Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą róża. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2013

letni kapelusik z różyczkami i króliczkowa czapusia

Coś dla dziewczynki - nie przesłodzone, bez różu, a jednak wygląda bardzo dziewczęco

 

Włóczka to sonata (połączenie bawełny i wiskozy). Kapelusik będzie pasował na pannę 1,5-3 letnią.

Druga czapeczka - mocno słodka - idealna na sesje foto - pasować będzie na obwód główki 42-44 cm


To juz chyba ostatnie prace "dziecięce" - ja z radością dorwałam się w końcu do zamówionych koralików i eksperymentuję :)

wtorek, 12 lipca 2011

wysypało mi... broszki

Dziś będzie o prawdziwym broszkowym urodzaju. Ostatnio namiętnie je dłubałam, ale nie miałam ochoty bawić się w wykończenie, ale pomalutku i się przełamałam, dzięki czemu mogę dziś pokazać większość tego, co wydziergałam ;)

Na sam początek spore broszki z bawełny - kulki filcowane przy pomocy moich łapek.


Tu też mamy filcowane własnoręcznie kulki, do tego multikolor we włóczkach - czarna jest robiona z wełny z mieniącymi się wszystkimi kolorami tęczy włóknami, czerwona jest z dodatkiem srebrnej nitki, a najmniejsza zrobiona jest z mojej ulubionej tęczowej włóczki (jeszcze mi tylko 3 moteczki zostały...)


Ostatni zestaw jest również kolorowy - wykorzystałam marmurkowe koraliki, a w tej broszce z odcieniami zieleni - gliniany koralik - te dwukolorowe broszki czeka jeszcze usztywnienie, żeby lepiej się układały ;)


i broszek na dziś mam tyle - kilka pomysłów kiełkuje - próbuję się bawić nowymi formami, jednak ulubiony sposób na broszki nadal króluje ;)

Poza tym oczekuję przesyłki z nowymi koralikami i mam trochę świeżych pomysłów, więc niedługo coś czuję, że będzie wsyp kolczyków itp. ;)

A jutrzejszy dzień spędzę chyba na przygotowywaniu przetworów, ponieważ sezon ogórkowy w pełni ;) a jak uda mi się w końcu kupić rabarbar MUSZĘ zrobić lody rabarbarowe, o których w zeszłym tygodniu pisała Alex :)

Pozdrawiam słonecznie

piątek, 15 kwietnia 2011

mój pierwszy raz - kolejny raz ;)

Kolejny mój pierwszy raz - bolerko - które praktycznie wyszło jak taki mały sweterek. Na mnie nie leży rewelacyjnie - bo podkreśla wszystko to, czego nie powinno... 

 z tyłu na szczęście juz lepiej się prezentuje - wybaczcie jakość zdjęć, ale współpraca z samowyzwalaczem nie układała się najlepiej ;)


I jeszcze w stanie rozłożonym, żeby lepiej było widać ananaski

 
W poniedziałek pojedzie do nowej właścicielki i mam nadzieję się spodoba.

Początkowo miałam obawy, czy peonia się nadaje na tego typu robótki - jest bardzo lekka (na to bolerko i broszkę zeszło niecałe 200g włóczki) i ananasy nie chciały się układać, były takie bardzo puchate. Przekopałam internet próbując się dowiedzieć co można zrobić, by akryl układał się ładnie i na którymś z forów przeczytałam o eksperymencie z prasowaniem. Miałam obawy czy nie popsuję tylu godzin pracy - ale robótka taka napuszona nie podobała mi się. Chwyciłam żelazko, ustawiłam na prasowanie wełny, para na maxa i... włóczka stała się taka, o jaką mi chodziło - mniej napuszona, wręcz lejąca, miła w dotyku a jednoczesnie nadal grzejąca :) Przy okazji okazało się, że akryl sie pod wpływem temepratury rozciąga - stąd rękawy wyszły dłuższe niż miały być, ale wg mnie efekt i tak jest fajny - coś ostatnio mało we mnie skromności - ale co poradzę, że mi się podobają bardzo ostanie moje twory ;)

Tu efekt mojego eksperymentu z prasowaniem - po lewej stronie rękawy napuszone (strasznie sterczały) a po prawej stronie już rozprasowane, lejące się i pieknie się układające.

