A u nas smarkająco-prychające towarzystwo na czele ze mną... Mam dwa dni, żeby postawić się na nogi, więc wszelkie porady mile widziane ;)

czwartek, 12 marca 2015

róże i drut - bez kolców ;)

Dziś kolejny zestaw druciaków. Tym razem w wersji z różyczkami, nieco romantycznie, na pewno wiosennie :) Zarówno róże jak i drut w wersji bez kolców ;)

Ciężko wybrać najlepsze zdjęcie, które oddawało by maksymalnie urok zestawu


 

Kolczyki zrobione metodą szydełkową, bransoletka tunezyjską

Cały komplet mimo wykorzystania "ciężkich" materiałów (drutu i różyczek z metalu) jest bardzo lekki.

******************************************

Pochwaliłam, że dzieci zdrowe, pochwaliłam? No to Dobrusia z gorączką, bólem gardła i ucha... po południu do pediatry...

środa, 11 lutego 2015

kuleczkowa girlanda sznurkowa + bransoletka

Do kompletu z dywanem pastelowym w szerokie pasy i dywanem w nieregularne paseczki powstała girlanda składająca się z kulek wykonanych na szydełku


Kulki można dowolnie przesuwać oraz nawlec w innej kombinacji kolorystycznej. 

Po chowaniu końców sznura zostały mi krótkie odcinki, które wykorzystałam do zmajstrowania takiej bransoletki dla Marysi i z tego co wiem, malutkiej bardzo się podobała. I nie tylko jej - ma się z mamą dzielić ;)


To był szalony czas sznurkowego dziergania, ale cieszę się, że udało się zdążyć na czas :) I to też nie ostatnie sznurkowe słowo - robią się kolejne prace :)

********************************************************

Szkoda tylko, że Jeremiś się rozłożył... duszący kaszel zmusił nas wczoraj do szybkiej wizyty u lekarza. Oprócz inhalacji dostał masę innych leków, ale już po jednej dawce widać poprawę. Niestety dziś zarządził pobudkę po 4 rano i ledwo chodzę, a planów na dziś masa - uszyć 2 przebrania, upiec ciasto a wieczorem lecę na spotkanie robótkowe!


poniedziałek, 22 grudnia 2014

eleganckie dodatki

Święta tuż, tuż. Nie może więc zbraknąć eleganckich dodatków. W wolnych chwilach powstawały bransoletki, któa podoba się Wam najbardziej?


Mi chyba najbardziej podoba się mix czarno-srebrno-biały


cappucino też niczego sobie
 

kremowa klasyka - prezent dla dyrektor miejscowego domu kultury, która poświęciła swój czas i była w jury konkursu przedszkolnego zorganizowanego przez Radę Rodziców, której jestem członkiem
 

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w końcu czuć atmosferę świąteczną. Nie przeszkadza brak śniegu ;) Kończymy świąteczne porządki, wyciągamy ozdoby, których domagają się dzieci. W oknie zawisła w końcu firanka, którą szyłam na prędce...Nawet mocno nie przeszkadza to, że Jeremiś po 3 dniach w przedszkolu po chorobie przyniósł paskudy katar ;)
I dla mnie najważniejsze - dziś była najdłuższa noc w roku, wiec teraz będzie już tylko lepiej :)

czwartek, 11 grudnia 2014

kolorowe bransoletki

Dawno ich nie było, bo pochłonięta byłam typowo włóczkowymi projektami. W oczekiwaniu na nowe moteczki powstało kilka koralikowych bransoletek.

Benzynkowe połączenie kolorów jest jednym z moich ulubionych


koraliki w jesiennym miksie kolorów (koraliki są naprawdę drobne, aż tak, że niektóre sztuki nie chciały się dać przewlec przez igłę do koralików... co było szczególnie irytujące, gdy cała długa igła byłą nawleczona i przy przeciąganiu okazało się, że jeden z pierwszych koralików nie przejdzie...)


i na koniec mix czarno-kolorowy, z serduszkową zawieszką svarowskiego


Nagrody w rozdawajce ustalone, niedługo zabieram się do pracy :) Dziś ma przyjechać kurier z ostatnią w tym roku dostawą włóczek - pracowity czas przede mną!

*********************************

I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie to, że u nas nadal choroby górą... Jeremiś rozłożony na dobre, syropki, inhalacje - u lekarza i w aptece zostawiliśmy majątek... Ale grunt szybko stanąć na nogi. U mnie od wczoraj zamiast lepiej, to gorzej, doszło zapalenie zatok... Mąż też zaziębiony, ale taki czas, że musi być w pracy... Dobrze, że choć Dobrusia zdrowa - widać swoje odchorowała już wcześniej i nabrała w końcu odporności.

Mógłby choć śnieg spaść, to przynajmniej czułoby się zbliżające święta ;)
Pozdrawiam ciepło i wszystkim chorym, tak jak my życzę zdrowia!

wtorek, 5 sierpnia 2014

kolejny dywan i sznurkowe bransoletki

Pierwszy duży dywan (98cm średnicy w porywach do 1m ;) )

Wielki, ciężki i przez czarny sznurek twardy w pracy (aż musiałam przerwę w dziergani robić, bo ręce sobie podrapałam, pewnie wina barwnika...). Wyszedł zbity, ale pięknie trzyma swoją formę. A ja już więcej raczej tym splotem dywanu robić nie będę - nie na moje chore nadgarstki...


