Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różności. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 września 2016

Tajemniczy trójkątny COSIEK z trzema guzikami

Kiedy przed ponad tygodniem chwyciła mnie wena, to skończyłam dziergać torbę, którą miałam zabrać na wakacje. Zostało wszyć podszewkę i dorobić zapięcie - może do przyszłego urlopu się wyrobię ;) To tak tytułem wstępu, że czasu na dzierganie praktycznie nie mam...
Ale wracając do COŚKA. Idąc za ciosem chwyciłam za beżową włóczkę, bo była to faza pierwszego konkretnego ochłodzenia, a potrzeba okazała się nad wyraz nagląca. Zrobiłam szybko bardzo potrzebnego ciepłego COSIA, wrzuciłam zdjęcie na facebookowy profil z pytaniem - co to jest i do czego służy.


środa, 6 kwietnia 2016

Podkładka pod kubek dla kociary i zapowiedź wielkich zmian

Podkładka nie powstałaby gdyby nie nasza podwórkowa znajda - Węgielka (jak ją nazwały dzieci. Ale reaguje też na moje "Kocie") - piękna czarna kocica, która przybłąkała się na nasz trawnik zeszłej wiosny. Szybko dała się oswoić, uwielbia być głaskana i towarzyszy każdemu, kto wychodzi na podwórko. W gorszy czas dokarmiana - odwdzięcza się łapaniem myszy, których już nie ma ani w piwnicy, ani w garażu.

Jak tylko zobaczyłam podkładki, które wydziergała Ania  wiedziałam, że i u nas takie zagoszczą. Węgielka to ulubienica mojej Dobrusi - wielkiej kociary i miłośniczki wszystkich zwierząt, która jak dorośnie chce być weterynarzem. Pewnego niedzielnego popołudnia wydziergałam dla niej  szydełkową podkładkę pod kubek - na wzór naszej podwórkowej przybłędy, która jest bardzo spasiona (karmiona na przez sąsiadów), a do tego zanim do nas trafiła, straciła część ogona.

Oto Węgielka w osobliwym ujęciu 


To chyba idealny prezent dla każdego miłośnika kotów ;) Na pewno spotka się z wielkim uśmiechem i pozytywnym przyjęciem. Podkładka jest prosta do wykonania (ze zdjęcia spokojnie można ją powtórzyć, albo dopasować do własnego futrzanego przyjaciela)

******************************************************************

W kolejce sporo prac czekających na zdjęcia, mam nadzieję, że jutro to nadrobię, bo... 

idą zmiany! 

Matka Polka wraca do pracy. Po ładnych kilku latach "siedzenia" w domu z dziećmi, kilku krótszych epizodach z dorywczą pracą, pora wrócić na pełen etat. Od poniedziałku czeka nas mała rewolucja i ustalenie nowego planu działania, ale jestem dobrej myśli, że uda się wszystko pospinać, by i na szydełko znalazł się czas. 

Pudła z włóczkami przetrzebione - do kosza powędrowały wszystkie resztki, próbki, UFOki, na które nie mam sił. Poleciało też sporo starych włóczek, które nadgryzione zębem czasu rozpadały się w dłoniach... W planach remont i nowe półki, by wygodnie było przechowywać i wyeksponować włóczki. Mam nadzieję, że będą mnie inspirować do całkiem nowych eksperymentów z włóczką.

Jeśli chodzi o bloga - będę nadal go prowadzić. Nie będę publikować może już tak często, ale na pewno bardziej przemyślanie ;) I pojawią się obiecane wzory na szydełkowe.

Zmiany są potrzebne i najczęściej wychodzą na dobre. 

Do  przeczytania już niebawem!

poniedziałek, 9 marca 2015

gazetnik czy kosz? Oto jest pytanie!