Przy upinaniu bolerka może być potrzebna broszka - na przykałd taka ;)


Wbrew pozorom moja zmniejszona aktywność na blogu nie jest spowodowana brakiem weny - wprost przeciwnie - wena mogłaby trochę dać mi odpocząć, bo pomysłów masa, sporo z tego jest własnie w trakcie, więc niebawem zrobi się znów ciekawiej.

Tymczasem pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny

środa, 24 listopada 2010

zmora (czyt. firanka)

Przedstawiam moja zmorę ostatnich tygodni - firankę szydełkową. Wyszła mi mniejsza niż w założeniu, ale mam nadzieję, że się spodoba (w trakcie odtłam dokładnie wymiary okna więc wiedzialam, że muszę się zmieścić w 180-190 cm). Szerokość 185 cm, długość ok. 80 cm. Niestety nie mam jak zrobić zdjęcia wiszącej firanki u mnie w domu (inne karnisze i o wiele szersze okna), więc fotki będą kanapowe ;)

u nas szaro buro i ponuro, a do tego pada drobny śnieg - zdjęcia gorzej niz kiepskie... 


i jeszcze zbliżenie na detale



to ostatnie zdjęcie chyba wyszło najlepiej...

jestem w szoku, że udało mi sie skończyc tą firankę... to moja największa jak do tej pory praca i nawet szybko poszło, bo zaczęłam niecałe 2 miesiące temu. Pewnie ktoś się uśmiechnie, że to żółwie tempo, ale rok temu tydzień dziergałam serwetkę o średnicy 30 cm, więc jak dla mnie to duży postęp w tempie pracy ;)

jeszcze mam problem, bo nie umówiłam się na cenę, bo zaczynając dziergać nie potrafiłam stwierdzić le to pracy i materiałów będzie... no i teraz mam dylemat jaką cene podać... macie jakies propozycje?

czwartek, 18 listopada 2010

A ja znów dłubię broszki...

Firanka rośnie i już bliziutko do końca, całe 16 cm szerokości! Cieszę się ogromnie, bo juz niedługo będe mogła się zabrać do świątecznych prac. Krótkimi przerywnikami w pracy są broszki i ostatnimi czasy troche ich powstało.

Pierwsza w moich ulubionych kolorkach z glinianym koralikiem. Kapitalna wełenka wygrzebana u teściowej. Niestety starczyło tylko na broszkę... Około 8 cm średnicy.


Kolejna to eksperyment dwukuolorowy z akrylem i moherem. Efekt dośc ciekawy. W środku koralik szkalny czrny ze srebrnymi mazajami ;) Średnica ok. 8 cm.

Kolejna eksperymentalna broszka z prześlicznej włóczki składającej się z bawełny, wiskozy i syntetycznej nitki z metalicznym oplotem w odcieniach złota, turkusu, srebra i fioletu. W środku pastylka lampwork w kolorze złotym. Średnica ok. 9 cm. Niestety mimo moich starań zdjęcie nie oddaje uroku włóczki :(


Powstały też broszki na zamówienie. Pierwsza spora, z listkami wykonane z włóczek z dodatkiem moheru, w środku bursztynowy koralik.  Średnica kwiatka ok. 9 cm a wielkość całej broszki to ok. 15cm x 11cm.

 

oraz dwie wykonane z tej samej włóczki, jednak różniące sie wielkością i kształtem koralika.
Pierwszy kwiatek ma średnicę ok. 11cm, natomiast drugi ok. 8 cm.


