Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwadraty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwadraty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 października 2015

zakwitły mi stokrotki

Ostatnio nastał totalny misz masz jeśli chodzi o rozstrzał tematyki moich prac. Dziś będzie... poduszka. I to nie byle jaka, ale wielofunkcyjna. Różnorodne zastosowanie to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Poniższa poduszka może służyć jako... poduszka, ale także jako miękkie siedzisko na krzesło. Wszystko dzięki długim troczkom, które przy pierwszym zastosowaniu służą do trzymania wkładu poduszki, a w drugim jako troczki mocujące siedzisko do oparcia krzesła. Dodatkowo dzięki wykorzystanej włóczce podwójna warstwa siedziska moim zdaniem nie potrzebuje nawet wkładu w środku - tak jest niesamowicie miękko :)


Wzór ozdobny to bardzo wdzięczne kwadraty z motywem stokrotek, które zostały połączone dopiero na samym końcu białą włóczką.


Tył natomiast to prosty wzór granny squares (kwadratów babuni) powiększany aż do uzyskania takiego rozmiaru jak ozdobny przód.


Stokrotki dziergało się rewelacyjnie, do tego stopnia, że... nadwyrężyłam nadgarstek i przed oczami pojawiła mi się wizja odwlekanej operacji... Tak jak chirurg mówił - na razie operować nie trzeba, ale kiedyś przyjdzie taki ból, że nie będzie wyjścia... na szczęście ból minął, a ja mogłam skończyć poduszkę ;)

 Kwestie techniczne: włóczka  to soft red heart włóczka gruba, bardzo miękka i miła w dotyku, do tego jak na akryl bardzo ciepła i mięsista. To już kolejna praca z niej zrobiona i na pewno nie ostatnia (już poluję na kolejne potrzebne kolory). Mogę z czystym sercem polecić! Dzierga się z niej bardzo dobrze.
Wzór własny, na bazie stokrotkowych kwadratów babuni. 

***************************************************

Przede mną kolejny intensywny tydzień. Dziś wzięłam udział w pierwszych zajęciach w ramach warsztatów tkackich z niesamowitą, pełną pasji kobietą - Leokadią Adamowicz
i chyba połknęłam bakcyla :) wróciłam z ramką do tkania, pękiem wełny i płytą instruktażową. A z próbki utkanej na warsztatach niedługo uszyję torebeczkę :) Będę ćwiczyć, a kolejne warsztaty odbędą się za jakiś miesiąc. I tym sposobem udaje mi się realizować plany na nadchodzący sezon jesienno-zimowy :) A jak z ramki ucieszyła się Dobrusia! Oj będzie się u nas... tkało!

środa, 12 września 2012

Czas wziąć miotełkę i nieco odkurzyć ;)

Aż ciężko mi uwierzyć, że nie pisałam nic 3 miesiące! 
W wakacje czas uciekał przez palce - ledwo się zakręciłam i juz padałam wieczorem. Dobrusia miała przerwę wakacyjną w przedszkolu, a Jeremiś uregulował sobie tryb dnia - 3 razy po 30 min. spania i to najchętniej na spacerach. Więc szydełko to z reguły tylko oglądałam...

Żeby zmobilizować się do dalszego dziergania - wrzucę kila prac, które w "międzyczasie" powstały. Pomalutku wracam do moich wieczorów szydełkowych, zakupy robótkowe poczynione, więc mam nadzieję, że niedługo się rozkręcę ;)

Na początek - ekspresowa robótka, bo się paliło. Jeremiś pokochał smoka miłością ogromną, ale też z wielką namiętnością go wypluwa w najmniej spodziewanym momencie ;) Miałam dośc noszenia zapasowych smoków, w sklepach same plastikowe łańcuszki (brrrrrrrrr paskudy) więc machnęłam smyczkę.  Największy problem był ze znalezieniem klipsa - przy porządkach w szufladzie znalazłam zapasowy zaczep do identyfikatora z liceum (niech żyje chomikowanie ;P ). Co prawda prototyp i prowizorka okrutna, ale sprawdza się rewelacyjnie ;)