W zamierzeniu gazetnik, z wyglądu kosz a nawet torba ;) Ciekawe jak Wy byście wykorzystały to COŚ ;)
Oliwkowy sznur (wpadający w szary), wolne przedpołudnie (dzieciaki w przedszkolu) i jest :)


mieści spokojnie rozmiar a4, podstawa w kształcie prostokąta, więc gazetnik bardzo pojemny

A z resztek powstała podstawka pod kubek


Powędrowały do teściowej (wszak niedawno był dzień teściowej) do misy i osłonki na doniczkę.

*********************************************************

Nareszcie temperatura wzrosła, wyszło słoneczko i wrócił zapał do pracy, a także warunki do zrobienia zdjęć ;) dzieci zdrowe 2 tydzień w przedszkolu zaczęły - czyżby wiosna?


poniedziałek, 16 lutego 2015

kolorami przywołuję wiosnę

Po ciepłym i słonecznym weekendzie nabrało się ochoty na więcej wiosennej aury, a tu od rana szaro za oknem i nie zapowiada się na zmianę... 

Dlatego na dzień dobry serwuję kolorowe ocieplacze na nogi i ręce - ciekawe czy przywołam nimi kolorową i ciepłą wiosnę...


Ocieplacze na ręce to praktycznie tylko ocieplacze na nadgarstki - całość miała być częścią przebrania karnawałowego dla Dobrusi, niestety do balu nie doszło...
Ale za to mamy teraz cieplutkie getry, a Dobrusia nie rozstaje się nimi nawet na chwilę ;)

piątek, 12 grudnia 2014

świąteczne recyklingowe szycie

Dziś będzie nieco w klimacie świątecznym. Pod wpływem impulsu powstała krótka recyklingowa seria świąteczna. Wszystko z myślą o przedszkolnym kiermaszu. Z góry przepraszam za zdjęcia - robione ciemną nocą, bo z rana wszystko powędrowało do przedszkola.

Na pierwszy rzut poszedł stary t-shirt, z którego powstały choineczki


 za ozdoby posłużyły drewniane koraliki, stare guziczki, pasma włóczki i tasiemek + bambusowe patyczki do szaszłyków. Seria guziczkowa wykonana przez Dobrusię - guziczki klejone specjalnym klejem do tkanin. Choineczki zrobiły furorę i szybko zniknęły z kiermaszu, a zainteresowanych było więcej - szkoda, że t-shirtu już nie ma ;)

Potem poszły w ruch nogawki jeansów, które w lecie stały się krótkimi spodenkami.
Powstała jedna większa choinka, która pierwotnie  miała stać na pieńku i podstawce z brzozy, jednak nie udało mi się go zrobić do czasu kiermaszu. Dlatego dorobiłam wstążeczkowy pieniek oraz zawieszkę


I jeszcze jeansowe zawieszki (jedno serduszko zwinęła Dobrusia, tak jej się podobało). Choineczka po lewej ozdobiona pastelami przez Dobrunię ;)


Fajna zabawa z tymi prostymi świątecznymi ozdóbkami. Może tuż przed wigilią coś jeszcze uszyję (bo pomysłów masa), a póki co zabieram się za przerobienie dzisiejszej dostawy włóczek - mam tydzień. Czas START!

************************************************************

Wczoraj pochwaliłam, że Dobrusia ładnie się trzyma i nabyła odporność, a już wieczorem miała stan podgorączkowy... Dziś została w domu, bo katar i kaszel, póki co delikatnie daje się we znaki. Ale przynajmniej udało jej się wczoraj pojechać na wycieczkę do złotoryjskiej fabryki bombek, na której tak jej zależało - przywiozła sobie bombeczkę z imieniem :)

poniedziałek, 24 listopada 2014

Komin i kaptur w jednym z kocim akcentem

Dziś przyszedł czas, by światło dzienne ujrzała kolejna praca. Komin i kaptur w jednym - motyw bardzo popularny ostatnimi czasy. Dostałam dokładne wytyczne odnośnie kolorów i tego, że ma być to koci kaptur - z trójkątnymi uszkami. Z powodów praktycznych dodałam jeszcze troczki z pomponikami (żeby lepiej móc "kontrolować" kaptur podczas wiatru czy mrozu).