A na koniec chciałabym pochwalić się, że Dobrochna debiutowała w zespole, w którym razem występujemy juz od 8 lat. Tradycji stało się zadość, jest to zespół wielopokoleniowy, więc tak młodzi członkowie niogo nie dziwią, ale nie musze ukrywać, że duma mnie rozpierała, kiedy nasza niespełna 2,5 letnia córczka zatańczyła 4 kawałki i chciała jeszcze :) 

A jako dowód - moja mała góralka w stroju (w oczekiwaniu na wystep). Strój sporo za duży, więc  najbliższym czasie czeka mnie szycie i wyszywanie stroju do zespołu dla najmłodszej tancerki :)


Pozdrawiam ciepło i słonecznie, bo u mnie pogoda typowo barowa...

wtorek, 5 października 2010

wrzosowy kaszkiet

Zapowiedziany w poprzednim poście - kaszkiet dla córki. Z boku wykorzystałam motyw często powtarzający się w moich broszkach ;)


Tak był znienawidzony przez nią, do czasu aż odprułam białą obwódkę na dole... widocznie to co było moim zamysłem - żeby obwód dobrze trzymał na główce, nie do końca spodobało się córce... widocznie woli te czapy, które łatwo może sama założyć... skutek jest taki, że czasem daszek odpada jej na oczy, ale jakoś bardzo jej to nie przeszkadza ;) Może jakąś gumkę z tyłu dam? Jeszcze zobaczę...

Póki co córeczka zapomniała o letnim kapelusiku, który jej zrobiłam. Czas najwyższy, bo pogoda pozornie ładna - wiatr mocno daje się we znaki i nie bardzo mi się widziało, żeby Dobrusia śmigała w kapelusiku... A tak nie straszny nam wiatr i ostre słońce, takie jak tu - podczas niedzielnej wyprawy do lasu :)


 A firanka dzierga się... ma całe 25 cm szerokości... jeszcze TYLKO 175cm... i co najgorsze już kilkakrotnie musiałam pruć 2 m na długości robótki :( tak to jest jeśli w dzień próbuję dziergać między pracami domowymi a zabawą z córką... a po 12 godzinach bycia centrum zabaw i rozrywki dla córki - dłubię nocami... coś czuje, że długo mi zejdzie z tą firanką...

dziękuję za wpisy odnośnie rozmiaru szydełka do nici maxi... no nic, dziergam 1,3 - wychodzi w miarę ok, więc na tym poprzestanę, najwyżej przy innych robótkach będę jeszcze eksperymentować, póki co przebojów z firanką mam aż nadto...

Tak na koniec po cichutku się pochwalę, że kilka dni temu ukazał się na babyboom.pl (portalu dla mam)  artykuł o mnie, jak również o kilku innych mamach, które maja zręczne ręce, na przykład o Elizie z Zakątku Elizy i o jej pasji :)

Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam wszystkich :)

czwartek, 30 września 2010

broszek ciąg dalszy

Udało mi się w końcu przygotować zdjęcia broszek, które już cieszą nowe właścicielki. Miałam praktycznie wolna rękę co do wykonania i okazało się, że trafiłam w 10, co bardzo mnie cieszy :)

spora broszka (czemu tak trudno uchwycić czerwony kolor...) z dodanymi listkami, która mi najbardziej przypadła do gustu


broszka dla wielbicielki różu z perełkami


 Wrzosowa broszka, która miała pasować do płaszczyka najmłodszej dziewczynki, a z tego co wiem mała modelka nawet w łóżku nie chce się z nią rozstać :)



Firanka się dzierga... nie jest źle (pomijając fakt, że już kilkakrotnie musiałam pruć, bo nie mam wprawy w filecie...). Na szczęście nabieram coraz większego doświadczenia, więc mam nadzieję, że uda mi się skończyć firankę, zanim ja znienawidzę ;) jak ja nie mam serca do dużych prac... a to dopiero początek, bo mam pas o długości 100cm i szerokości 8 cm... jeszcze tylko 192 cm szerokości i koniec :P 

A i dowiedziałam się chyba, że jestem z tych luźno robiących sploty, bo firankę dziergam z maxi szydełkiem 1,3  a tak na ścisłość mogłabym i 1, bo sploty i tak mocno ściśle nie wychodzą...  A wy jakim szydełkiem dziergacie z maxi, żeby uzyskać dobry efekt?

