Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2016

otulić się malinami

Nareszcie mróz, na dniach ma ponoć pojawić się śnieg... Idealny czas na cieplejsze prace - aby się dobrze otulić. Na zdjęciach poniżej malinowa chusta wykonana na podstawie wskazówek Zdzid
Nie byłabym sobą, gdybym jednak nie zrobiła czegoś po swojemu, w tym przypadku było to wykończenie.


Tu widać bardziej rzeczywisty odcień włóczki


Tu chusta jeszcze przed poprawkami, bo okazało się, że wymiary chusty, na której się wzorowałam, okazały się ciut za małe dla nowej właścicielki. Po poprawkach (karkołomnych, ze względu na specyfikę wzoru) udało mi się chustę powiększyć do tego stopnia, że idzie się nią porządnie zamotać.

Na chustę poszło 2,5 motka himalaya everyday w pięknym malinowym kolorze. Włóczka jest bajeczna - miękka, lejąca no i nie będzie się mechacić, a na tym zależało właścicielce.

************************************************************

U nas nowy rok oprócz listy postanowień i marzeń do zrealizowania zaczął się chorobowo. Dobrusia dostała dziwnej wysypki alergiczno-wirusowej, Jeremi rozkaszlał się krtaniowo... Chyba znak, że ten rok łatwym nie będzie, ale nie ma co się załamywać, tylko dalej robić swoje ;)

A Wy jakie macie plany na najbliższy rok?

środa, 29 stycznia 2014

chusta

Chusta powstałą z 2,5 motka cudnej włóczki himalaya - uwielbiam te melanże, nie wiem sama, który ładniejszy ;)

Początkowo miała być robiona całkiem innym wzorem, ale niestety gubił się w kolorach i nie było widać, więc postawiłam na prostotę i koronkę brzegową.

Chusta ma nieco ponad 150cm szerokości i ponad 70cm wysokości - jest rozciągliwa, więc doskonale można się nią otulić.


Miałam problem jak ją sfotografować, kolory najbardziej zbliżone do tego zdjęcia po prawej, pozostałe rozjaśniła lampa, a że pogoda podczas zdjęć była paskudna - nic innego nie udało mi się uzyskać...

piątek, 12 października 2012

Szczęśliwa projektantka i Międzynarodowy Tydzień Bliskości

Dziś udało mi się zrobić zdjęcie szczęśliwej Dobrusi w czapce jej projektu :)


Poleciała w niej dziś do przedszkola - moja mała dogomaniaczka :) 

Wiecie, że trwa właśnie Międzynarodowy Tydzień Bliskości?

Żałuję, że z Dobrusią mi się nie udało (za późno zgłębiłam temat), bo była bardzo wrażliwa i na pewno chustowanie pozwoliłoby nam przejść łagodniej te pierwsze miesiące. Jak byłam w drugiej ciąży, od razu wiedziałam, że maluch będzie w chuście.

 U nas oprócz bliskości zadecydowała też praktyczność tego rozwiązania. Do przedszkola mamy niedaleko, ale Dobrusia szatnię miała na piętrze, więc poranna gimnastyka z wózkiem, tylko po to, żeby malucha zaraz z niego wyciągć nie chodziła w grę. Do tego jak z noworodkiem pomóc coś założyć, zapiąć... No i chusta okazała się dla mnie wybawieniem. 

Początki oczywiście nie były łatwe (jak przypomnę sobie jakość pierwszych wiązań... Pierwsze próby podjęliśmy około 3 tygodnia, jak doszłam do siebie po drugim pobycie w szpitalu w związku z komplikacjami po cc. 

Nosilismy sie prawie codziennie w drodze do przedszkola, potem plac zabaw - ale nie długo - ok. 30-60 min. Jak Jeremiś miał 5 miesięcy skierowano go dopiero na USG bioderek i się obawiałam, czy moje nie zawsze perfekcyjne wiązania mu nie zaszkodziły... ale strach ma wielkie oczy - bioderka zdrowe :)

Jeremiś od środy gorączkuje, jest marudny i nie chce spać w dzień - no to siup do chusty i już mu błogo :)


Mi też błogo - bo po znieczuleniu mój kręgosłup nie daje rady, kiedy dłużej mojego 12-kg klocuszka noszę... (niestety nie tylko kiedy noszę, nawet zamiatanie, odkurzanie, mycie naczyń czy prasowanie to teraz tortura...)