Po wielu próbach udało mi się "postawić" kaptur do pionu, chyba tylko dzięki wywiniętemu brzegowi, bo włóczka nie jest sztywna tylko bardzo miękka i odpowiednie ułożenie do zdjęć w przypadku braku modela było dość trudne.


Włóczka to fantastyczna red heart softy - miła, miękka, z lekkim połyskiem i puchata. Robiło się nią bardzo fajnie i na pewno jeszcze zakupię do innych projektów. Zdecydowanie warta swojej ceny!


  Na płasko nie widać praktycznie całego uroku kaptura (stąd te wytężone próby ułożenia "na stojąco" ;) )


I szczegóły, bez których nie wyobrażam już sobie gotowej pracy
Cudne drewniane guziki, metki czy etykiety "firmowe", które (wprawne oko pewnie wypatrzyło na wcześniejszych zdjęciach) zawierają nie tylko namiary na mnie, ale po drugiej stronie posiadają przepis prania.


Bo właśnie to jest w rękodziele chyba najważniejsze - staranność i wkładanie całego serca w to, co się robi, dzięki czemu każda rzecz nabiera wyjątkowego, niepowtarzalnego charakteru.

****************************************

Przede mną kolejny pracowity tydzień. Zaczął się pięknym porankiem, lekkim mrozem - oby pogoda sprzyjała pracy, a nie popadaniu w depresję ;) Tego sobie i Wam życzę na nadchodzący tydzień!

piątek, 14 listopada 2014

Sznurkowy niezbędnik

W prezencie ostatnio zrobiłam też taki "niezbędnik". W jego skład wchodzi osłonka na doniczkę i misa-koszyczek.



Sposobów na wykorzystanie takiego zestawu jest masa, w zależności od upodobań czy pory roku. Jesienią można wsadzić wrzos i kilka jabłek, bliżej Bożego Narodzenia gwiazdę betlejemską i pomarańcze z goździkami, a cały rok mogą być np. różyczki doniczkowe i cukierki ;)

**********************************************

Wczorajsze porządki w połowie zapasów włóczkowych (tylko tych "na widoku") uważam za udane - prawie godzina segregowania i układania, ale już mam porządeczek, a dziś pierwsze paczuszki z robótkowymi rzeczami mają przyjść :)

I to tyle dobrych wiadomości... Jeremiś po 2 dniach w przedszkolu (po ponad 1,5 tyg. chorobowej przerwie) znów dostał kataru. Do tego stan podgorączkowy, chrypa i kaszel. Ręce opadają... Siedzimy więc w domu, a ja mam zamiar mimo wszystko trochę popracować.

czwartek, 6 listopada 2014

Z takim dodatkiem zima nie jest straszna!

  Co zamiast czapki i szalika na zimowe chłody? Kapturo-szalik :) Miał być sterczący, z pomponem i kolorowy. Zrobiłam z miłej, grubej, ciepłej i mega kolorowej włóczki himalaya joyfull, którą uwielbiam :)

Ciężko było uchwycić kolory i wygląd tego dziergadła... tak wygląda na płasko


 A tak z rozbrykanym modelem - Jeremisiem :) Największym powodzeniem cieszył się majtający pompon :)



 ciekawe czy spodoba się nowej właścicielce...
Udało mi się zdążyć z dzierganymi prezentami dla solenizantów i jubilatów - pomalutku będę pokazywać co powstało :)