Pozdrawiam cieplutko (czy u Was też tak zimnoooooooooooo?) i dziękuje za odwiedziny :)

piątek, 24 września 2010

wracam i zanudzam ;)

Choroba nareszcie odpuszcza, więc nadrabiam robótkowo ;)

Na pierwszy rzut poszedł komplecik bransoletka+broszka - wg pomysłów, które już kilkakrotnie sie na blogu pojawiały, więc nic nowego dziś nie będzie ;)
Zamawiająca miała dwa życzenia - miało być skromnie i granatowo - reszta należała do mnie. Postanowiłam granatową połyskliwą bawełnę połączyć z burgundowymi drewnianymi koralikami i elementami posrebrzanymi. Oto co mi z tego połączenia wyszło...

Mała broszka (ok. 7 cm średnicy), zapięcie broszkowe


 bransoletka 


zapięcie tym razem na karabińczyk, a nie na koralik


jestem ciekawa czy spełni oczekiwania zamawiającej...

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za odwiedziny :)

czwartek, 16 września 2010

szykuję się na kiermasz

Ostatnie dni są dla mnie bardzo pracowite. W sobotę będę brała udział w moim pierwszym kiermaszu. Nie jest to zwykły kiermasz, tylko charytatywny, z którego cały dochód będzie przeznaczony na leczenie 3,5 letniego Oliwiera Przybek, u którego kilka tygodni temu wykryto guza nadnercza. 
Jeśli ktoś z Was byłby w sobotę w Głogowie zapraszam serdecznie do klubu May Day w godzinach 10-14. O chłopcu i sposobach pomocy można przeczytać między innymi tu  i tu  .

Część wcześniejszych prac publikowanych w ostatnich wpisach na blogu była juz robiona z myślą o kiermaszu, jednak nie było jeszcze ustalonych konkretów, a teraz jak wszystko dopięte na ostatni guzik - macham szydełkiem ile mogę ;)
najgorsze jest to, że moja nieco ponad dwuletnia panna stwierdziła, że już nie będzie spała w dzień i mam wesołe 14 godzin bez chwili wytchnienia ;)

Czas zaprezentować moje ostatnie nocne prace ;)
małe łezki 


niebieska brocha kwiatowa


broszka z bardzo kudłatej włóczki, mięciutka i mięsista  :)


małe kolczyki - pawie oczka


kwiatuszki


a jak juz jesteśmy w temacie kwiatków, to zaszalałam i słoneczniki zrobiłam, co by w pochmurne dni nieco słonka przyniosły ;)


 efektem zabawy w kolczyki bez wykorzystywania żadnych stelaży i obręczy są też dwukolorowe talarki



zaintrygowały mnie ostatnio koraliki w panterkę, nie mogłam długo znaleźć odpowiedniego pomysłu na nie... ale podświadomie mi się z klimatem afro kojarzyły, więc spróbowałam zrobić coś w tym stylu


a na koniec jeszcze radosne - folkowe kwiatki


uff to na razie tyle... znów zawaliłam Was zdjęciami, ale nie mam jak na bieżąco się z nimi publikować...
zmykam do szydełka i spokojnych snów życzę, dla tych co się kładą spać, a dla nocnych marków - udanego buszowania po blogach ;)