Kolejnymi pracami są ażurowe czapeczki, które poleciały do Warszawy. W cieplejsze dni miały być alternatywą dla turbanów z chust - dla pacjentek oddziału onkologicznego. Mam nadzieję, że się przydały, a w przyszłych latach będą pięknie wyglądać na głowach, zdrowych juz, właścicielek :*

 

A na koniec poduszka z motywami granny squares w pastelach. Na zdjęciach nie wyszła zbyt dobrze, ale to wina mocno nabitego wkładu (zainwestowaliśmy w dobrą poduchę, żeby całośc można było prac w pralce). Fotki na szybko, bo skończyłam tuż przed podróżą podusi dla mojej chrześnicy, której podobał się strasznie kocyk Jeremisia i postanowiłam, że zrobie jej milusią poduszkę ;) Przed podróżą poduszka została jeszcze wytarmoszona przez Dobrusię i zaczęła się juz lepiej układać ;)


Obecnie w kolejce do skończenia czekaja zabawki dla Dobrusi, torebka dla mnie, która będe musiała juz pruć 3 raz (wrrrrrrrrrrr) oraz czapeczka dla Jeremisia (podejście po raz kolejny - nie sądziłam, że tak trudno będzie mi zrobić coś dla chłopca - nic mi się normalnie nie podoba...)

Zmykam choć na chwilke do szydełka, bo jutro pewnie znów pobudka skoro świt (Jeremiś wstaje sobie rześko po 5... dla mnie to środek nocy jeszcze...), a że do tego mamy szpital domowy (przedszkole się zaczęło) i wychodzące hurtem zębiska, więc dni i noce bywają nieciekawe...

Pozdrawiam serdecznie i do szybkiego przeczytania ;)

wtorek, 22 maja 2012

Wracam po przerwie :)

Coś na długo mnie wywiało z blogowego świata, ale wydaje mi się, że jestem w  pełni usprawiedliwiona, bo oto mój powód :)


Jeremi Albert przyszedł na świat 7 marca o godz. 21.35, miał równe 4 kg i 57 cm długości. Niestety okazało się, że taki wielkolud nie da rady przyjść na świat normalnie i poród zakończył się cesarką, a ta powikłaniami i powtórnym pobytem w szpitalu (brrrrr). 

Teraz już wszystko ok, dotarliśmy się, a ja pomału znajduje czas na szydełkowanie (marzenia o szydełkowaniu na drzemkach Jeremisia w ciągu dnia póki co mogę pomarzyć, ale wieczorami zazwyczaj już nie padam).

Dobrusia dość fajnie zareagowała na braciszka, chociaż bez zazdrości się nie obyło, ale z każdym dniem jest już lepiej.
A Jeremiś? Rośnie jak na drożdżach :)

po lewej - 3- tygodniowy, po prawej - 10-tygodniowy (fotka sprzed kilku dni, Jeremiś waży juz 8 kg!)

Żeby całkiem bezrobótkowy post nie wyszedł - na pierwszej fotce widać kawałeczek kocyka - tu w całej okazałości


Wzór prosty i znany ;)
Robiłam go będąc jeszcze w ciąży z akrylu i mikrofibry, wyszedł milutki i dość ciepły, ale nie sądziłam, że tak świetnie się sprawdzi - używamy go non stop, bo jest dostatecznie ciepły, dzięki "dziurkom" - jest dostęp powietrza i maluszek się tak nie poci, a do tego jest leciutki jak mgiełka :)



Juz niedługo porcyjka nowych prac, bo się tego nazbierało ;) Poza tym ciąg dalszy wizualnych zmian na blogu ;)

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że ktoś tu zaglądał jak mnie nie było ;) 


poniedziałek, 28 marca 2011

czapeczki x 3

Wiosna coraz częściej zagląda w moją okolicę, trzeba nieco zmienić okrycia wierzchnie, w tym czapki, więc podziałałam trochę, a to efekt mojego dłubania weekendowego.
Na czapeczki wzięło mnie po dostawie nowego czerwono-malinowego płaszczyka dla córki póżnym piątkowym popołudniem. Od razu przejrzałam zasoby włóczkowe, wygrzebałam resztki i w ten sposób powstał kapelutek wiosenny dla Dobruni :)


Kapelusik koniecznie musiał mieć "duzik z pentelką" (czyt. guzik z pentelką) - takie było życzenie córki. Dodatkowo sama sobie wybrała ten guzik i okazało się, że guzik z pentelką wg niej - to guzik grzybek na stopce :) i w ten sposób do kapelusika powstał kwiatek z guziczkiem przypominającym perełkę.