************************************************

Kochani mam do Was OGROMNĄ prośbę - zagłosujcie proszę na "Tlenowe witaminy" (link u góry w pasku bocznym, potem wystarczy kliknąć "najpopularniejsze" i inicjatywa będzie w czołówce). Niestety ostro ruszyła konkurencja... Jury wybierze inicjatywy z top20, więc mimo np. 2 miejsca może się okazać, że nie załapiemy się do puli nagród... jedynie pierwsze miejsce gwarantuje, że dostaniemy dofinansowanie. Bardzo proszę o klik, to trwa chwilkę, a przybliża dzieciaczki do wygranej!

wtorek, 14 października 2014

daj włos

Daj włos - pod taką nazwą fundacja Rak'n'Roll Wygraj Życie prowadzi akcję, która ma na celu zbiórkę "surowca" na peruki dla kobiet, które w wyniki chemioterapii straciły włosy. Szczegółowe informacje można uzyskać w Fundacji (linki wyżej).

Zbliża się zima, włosy chowane będą pod czapkami, co nie zawsze im służy. Więc może warto pomyśleć nad zmianą fryzury, jednocześnie wspierając w walce z chorobą osoby zmagające się z nowotworem? 

O akcji dowiedziałam się ponad 2 lata temu, tuż przed tym, kiedy chciałam ściąć włosy. Szybki pomiar i okazało się, że ściętym włosom będzie brakować kilka centymetrów do minimalnej długości (25cm). Więc zapuszczałam dalej.

W wakacje, podczas naszego kina plenerowego "PARKujemy" przeprowadziłam kampanię promującą całą akcję, ale chyba najlepszą promocję zrobiłam razem z Dobrusią :)


Dobrusia, kiedy tylko dowiedziała się, co się stanie z moimi włosami, od razu powiedziała, że chce, żeby z jej włosów też były peruki dla chorych kobiet.

Zdjęcie wrzuciłam również na swój profil FB i wywołało spore zainteresowanie, ponieważ wiele osób nie słyszało o tej akcji. Jedna z moich znajomych już obcięła swoje piękne, gęste włosy, trzy kolejne czekają aż będą mieć odpowiednią długość. Dlatego postanowiłam też poinformować o inicjatywie Daj włos także na moim blogu.

Nie każdy może być dawcą (tak jak na przykład ja), ale zawsze można pomóc także w inny sposób. Tym bardziej, że to nic nie kosztuje :)

***********************************

Innym przykładem, w jaki sposób można za darmo pomóc, jest chociażby głosowanie w konkursie Avivy (grafika na górze paska bocznego) - jest wiele inicjatyw, na które warto zagłosować.

Ja głosuję i trzymam kciuki za "Tlenowe witaminy" - razem z przyjaciółmi, o ile uda się zdobyć grant, chcemy uporządkować zaniedbany zakątek pobliskiej miejscowości i stworzyć tam plac zabaw oraz mini boisko do gry.
Głosując przez podany w pasku bocznym specjalny link na dowolną inicjatywę, zwiększacie także szanse na pozyskanie kolejnych 10 000 zł. Powędrują one na konto organizacji wskazanej przez blogera, który nazbiera najwięcej głosów przez swój link. Dlatego bardzo zapraszam do klikania i głosowania - pokażcie co "Jest dla mnie ważne".

***************************************

A już jutro nowe prace, więc wypatrujcie postu :)

poniedziałek, 13 października 2014

ślubny koszmar

Nie wiem czy też tak macie, że zabierając się za jakiś projekt i po początkowym zapale przychodzi znużenie. Jeszcze pół biedy, gdy dana praca wędruje do szuflady z UFOkami (czyli niedokończonymi pracami, które czekają na wenę ;) ), gorzej jak trzeba ją skończyć w konkretnym terminie... I tak też było ze "ślubnym koszmarem" - jak nazwałam całościowo projekt :P

A zaczęło się niepozornie - od takiego prototypu


Co to jest? Woreczek na migdały - w ramach podziękowania dla gości. Przeszedł akceptację i zabrałam się za dzierganie tych właściwych, w kolorze kremowym - sztuk... 80. Myślałam sobie, co tam tydzień maksymalnie dwa i po robocie będzie. Taaaaaaaak ;)Dobrze, że wolę zrobić coś szybciej, a nie na ostatnią chwilę i zabrałam się to 2 miesiące przed terminem ;)