poniedziałek, 13 września 2010

kudłato mi

Ostatnio oszalałam na punkcie włochatych włóczek, moherków itp. Kapitalnie takie włóczki pasują do broszek, a nawet do kolczyków... jest tylko jeden minus, jeśli za późno się zorientujemy, że popełniliśmy błąd może się nawet zdarzyć, że cała dotychczasowa praca pójdzie do kosza... dlatego nie wyobrażam sobie dziergania jakichś skomplikowanych wzorów...
Efektem mojej kudłatej fascynacji są nowe broszki kolekcji jesień/zima ;) 

róża tak mocno kudłata i puszysta, że prawie nie widać splotów 


wyjątkowo kudłata gerbera z czarną szydełkową kulką w środku


Kwiatek 3d tak mocno kudłaty, że na zdjęciu nie wygląda jak kwiatek ;)


i kudłate kolczyki z drewnianymi koralikami



ostatnio - mimo wielu planów, które chciałabym zrealizować - dopadł mnie leń... oj żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce...

wtorek, 7 września 2010

kolorowo - kwiatowo-warzywno-owocowo

Wzięłam się ostro do roboty, pomysłów i planów masa - ile się uda zrealizować - czas pokaże...
Póki co prezentuję jeszcze ciepłe szydełkowe twory kwiatowe

pomarańczowa róża-broszka (11cm średnicy) z włóczki, która wygląda jak sznurek, a którą w zeszłym tygodniu obdarowała mnie teściowa - odkąd dużo szydełkuję często dostaje takie niespodziewane prezenty :) 
włóczka była ciekawa, ale nie miałam na nią pomysłu, kolor mnie urzekł, więc spróbowałam zrobić broszkę i muszę przyznać, że robiło się świetnie, a broszka tylko zyskała dzięki tej włóczce ;)


powstała też druga broszka (średnica kwiatka - 9 cm), z cieniutkiego akrylu i moheru, tym razem w formie wielowarstwowego kwiatka z listkiem i zawijaskami ;)


eksperymentalnie powstała też gumeczka z kwiatkiem i drewnianymi koralikami


no i teraz czas na kulminację, czyli część warzywno owocową  (Kachasku pewnie nie będziesz zaskoczona, bo będą to kolczyki :P )

bakłażany


i niezdyscyplinowane mirabelki


Dlaczego niezdyscyplinowane? W zamyśle miały być cytrynki, po dodaniu listków przestały te cytrynki przypominać... potem wyjątkowo ciężko było je nabić na szpilki... z aparatem jak i z zaaranżowanym stojakiem też nie chciały współpracować... w końcu udało mi się zrobić względne zdjęcie, ale teraz widzę, że na złość kolejny raz mi zrobiły... ale nie będę już pisać co nie gra, może nikt nie zauważy ;)

 Dziękuję za miłe słowa i odwiedziny, pozdrawiam podglądających i nie komentujących ;)
a pogoda nasuwa tylko jedno życzenie - pięknej polskiej jesieni...


poniedziałek, 23 sierpnia 2010

turkusowe twory + szary bonus ;)

Dostałam zamówienie na turkusowa broszkę, w pasmanterii (w której prawie nie padłam jak zobaczyłam ceny... oj za często robię zakupy w sieci... i wszystko mi mówi, że będę robić tam nadal ;) )wpadła mi w oczy turkusowa sonata i się zakochałam, efekty tej miłości widać poniżej ;)

broszka róża po modyfikacji, szklane koraliki


tu zdecydowanie większa brocha, ulepszony model, czarne drewniane koraliki


natchnęło mnie na kolczyki w podobnym klimacie ;)


tu jeszcze komplecik, wiem, miałam nie robić już tych bransoletek, bo jeszcze trochę i uśniecie oglądając ten sam model ;) kolczyki wyglądają jak guziczki i są malutkie


o takie malusie


i na koniec jeszcze jedna brocha, nie-turkusowa :P  chronologicznie powinna być pierwsza, ale jakas taka samiutka szara i do posta mi nie pasowała ;)

i to koniec moich ostatnich tworów...

spokojnych snów :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.