Potem padło na czpaeczkę - piłeczkę. 

widok od tyłu 


Pomysł wypatrzyłam w necie juz dawno, chodził za mną, chodził, aż doczekał się realizacji. Czapeczka przeznaczona jest dla mojego półrocznego chrześniaka, dlatego ma zabudowane uszy i jest wiązana. Na fotce w roli modela - moja córka, dlatego jest sporo za mała ;) 

 

Ciekawe czy trafiłam z rozmiarem - przy tego typu rzeczach dzierganych z elementów ciężko jest mocno ingerować w rozmiar... Oby nie była za mała, bo większa to zawsze może poleżeć i poczekać, aż główka właścicela podrośnie ;)

Mój chrzesniak ma też starszą siostrę, więc i dla niej chciałam zrobić wiosenny kapelusik, nie wiedziałam jedynie w jakim kolorze. Ale wczoraj dojrzałam  nowy wiosenny płaszczyk i padło na te same kolory co w czapeczce - piłeczce. Przecież smerfowy turkus idealnie pasuje zarówno dla chłopca, jak i dla dziewczynki - wszystko zależy od sposobu wykorzystania włóczki :)


Turkusowa i biała włóczka to "super soft" produkowana przez Zeeman. Skład to 20% poliamid i 80% akryl. Cudna jest - mięciutka i wydajna (na te dwie czpapeczki nie poszło nawet 50 g). Jak ktoś ma mozliwośc jej kupna - to polecam, szczególnie na wyroby dla dzieci :)

U nas dziś piękne słoneczko, a my siedzimy w domku, bo znów jakies choróbsko sie przypałętało... Na szczęście na razie łaskawie się z nami obchodzi, więc mamy nadzieję juz niedługo wypróbowac nowy płaszczyk i czapeczkę na spacerze :)

Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za odwiedziny!

środa, 16 marca 2011

kapelusz do kompletu

Skończyłam kapelusik do kompletu z ponczem. Nawet sprawnie mi poszło - zero prucia i kombinowania :) Wszystko, tak jak przy ponczo - zszywane po wydzierganiu (kwadraty, góra z pasem kwadratów i rondo).


komplet w komplecie ;)

Zestaw juz jest u nowej właścicielki - podobał się, z czego bardzo się cieszę. Najważniejsze jednak, że pasuje jak ulał, bo robiłam w ciemno, dlatego obawiałam się co do rozmiaru kapelusika, ale jak sie okazało - nie potrzebnie.
Muszę jeszcze napisać, że rzadko mi się zadrza, żeby projekt, który powstanie w głowie, tak idealnie mi wyszedł w rzeczywistości :)

Pozdrawaim Was serdecznie, dziękuję za odwiedziny i tyle miłych słów w komentarzach - to bardzo buduje i mobilizuje do kolejnych działań - nie tylko szydełkowych ;)

piątek, 11 marca 2011

ponczo zrobione :)

Uff uporałam sie z ponczem. 

 
Dał mi w kość koszmarek jeden, bo wyszydełkowac kwadraty to bułka z masłem, ale pochowć wszystkie nitki z tych 64 kwadratów, ręcznie zszyć - brrrrrrrrr... Poważnie zastanowię się nad kolejnymi kwadratowymi projektami... chociaż tak mi się marzą poduchy i nowe "obicie" dla krzesła...


 Całe szczęście, że już koniec :) Jeszcze tylko zostało mi wydziergac pasującą do poncza czapeczkę...