Dzierganie woreczków, chowanie nitek i sznurków ciągnęło się jak kluski w rosole, na jeden wychodziło mi 40-45 min... Może gdybym dziergała w dzień, bez towarzystwa moich "potworków" to praca posuwałaby się szybciej. Ale niestety mogłam siedzieć tylko nocami, więc spędziłam nad koszmarkiem z doskoku 2 miesiące. Po 10 woreczku nie mogłam już się patrzeć na kordonek, tym bardziej, że tuż przed nim pracowałam na grubaśnym sznurku.

Ale zdążyłam, na 3 dni przed terminem, przerobiwszy ponad 2,5 km kordonka, wyprałam woreczki, wysuszyłam i tak się prezentowały ;)


Bardzo nieciekawie ;) Ale grunt, że zdążyłam. Potem jeszcze dostawa na miejsce docelowe i pomoc w pakowaniu zawartości. Skąd taka opcja? Ano dlatego, że woreczki powędrowały na ślub mojej dobrej koleżanki z liceum i trzeba było się sprężyć ;)

Na 3 dni przed ślubem zamieniliśmy się w pakowaczy - tiul, migdały, do woreczka, przeciągnąć karnecik, zawiązać i następny ;) Udało nam się w godzinkę ;)


Przepraszam za zdjęcie - robione na szybko telefonem ;) Ale musicie mi uwierzyć na słowo - efekt końcowy wyszedł powalający. (Co nie zmienia tego, że nadal to mój "ślubny koszmar" :p )

Bardzo się cieszę, że taki mały akcent mógł pojawić się na ślubnym stole i ręczna robota wraca do łask :)

************************************

Przypominam kochani o konkursie Fundacji Aviva - "To dla mnie ważne". Na pewno w Waszej okolicy są inicjatywy, które warto wesprzeć głosem. Kliknijcie w grafikę w pasku bocznym na górze, która przeniesie Was do całej akcji

Ja codziennie głosuję na "Tlenowe witaminy" - inicjatywę zgłoszoną przez stowarzyszenie, którego jestem członkiem - chcemy zagospodarować zaniedbany teren zielony, by stał się miejscem spotkań rodziców i dzieci.

wtorek, 21 stycznia 2014

strój karnawałowy

Karnawał w pełni, a dziś pierwsza zabawa karnawałowa Dobrusi - 3 rok w przedszkolu i dopiero teraz się załapała na bal (wcześniej zawsze była chora). Moja córka do oryginalnych należy i nie chciała tak jak inne dziewczynki przebrać się za księżniczki tylko za... papugę. Masz tu mamo placek ;)
Dobrze, że zdradziła swoje marzenie na 2 tyg. przed zabawą. Z przyzwyczajenia już nie powiedziała mama kup, tylko mama zrób, więc co mi pozostało?

Polowanie w sh na bijące po oczach bluzki, potem przekoapnie staroci u babci, wypad do sklepu po dziób i wszystko było gotowe.


W sobotę wysłałąm dzieci z mężem do babci, odkurzyłam maszynę i %$#@*&@$% bo nie działa... Zakasałam rękawy i szyłam ręcznie. Zeszło mi dwa dni. Uparła się jeszcze, że chce piórka, ale tu z pomocą przyszła babcia, która piórka znalazła i mocna taśma dwustronna - poszło piorunem i bez szycia ;)

Strój może nie jest wypasiony, ale grunt, że się Dobrusi spodobał i nie chciała do ściągać ;)

akcent szydełkowy też jest - papuzie oczy ;) dziób chciałam, żeby miała na czole (bardziej papugowato wygląda) ale uparła się na noszenie na nosie - cóż, jej strój, jej zabawa ;)

Całość kosztowała niecałe 10 zł (3,5zl koszulka i 6zł dziób)

piątek, 18 października 2013

kolorowy pasiaty komplet i robótkowy plan

Kolejny pasiasty komplet, tym razem z włóczek wełnianych.