Ostatnio najczęściej wybieramy kółkową - bo nie nosimy długo i szybciej idzie okiełznać mojego wiercipiętka, a rano musimy być szybko gotowi na wyjście. 
Chusto-świrami nie jesteśmy - wózek też w użyciu, dość intensywnie - wozi razem z nami wszystkie cięzkie zakupy ;) a moje plecy mają wtedy relaks w postaci spokojnego spacerku :) 

Tak czy inaczej polecam  noszenie w chustach - bo to cudne doświadczenie - dzieci zbyt szybko rosną i z takich malutkich przytulających się niemowlaczków szybko zamieniają się w rozgadanie przedszkolaki, które juz wcale nie chcą się tulić ;)

P.S. A szydełko sobie pomalutku dziubie kolejną czapeczkę :)



wtorek, 1 marca 2011

szalona kobieta ponczo robi ;)

Jak w tytule ponczo się robi - nie byle jakie, bo z granny square ;)
Nie dla byle kogo - bo dla dzielnej małej dziewczynki :)
Tylko coś wolno idzie... dopiero połowa... a tak będzie mniej więcej wyglądać - wersja mocno prowizoryczna ;)


A haft na koszulę? Też się robi, już drugi bok w połowe mam, jeszcze trochę i mam nadzieję skończyć. Ale żeby łatwo nie było zakupy poczyniłam, szkoda, że tylko taki sprzęt w stacjonarnej pasmanterii znalazłam, no ale od czegoś trzeba zacząć... w końcu szalona jestem ;)


Wszystko przez cuda robione na drutach, które naoglądałam się na blogach i podczas wirtualnych spotkań robótkowych na facebooku (kolejne juz w ten piątek - KLIK )
Jakieś tam proste rzeczy kiedys robiłam, lewe oczka znam, prawe znam, ścieg ryżowy, francuski i tyle... A opisy jak coś zrobic na drutach - toż to chińszczyzna... Ale nie dość, że szalona, to jeszcze uparta jestem, za namową dziwczyn ze spotkania rozpoczęłam swoja pierwszą chustę na drutach i to z ażurem! A że to najzwyklejszy baktus z dziurkami z jedne strony to ciiiiiiiiii ;) 

Na razie tak się prezentuje 

Nawet mi się podoba :)
Jak duża wyjdzie chusta - zobaczymy na ile mi włóczki starczy ;)


Nie wiem jak u Was, ale u mnie czuć już wiosnę :) Wczoraj z córką rozpoczęłysmy sezon rowerowy. Dzisiaj o mały włos nie pogryzły by mnie psy... Brrr nie znoszę takich agresywnych psów puszczanych luzem... A przez to bardzo szybkie pedałowanie (i to po dość błotnistej "drodze") mam takie zakwasy, że bezboleśnie mogę jedynie siedzieć... Mam nadzieę, że do jutra mi przejdzie, bo jak pogoda dopisze znów wsiądziemy na rower :)

Edit: A z tego wszystkiego zapomniałam napisać, że na warsztaty krywulki  nie udało mi się dojechać, bo nie miałam z kim zostawić córki, a szkoda mi było ją w zeszłotygodniowe mrozy ciągać autobusem i szukać jakiegoś klubu malucha dla niej na te kilka godzin, tym bardziej, że jeszcze nigdy nie zostawała z kimś obcym na tak długo... Ale co się odwlecze to nie uciecze - znalazłam na you tube kilka fajnych kursików i jak znajdę dłuższą wolna chwilkę, to zrobie sobie kursik wirtualny;)

wtorek, 16 listopada 2010

ciepłe komplety

Nie wiem jak u Was, ale u mnie paskudnie się zrobiło, aż nie chce mi się wierzyć, o wczoraj było słonko i 17 stopni, a dzis plucha i zimno... A na taką pogode najlepiej się dobrze okryć, więc warto mieć pod ręką cos ciepłego ;)
Czapeczka pilotka z misiem i paputki, które powędrowały do najmłodszego członka rodziny



komplet biało-łososiowy (czego na zdjęciu nie widac ;) ) w skład ktorego wchodzi kaszkiet, chustka pod szyję i moje pierwsze prymitywne mitenki (dla około 2 letniej dziewczynki) - w ramach wykorzystywania resztek motków, zostało mi dosłownie kikadziesiąt cm jednego jak i drugiego koloru :) Pośrodku białych kwiatków dodałam plastikowe koraliki, dzięki czemu bez obaw można zestaw prać ;)


Wiem zdjęcia okropne, ale pogoda nie umożliwiła mi zrobienia lepszych...

Firanka na ukończeniu, chociaż wczoraj musiałam spruć ponad 10 cm... mam nadzieje, że do końca tygodnia będę mogła pokazać ją w całej okazałości. Obym tylko znów nie musiał jej pruć...