Pracowity czas za mną, teraz kilka dni oddechu, a potem znów wskakuje na karuzelę. Ale chyba lubię jak się coś dzieje - przynajmniej nie czuję, że czas bezczynnie sobie biegnie ;)
Teraz chyba przysiądę z haftem na dłużej, bo trochę mi zostało, a przydałoby się juz robic przymiarki do szycia ;)

U mnie juz wiosna zwitała, mam nadzieję, że i u Was pieknie się zrobiło - dzięki promieniom słoneczka od razu chce się działać :) Mam nadzieje, że w końcu i ja pogonię lenia/przywołam wenę ;)

Dziękuję wsztystkim za odwiedziny i komentarze. Miło mi, że ktoś do mnie zagląda, mimoże ostatnio mniej mnie i moich prac na blogu. Ślę wiossenne pozdrowienia :)

wtorek, 1 marca 2011

szalona kobieta ponczo robi ;)

Jak w tytule ponczo się robi - nie byle jakie, bo z granny square ;)
Nie dla byle kogo - bo dla dzielnej małej dziewczynki :)
Tylko coś wolno idzie... dopiero połowa... a tak będzie mniej więcej wyglądać - wersja mocno prowizoryczna ;)


A haft na koszulę? Też się robi, już drugi bok w połowe mam, jeszcze trochę i mam nadzieję skończyć. Ale żeby łatwo nie było zakupy poczyniłam, szkoda, że tylko taki sprzęt w stacjonarnej pasmanterii znalazłam, no ale od czegoś trzeba zacząć... w końcu szalona jestem ;)


Wszystko przez cuda robione na drutach, które naoglądałam się na blogach i podczas wirtualnych spotkań robótkowych na facebooku (kolejne juz w ten piątek - KLIK )
Jakieś tam proste rzeczy kiedys robiłam, lewe oczka znam, prawe znam, ścieg ryżowy, francuski i tyle... A opisy jak coś zrobic na drutach - toż to chińszczyzna... Ale nie dość, że szalona, to jeszcze uparta jestem, za namową dziwczyn ze spotkania rozpoczęłam swoja pierwszą chustę na drutach i to z ażurem! A że to najzwyklejszy baktus z dziurkami z jedne strony to ciiiiiiiiii ;) 

Na razie tak się prezentuje 

Nawet mi się podoba :)
Jak duża wyjdzie chusta - zobaczymy na ile mi włóczki starczy ;)


Nie wiem jak u Was, ale u mnie czuć już wiosnę :) Wczoraj z córką rozpoczęłysmy sezon rowerowy. Dzisiaj o mały włos nie pogryzły by mnie psy... Brrr nie znoszę takich agresywnych psów puszczanych luzem... A przez to bardzo szybkie pedałowanie (i to po dość błotnistej "drodze") mam takie zakwasy, że bezboleśnie mogę jedynie siedzieć... Mam nadzieę, że do jutra mi przejdzie, bo jak pogoda dopisze znów wsiądziemy na rower :)

Edit: A z tego wszystkiego zapomniałam napisać, że na warsztaty krywulki  nie udało mi się dojechać, bo nie miałam z kim zostawić córki, a szkoda mi było ją w zeszłotygodniowe mrozy ciągać autobusem i szukać jakiegoś klubu malucha dla niej na te kilka godzin, tym bardziej, że jeszcze nigdy nie zostawała z kimś obcym na tak długo... Ale co się odwlecze to nie uciecze - znalazłam na you tube kilka fajnych kursików i jak znajdę dłuższą wolna chwilkę, to zrobie sobie kursik wirtualny;)

piątek, 18 lutego 2011

Wiosna, gdzie jesteś?

Wiosna? Wiooosnaaaaaa?! WIOOOOOOOOOOSNAAAAAAAA!!! 
Wiosny mi sie już chce, tęskno mi za nią, za słoneczkiem, pierwszymi kwiatami, świerogtem ptaków... A dziś co? Zasypało nas nieźle śniegiem...

Na przywołanie wiosny zrobiłam taka osłonkę na puszkę - w sam raz na przybory potrzebne przy robótkach :) puszka sporawa - bo po cappucino - a ja kawę piję litrami, w każdej postaci ;)


Pamiętacie jeszcze granny square, o którym pisałam? Miała być kamizelka/bluzka/tunika/sukienka... Ale wiadomo, że kobieta zmeinną jest, więc powstała.... czapka :) Typowo wiosenna, bo włóczka z przewagą bawełny. W planach miała byc jeszcze inna, z tej jestem średnio zadowolona, bo mogła być lepsza...