Pilotka z pomponem i komin tuba - jesienna i zimowa szaruga już nie straszna :)


u mnie bardzo pracowicie, ale mam nadzieję, że wpisy, choć krótkie,  będą pojawiać się systematycznie.

A jak bardzo pracowicie?
Ano tak ;)


to włóczkowy zapas na najbliższy miesiąc - mam plan opróżnić moje półeczki ;)

czwartek, 3 października 2013

pasteLOVE korale

Pamiętacie moje nietypowe kolorowe korale? Powstały kolejne - pastelowe z kotkiem.


Dla przypomnienia - korale są nietypowe, bo dedykowane mamom karmiącym ;)

poniedziałek, 23 września 2013

Kogut z Barcelos

Dostałam od Pana Karola nietypową prośbę - czy zrobię na szydełku breloczek z kogutem. Pomyślałam, że będzie to fajne wyzwanie, bo kogutów jeszcze nie dziergałam. Po kolejnym mailu już wiedziałam, że to nie będzie proste zadanie, bo to nie miał być zwykły kogut, tylko kogut z Barcelos - portugalski symbol narodowy, z którym wiąże się legenda, o której można poczytać np. TU. Związana jest ona z pielgrzymem, który zmierzał do Santiago de Compostella. A ciekawostką jest fakt, że mieszkam zaledwie 7 km od siedziby Bractwa Świętego Jakuba w Jakubowie, przez który wiedzie Dolnośląski Szlak Świętego Jakuba, który jest częścią europejskiej drogi do portugalskiego miasta słynącego z kultu tego Świętego.

Kończąc już moje wywody - oto kogut :)

 

zbliżenie na szczegóły

a tu moja "ściąga" -jeden z wizerunków koguta. Niestety nie udało mi się haftowanie koralikami (ściśle robione z kordonka i igła nie chciała współpracować), stąd hafty. W rzeczywistości kogutek jest przestrzenny, ale trudno było to pokazać na zdjęciach


 Kogutek dziś poleci na drugi koniec Polski (w strony skąd pochodzi moja rodzina). Oby Poczta Polska się spisała ;)

piątek, 13 września 2013

Angry birds atakują!

Po breloczkach, czapkach przyszła pora na kolejne ptaszory. Te dziergane na specjalne zamówienie Adriana (lat 7 :) ). Dostałam dokładne rysunki i wskazówki jakiej mają być wielkości ;)

najpierw był biały ptak
 

a następnym zamówieniem był czerwony ;)
 

A wszystko to dlatego, bo Adrian chciał mieć więcej możliwości grania w grę Angry Birds

I to nie ostatnie zamówienia od Adriana ;) Jak również nie ostatnie ptasiory ;)

środa, 4 września 2013

zasadził dziadek rzepkę w ogrodzie ;)

Zgodnie z obietnicą dziś wyjaśnię moją dłuższą nieobecność na blogu :)

W komentarzach pod poprzednim wpisem pojawiły się głosy, że nieobecność spowodowana jest pewnie jakimś dużym projektem - nie do końca o projekt robókowy chodzi, ale owszem projekt był ogromny :)

Wraz z grupą znajomych napisaliśmy projekt, który był inicjatywą mieszkańców i dostaliśmy dofinansowanie w ramach projektu "Działaj lokalnie", dzięki któremu udało nam się w sierpniu odmalować ławki w miejscowym parku, a na koniec wakacji zorganizować piknik rodzinny pt. "PARKujemy plenerowe kino rodzinne" , który zakończył się nocną projekcją filmu w zabytkowym parku.