Pozdrawiam serdecznie wszystkich i dziękuję, że mimo lekkiego zastoju na blogu nadal tu zaglądacie!

piątek, 3 września 2010

chłop, baba i woźnica - dożynkowo ;)

Komentarz Kachaska pod wczorajszym moim wpisem przyspieszył nieco ten post. A to dlatego, że pragne przypomnieć, że Mata nie tylko robi kolczyki szydełkowe ;)

Zacznijmy od pary - chłopa i baby. Jako, że to wg mnie, klimat typowo wiejski i sama natura, pomimo, że nie jest kolorowo -  postanowiłam zabawić się w szufladowe wyzwanie 
 
  
Wracając do mojej parki, jak już wcześniej wspominałam powstała z potrzeby uzupełnienia pomysłu na wieniec dożynkowy, który co roku wykonuje teściowa. Materiały użyte do wykonania musiały być, zgodnie z tradycją, związane ze żniwami, dlatego wykorzystałam surowy sznurek lniany do wykonania "ciała" oraz dratwę do wydziergania części garderoby
 



nie wiem czy dobrze widać - chłop ma sznurowana i wiązaną kamizelkę, zawiązane sznurówki ;)  i kapelusz, a baba chustę i długi fartuch

A na deser woźnica lub furman - jak kto woli ;) własnoręcznie upieczone bułeczki i wydziergane ubranie, tzn. kapelusz, kamizelka i buty


woźnica uśmiechnięty, bo:


wszystkie postacie będą przymocowane do wieńca za pomocą wykałaczek (krótkich lub takich do szaszłyków) i np. woźnicy trzeba będzie 2 wykałaczki wbić w pewne wrażliwe miejsce :P

Jak więc widać na załączonych obrazkach Mata robi też inne rzeczy niż kolczyki :)

P.S. właśnie dostałam paczuszkę z nowymi pierdółkami biżuteryjnymi, więc pewnie za jakiś czas znów Was zasypię ;)

Pozdrawiam wszystkich, dziękuję za miłe słowa i odwiedziny. Moje wczorajsze życzenia o słonko się spełniły - u mnie pięknie grzeje, teraz życzę żeby ten zimny wiatr sobie odpuścił ;)

czwartek, 1 kwietnia 2010

Wygrałam pierwsze candy!

Ale mi Alinka prezent zrobiła jeszcze przed świętami! Okazało się, że w organizowanym przez nią candy-niespodziance załapałam się na "wyróżnienie"! Jestem przeszczęśliwa, ponieważ to moja pierwsza wygrana :) Teraz pozostaje mi cierpliwie czekać na tajemniczą przesyłkę ;)
Ponieważ nareszcie i mi się dostało coś z cukierasów, pomału przygotowuje się do zorganizowania własnego candy, o którym mam nadzieję już niedługo poinformować :)

u mnie tak jak zaplanowałam - pracowicie! I to nie tylko pod względem przygotowań do świąt, ale i robótkowym...

do chusty z wcześniejszego postu zrobiłam broszkę z czterolistną koniczynką na szczęście


szydełko jeszcze chciało podziergać w tym biało-szarym melanżu, więc zrobiłam szybciutko kolczyki - jako prezent od zajączka dla posiadaczki kompletu ;)


cały komplecik (a właściwie jego część...) wygląda tak


jestem bardzo ciekawa czy się spodoba...

szare kolczyki powstały jako drugie, bo najpierw wydziergałam takie oto różowe kwiatuszki

środa, 24 marca 2010

nareszcie wiosna :)

Witam wiosennie po dłuższej przerwie!
Dopadło mnie przesilenie wiosenne, odrzuciło od robótek wszelkich, wieczorem marzyłam tylko o poduszce...
Do tego skończyłyśmy definitywnie z karmieniem, wzięłam się za siebie, dokładnie za dodatkowe kilogramy (nareszcie mogę!), a na dokładkę zaczęłam pisać jeszcze pracę dyplomową, kolejną z resztą ;)... na szczęście przyszła wiosna, a z nią odeszła niechęć do wszystkiego ;)

Wczoraj (właściwie dzisiaj w nocy) skończyłam chustę, już wyprana, uformowana, musi jeszcze troszkę przeschnąć, ale nie wytrzymałam i musiałam już zrobić sesję ;)

niestety, jak już w którymś wpisie wspominałam, nie jestem dobra w fotografowaniu dużych prac, jednak starałam się, aby zdjęcia były jak najlepsze, nie oddają jednak w pełni uroku tej chusty (ma wymiary ok. 70cm x 140cm)



chusta jest w ciekawy wzór ananasów



na "ludziu" chusta wygląda ciekawie, jest lekka i fajnie się układa. Może służyć jako chusta, narzutka, a także bardzo ciepły szal. Tu namiastka ;)




i znów niepewność, czy przypadnie do gustu nowej właścicielce (kaszkiet się na szczęście spodobał!)... jeśli nie, to na pewno nie będzie leżeć w szafie, bo od dawna mi się podobał ten wzór ;)

Chciałabym też zaprosić na candy, które organizuje Eliza. Do wygrania piękne koralikowe torebeczki, zrobione według Jej pomysłu. Zresztą zajrzyjcie sami :)



Dziękuję za miłe komentarze. Pozdrawiam wiosennie!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.