Ostatnio mam wrażenie, że nieco się lenię robótkowo, co prawda wyszywam elementy do stroju, ale szydełko poszło w odstawkę... Musze sie bardziej mobilizować, tym bardziej, że co chwile kuszą mnie nowe techniki. Nachalnie chodzą za mną druty (w dużej mierze przez cudeńka, które wymyśla Gosia) i muszę wybrać się na zakupy sprzętu, bo te druty co mam w domu, są wiekowe, powyginane...
Czeka mnie szalony tydzień, bo od poniedziałku do środy mam całodniowe szkolenie, a żebym się potem nie nudziła, to zapisałam sie na warsztaty krywulki i już nie mogę się doczekać :) Tym bardziej, że krywulka pojawia sie tez w strojach górali czadeckich, znana bardziej pod nazwą "dziordanki", z których dawniej kobiety robiły tzw. pieski - naszyjniki blisko szyi jak obroże piesków ;)

poniedziałek, 7 lutego 2011

melduję, że żyję, ale ...

... prawie nie szydełkuję.
Teraz każdą wolną chwilkę poświęcam na haft krzyżykowy. Motyw, który jest na fotce poniżej zostanie wykorzystany do ozdobienia koszuli męskiej do zespołu ludowego górali czadeckich (dwa krótsze pasy przeznaczone są na mankiety, a dłuższy - który jest na ukończeniu - na stójkę).


Wzór prosty, kwiatki w środku będą mieć jeszcze po krzyżyku w innym kolorze, ale w jakim, zadecyduję jak wyszyje juz wszystkie elementy do stroju potrzebne. Muszę się przyznać, że haftowanie na płótnie nie jest juz takie lekkie i przyjemne jak na kanwie. Krzyżyki sa dość małe, płótno sprane, krochmalone, o gęstym splocie, a haftuje głównie nocami... Dlatego praca się dłuży, a jeszcze sporo wyszywania przede mną... Ale do maja/czerwca stroje muszą być gotowe, więc czas zakasać rękawy, bo coś mi się zdaje, że haftowanie to i tak pikuś przy uszyciu tych strojów, szczególnie dla takiego laika i samouka szycia na maszynie jak ja ;)

Przez to haftowanie zatęskniłam za szydełkiem i czasem robię trochę granny square, te są malutkie i najprawdopodobniej będa częścią jakiegoś ubranka dla córki - kamizelki/bluzki/tuniki/sukienki - w zależności na ile starczy mi resztek włóczki ;) kolory w rzeczywistości jagodowo-malinowe, ale taka pogoda szaro-bura, że nijak nie chciały wyjść te prawdziwe... a w planach mała rewolucja domowa z zastosowaniem tych kolorowych kwadracików, oby tylko czas się znalazł i zapał nie minął ;)

Pozdrawiam serdecznie odwiedzających - dziękuję także za wyróżnienia, które ostatnio dostałam - to bardzo miłe. Mam nadzieję, że żadna z osób przyznających wyróżnienie się nie obrazi, że nie będe kontynuowała ich przekazywania - po prostu mam taki ogrom ulubionych blogów, że ciężko mi byłoby wybrać te 5-10 najlepszych - wszystkie, które znajdują się w ulubionych na to zasługują :)

niedziela, 23 maja 2010

kolorowo :)

Wykańczam włóczki, jedną z tych wykończeniowych dzierganek jest kolorowa czapeczka z motywami kwadratowymi. W rzeczywistości kolory są jeszcze bardziej żywsze niż na zdjęciu. Nowa właścicielka (buziaki Julcia od cioci :) ) nie za bardzo lubi chodzić w czapkach, ale wygląda w niej fajnie ;)

naszła mnie mania robienia szydełkowych etui, na razie skromne wzorki, ale się rozkręcam, próbuje różne rozwiązania.... bardzo mi się spodobało ich robienie, wszystkie, które do tej pory zrobiłam już znalazły nowych właścicieli, a właściwie właścicielki :)


kolory przekłamane niestety wyszły...

pozdrawiam serdecznie, mam nadzieję, że nikogo z Was tegoroczna powódź nie doświadczy...

niedziela, 2 maja 2010

dobrze żarło, ale padło...