Pracy, nie tylko robótkowej, była masa, ale warto było, no i na tym nie koniec, bo projekt trwa do końca października ;)

Wracając do tytułowej rzepki... co ma rzepka do projektu? Ano całkiem dużo. Podczas pikniku rozegrano familiadę w której pytania dotyczyły filmu i historii gminy. Zwycięzcy oprócz biletów do kina wygrali również rzepkę :)

A rzepka nie byle jaka - 50cm długości, uprawiana w domowym ogródku robókowym, bez GMO i sztucznych nawozów ;) na zdjęciu w roli ekspozytora - Dobrusia



Dodatkowo przeprowadzono loterię, w której można było wygrać wydziergane przeze mnie drobiazgi.

Zdjęcia z naszej imprezy można zobaczyć TU

Ale to nie koniec mojego wkładu robótkowego w imprezę, ale to temat na kolejny wpis ;)

środa, 31 lipca 2013

każdy ma jakiegoś bzika

Jak to w piosence z mojego dzieciństwa "każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma" moja córka też ma takiego bzika ;) 

Kto obserwuje mojego bloga od dłuższego czasu wie, że Dobrusia ma hopla na punkcie psów. 

Ostatnio właśnie z rozpaczą stwierdziła, że jeden z jej psów  nie ma obroży! No to co miałam zrobić - szybciutko wydziergałam srebrno-różową (jedyny "słuszny" kolor ;) - doczekać się nie mogę, kiedy mania różowości jej minie...)


literka nieprzypadkowa na identyfikatorze - bo D jak Dobrusia i D jak...
 

... dalmatyńczyk :) 

Boję się czasem pomysłów mojej córki - bo większość dzieci mówi "mamo kup" a moja mówi "mamo zrób" :)

środa, 15 maja 2013

klips do smoczka i ozdoby do włosów

Nie wiem jak to się stało, ale przegapiłam kilka drobiazgów.

Klips do smoczka - prosta rzecz, a jakże przydatna (chyba, że na spacer wypuści sie tatę z dzieckiem i takim klipsem - moi ostatnio ze spaceru wrócili bez klipsa i smoczka - chyba musze machnąć coś dla Jeremiśka)


Drugi to biało-różowy zestaw ozdób do włosów - robiony na prędko dla chrześnicy

sobota, 11 maja 2013

kot i pająk - do przytulania ;)

Koteczek - wyszedł mi bardzo "męski" więc dostał kokardę zamiast kwiatka ;)


Pajączek (za żadne skarby ostrości nie chciał mi aparat łapać...)


Kto obserwuje mojego bloga od dłuższego czasu pewnie się zorientował, że zarówno kot jak i pająk pojawiają się po raz drugi - dokładnie widać, że przy prawdziwym rękodziele, kiedy robi się zupełnie z głowy, bez opisów czy schematów za każdym razem uzyska się inny efekt - to właśnie najbardziej mi się podoba :)

Jeszcze kilka prac w temacie okołodziecięcym, a potem zmiana kierunku - żeby nudno nie było ;) oj pracowity czas przede mną :)

środa, 8 maja 2013

nietypowe korale

Wczoraj w nocy (właściwie to dziś) skończyłam korale.



Niezwykłe korale, bo są przeznaczone dla karmiącej mamy - by maluszek miał zajęcie podczas jedzenia (Jeremiś uwielbia bawić się w dentystę...). Dobór kolorów nie jest przypadkowy - mamy wszystkie kolory tęczy :)

Korale są na tyle kolorowe i radosne, że na pewno posłużą potem nie jednej małej damie do ozdoby (dziś prawie mi je porwała Dobrusia do przedszkola :) )

a co się z nimi miałam... same wyszydełkowanie to pestka, ale żeby toto ponawlekać... igłę połamałam, druga wygiełam... gdyby nie kombinerki to nie udałoby mi się tego ponawlekać...

Ale już są i ciesza oko - może znajdą swojego amatora ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.