Nie lubię jak muszę wyrzucać materiały, ale sznurek jest na tyle wdzięcznym materiałem, że można wykorzystać nawet resztki, jakie zostają po skończonej pracy, czego przykładem są poniższe bransoletki.





 Dużo pojawia się pytań o sznurek - dostępny jest w pasmanteriach internetowych oraz na allegro. Prace powstają z grubego, 5mm sznurka odzieżowego bawełnianego z rdzeniem. Szkoda tylko, że to dość drogi materiał do dziergania na szydełku...

***************************************************
 
Tyle się ostatnio dzieje... aż się prosi, żeby dobę wydłużyć. Został miesiąc wakacji, planów robótkowych sporo, do tego remontowych i wycieczkowych także. A jakby tego było mało - przed domem mamy totalną demolkę, bo budują nam w końcu drogę, ale wiążą się z tym spore utrudnienia (szczególnie w naszym przypadku, bo moje dzieciaki z tych szalonych, a chodzimy albo w jednym wielkim kurzu, albo w błocku po kolana...) - jeszcze tylko ten miesiąc wytrzymać i będzie z górki :)

sobota, 24 maja 2014

wesoły zestaw na bogato

Drugi komplet z kolczykami - powstałymi jako efekt uboczny nawleczenia zbyt dużej ilości koralików ;) jedni nazywają to kreatywnością, drudzy lenistwem ;) ale efekt tak czy inaczej bardzo mi się podoba

Złociste koraliki tak biją po oczach, że zamiast ozdobnych zawieszek postawiłam na magnetyczne zapięcie, żeby nie przesadzić.

A jaki efekt? Zobaczcie sami :)


Jakbym nie ustawiała kompletu do zdjęć, buźka wydawała mi się  najlepszą opcją ;)

Dziękuję, za życzenia zdrowia - i na mnie podziałały :) co prawda Dobrusię coś rozkłada, ale to w tym roku norma, że ciągle coś ktoś...

Słonecznego weekendu życzę

poniedziałek, 19 maja 2014

koralikowe cafe latte

Dziś kolejne bransoletki, z koralików które na myśl przywodzą mi cafe latte



kolejne w tej tonacji w planach

Dziękuję za życzenia zdrowia - podziałało i Jeremiś już dochodzi do siebie, za to teraz mnie rozłożyło :( ehh coś mocno choroby w tym roku nas nawiedzają, bo to już z 6 infekcja, a tu dopiero maj... pewnie to za to, że jesień była spokojniejsza...
więc ja póki co chodzę i śpię z chusteczkami przy nosie, głowa boli, oczy łzawią, a dzieciaki tradycyjnie szaleją... oby leki szybko mnie na nogi postawiły, bo planów masa...
 szczęście w nieszczęściu, że do kilku projektów muszę domówić brakujące materiały, więc mam kilka dni na pozbieranie się ;) ale jaki to dziwny stan w sobotę był, że ciągnęło mnie do szydełkowania, a nie miałam co kończyć!

Życzę miłego dnia oraz słonecznego i owocnego w prace tygodnia :*

środa, 30 kwietnia 2014

wiosenno-wakacyjny mix

Kolejny zestaw bransoletek - w kolorach pasujących do pogody za oknem :)

sama nie wiem, która bardziej mi się podoba...

czerwona niczym maki, które niedługo będą hurtem kwitły na okolicznych polach


żółta jak rzepak, który kwitnie w najlepsze rozsiewając piękną woń
 

czy łososiowo-pomarańczowa jak wiosenna opalenizna...
 


Za oknem pięknie, w domu za to znów wirusy, tym razem rota, dzień 3... szczęście w nieszczęściu, że tylko dzieci złapało i to nie bardzo mocno, a jestem w stanie je ogarnąć, bo mi nic nie jest...

Wczoraj musiałam się jednak nieco zresetować i wyskoczyłam na godzinną przejażdżkę rowerową - reset udany, bo pogoda piękna i takie widoki miałam :)


muszę koniecznie normalny aparat zabierać, bo żal nie zachować takich widoków na dłużej, a telefon, mimo że aparat posiada, nigdy aparatem nie będzie ;)

czwartek, 17 kwietnia 2014

koraliki wróciły do łask :)

w ostatnim czasie w ruch poszły również koraliki i powstało hurtem kilkanaście bransoletek, żeby na raz nie zarzucić zdjęciami pogrupowałam je w kilka zestawów - dziś kolorowe

komplecik z kolczykami - wyszedł bardzo ciekawie i się podobał, pewnie powstanie jeszcze coś podobnego


kryształowe na cieniowanym kordonku
 



pasiaki  szaro-różowe


pasiak biało-miętowy


niebawem kolejna porcja bransoletek :)

piątek, 21 marca 2014

tęczowa bransoletka

Wraz z rosnącymi temperaturami rozstaję się pomalutku z włóczkami, a przerzucam na biżuterię ;)

Wiosnę przywitałam naturalną bransoletką - tęczowe drewniane koraliki na lnianej szydełkowanej nici, do tego wykończenia w kolorze miedzi - sama natura (no może oprócz tych farb do koralików ;) )


W planach naszyjnik do kompletu, może kolczyki, póki co działam na kilku frontach, to maskotki, to ozdoby wielkanocne, jeszcze jakieś czapeczki, opaski - jednym słowem dzieje się (mimo choróbska, które nie chce odpuścić...)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.