Nie dużo zostało mi, żeby skończyć bluzkę (w moim przypadku kamizelkę) o której była mowa niedawno. Pod koniec ostatniego kłębka okazało się, że nie będzie z tego jednak nawet kamizelki, bo ledwo do pępka by sięgała... a że włóczka zdobyczna była - szanse znalezienia takiej bliskie zeru :(
jednym słowem porażka do potęgi, musiałam spruć pracę kilku wieczorów... (nie mam niestety takiego motorka w rękach co Reni ;) ale mam nadzieje, że z biegiem czasu dojdę do większej wprawy, bo na dobre dziergam dopiero od 1,5 roku)
zostawiłam jedynie górę elementową, do której może dorobię dół też w elementach, może coś z tego wyjdzie, póki co włóczka i to co z bluzki zostawiłam czeka na lepszy czas, na razie nie mam do niej serca...

Nie próżnowałam jednak ostatnio, oj nie ;) Ręce mnie aż świerzbią do szydełka, a każda wolna chwila, jeśli nie mogę szydełkować, bardzo mnie irytuje (pewnie znacie to uczucie, że siedzi się bezczynnie i ogląda film, a w tym czasie można było by coś dziergać...)

Powstało ponczo i czapeczka na roczek pewnej małej dziewczynki, która urodziła się dokładnie w ten sam dzień co Dobrusia, tyle że rok później :)

aparat jakoś nie chciał uchwycić prawdziwych kolorów, nad czym ubolewam, bo to piękny melanż w różu... a włóczka o ta bardzo fajnie z niej się robi, jest milusia... mogła być jednak ciut wydajniejsza, bo na ten komplecik poszły mi 2 motki...


pierwszy raz robiłam kwiatka 3d (wcześniej jakos nie mogłam się do nich przekonać...)


Doszły mnie słuchy, że i starsza siostra chce mieć takie, tylko nie może zdecydować się co do koloru ;)

przy okazji odsuwania szafy znalazłam jeszcze jedną starą robótkę - breloczek dla nałogowego palacza :) teraz dziergałabym cieńszym szydełkiem, ale wtedy takiego jeszcze nie posiadałam ;)


A tu malusieńka zapowiedź sukienki dla córeczki - motyw, który kilkakrotnie będzie się przewijał, to takie kwiatowe elementy. Mam nadzieje, że z tym mi lepiej pójdzie, niż z tą nieszczęsną bluzką...


Pozdrawiam ciepło i dziękuję za odwiedziny oraz komentarze :)

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

torebka i kolczyki ze wstążeczką

Ostatnio maniakalnie dziergałam kwadraty (w ramach postanowienia wykończenia pałętających się kłębków). Poszłam za przykładem Elizy i zrobiłam w końcu coś dla siebie.
Przedstawiam moja nową torebkę (33cm x 33cm, długość ok. 52cm).


Jeszcze nie dokończona, bo ma mieć podszewkę z 2 zapinanymi kieszonkami na zamek, ale znając moje zapędy, to prędko tego nie uszyję... chociaż czeka mnie szycie firanki do pokoju, więc to wie czy z rozpędu nie zrobię tej podszewki...

małą przerwę w kwadratach sobie zrobiłam i wydziergałam takie oto kolczyki ze wstążeczką (średnica kwiatka 6,5 cm)


Zamówiłam sobie też nowe włóczki i kordonki oraz uzupełniłam zestaw szydełek (oczywiście tradycyjnie w zamotane.pl), bo w najbliższym czasie czeka mnie dzierganie sukienki dla córki. Okazja nie byle jaka, bo na ślub jej chrzestnej. Prawdopodobnie moja łobuziara będzie też nieść obrączki, ale to na odpowiedzialność młodych, ja nie będę tych obrączek po całym kościele szukać :P
W planach czeka też zazdrostka do kuchni (aż się boje, bo jeszcze nic filetem nie robiłam...), serwety do naszego mieszkanka...
Póki co robię sobie ażurowy sweterek (nadal w ramach wykańczania resztek, więc nie jestem pewna czy mi starczy włóczki...), do którego długo się już przymierzałam, ale Reni mnie podkusiła. Tu też mam wątpliwość, czy sobie poradzę, bo jeszcze nie dziergałam niczego podobnego... ale dopóki nie spróbuje, to się nie dowiem ;)

Pozdrawiam po pierwszej u mnie wiosennej burzy :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.