Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 grudnia 2017

Świąteczny kiermasz dla Teosia

Bardzo rzadko biorę udział w kiermaszach, ale jak jest specjalna okazja - zawsze staram się mobilizować siły. Tak było i tym razem, kiedy to dowiedziałam się, że podczas koncertu charytatywnego dla kolegi z przedszkola Jeremiego odbędzie się też kiermasz, z którego dochód zostanie przeznaczony na dalsze leczenie i rehabilitację Teosia.

Ostatnie tygodnie minęły mi nawet nie wiem kiedy. W pracy ruch, że czasem nie idzie nawet odsapnąć (ale fajnie, bo czas mija bardo szybko), a w domu... szpital. I to na całego. Dlatego też szycie na kiermasz charytatywny, które było zaplanowane na intensywne dwa dni rozciągnęło się na dwa tygodnie - codziennie po troszkę...
Na szczęście motywacja była ogromna, więc sprężyłam się i dzień przed terminem koncertu oddałam torbę ze świątecznymi uszytkami.

Przepraszam za zdjęcia, ale robione były późno w nocy, na szybko telefonem, bo nie miałam już sił rozstawiać sprzętu fotograficznego, a rano trzeba było wstać do pracy.

Znalazł się tam cały las świątecznych drzewek


poniedziałek, 26 października 2015

zakwitły mi stokrotki

Ostatnio nastał totalny misz masz jeśli chodzi o rozstrzał tematyki moich prac. Dziś będzie... poduszka. I to nie byle jaka, ale wielofunkcyjna. Różnorodne zastosowanie to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Poniższa poduszka może służyć jako... poduszka, ale także jako miękkie siedzisko na krzesło. Wszystko dzięki długim troczkom, które przy pierwszym zastosowaniu służą do trzymania wkładu poduszki, a w drugim jako troczki mocujące siedzisko do oparcia krzesła. Dodatkowo dzięki wykorzystanej włóczce podwójna warstwa siedziska moim zdaniem nie potrzebuje nawet wkładu w środku - tak jest niesamowicie miękko :)


Wzór ozdobny to bardzo wdzięczne kwadraty z motywem stokrotek, które zostały połączone dopiero na samym końcu białą włóczką.


Tył natomiast to prosty wzór granny squares (kwadratów babuni) powiększany aż do uzyskania takiego rozmiaru jak ozdobny przód.


Stokrotki dziergało się rewelacyjnie, do tego stopnia, że... nadwyrężyłam nadgarstek i przed oczami pojawiła mi się wizja odwlekanej operacji... Tak jak chirurg mówił - na razie operować nie trzeba, ale kiedyś przyjdzie taki ból, że nie będzie wyjścia... na szczęście ból minął, a ja mogłam skończyć poduszkę ;)

 Kwestie techniczne: włóczka  to soft red heart włóczka gruba, bardzo miękka i miła w dotyku, do tego jak na akryl bardzo ciepła i mięsista. To już kolejna praca z niej zrobiona i na pewno nie ostatnia (już poluję na kolejne potrzebne kolory). Mogę z czystym sercem polecić! Dzierga się z niej bardzo dobrze.
Wzór własny, na bazie stokrotkowych kwadratów babuni. 

***************************************************

Przede mną kolejny intensywny tydzień. Dziś wzięłam udział w pierwszych zajęciach w ramach warsztatów tkackich z niesamowitą, pełną pasji kobietą - Leokadią Adamowicz
i chyba połknęłam bakcyla :) wróciłam z ramką do tkania, pękiem wełny i płytą instruktażową. A z próbki utkanej na warsztatach niedługo uszyję torebeczkę :) Będę ćwiczyć, a kolejne warsztaty odbędą się za jakiś miesiąc. I tym sposobem udaje mi się realizować plany na nadchodzący sezon jesienno-zimowy :) A jak z ramki ucieszyła się Dobrusia! Oj będzie się u nas... tkało!

czwartek, 6 sierpnia 2015

Przytualsty królik

Przytualste poduszki cieszą się wzięciem. Kolejny królik w wersji słodkiej, do tego z puchatej włóczki. Nic tylko się tulić!

U nas potwornie gorąco, jak widać po zdjęciu ;) do tego zaciągnięte rolety i jakoś idzie wytrzymć w taką gorączkę...

Podusia - królik tym razem nieco mniejsza - ograniczenia związane z ilością włóczki. Zostało mi dosłownie pół metra. Jak ja lubię, kiedy tak idealnie uda mi się zużyć włóczkę, bo żadne pojedyncze małe kłębuszki się nie pałętają (bo za mało, żeby coś większego z tego zrobić, a jednocześnie za dużo, żeby bez żalu wyrzucić...)


Króliczek ma 25 cm średnicy i 35 cm wysokości. Tradycyjnie bez wzoru, schematu - tylko tak, jak szydełko prowadziło ;)

Moje dzieci już złożyły zamówienia na swoje kolorowe puchate podusie, a do tego podsunęły mi pomysł na inną realizację. Pomału powstaje szkic i mam nadzieję, że niedługo będę mogła zaprezentować to, co wymyślili moi mali projektanci. 

środa, 20 maja 2015

też kochacie poduszki?

Bo ja tak! Łatwo i szybko można dodać ciekawego akcentu we wnętrzu :)

A taka poduszka chodziła już za mną od dawna - z serwetkową aplikacją. 



Do wyszydełkowania użyłam cudnej włóczki bawełnianej z efektem denimu (dzianina sprawia wrażenie wytartego jeansu) stąd efekt ombre. Poduszkę uszyłam z grubego bawełniano-lnianego płótna, nieco surowego w swym wyglądzie (pomijam już to, że podczas szycia złamałam 2 igły, skończyła mi się nitka i musiałam na koniec jeszcze pruć :P )

Nie mogło zabraknąć kropki nad i, czyli metki z rencami.pl - uwielbiam takie drobiazgi przy swoich pracach.


Jak się Wam podobają takie eksperymenty? Bo coś czuję, że powstanie jeszcze nie jedna poducha :)

***********************************************

Przetarłam kurz na blogu, bo długo nic nie publikowałam... Dzień coraz dłuższy, to i dzieciaki wyciskają z niego ile się da (łącznie z moimi siłami...). 
Szydełkowo nadal się dzieje, ale już nie tak dużo jak kiedyś. Czasu brak i poza tym - mama wraca do pracy, po bardzo długiej przerwie! Ale szydełka nie porzucę - włóczek i inspiracji mam na wiele jeszcze prac :)
Pozdrawiam słonecznie, choć u mnie deszczowo ;)

czwartek, 29 stycznia 2015

nieśmiały szaraczek

Takiego wstydliwego modela jeszcze nie miałam... 


Pomalutku marcheweczką i kapustą udało się go przekonać do bardziej swobodnego pozowania ;)


nieśmiało odsłonił pyszczek, choć był jeszcze speszony...
 

wystarczyło jednak pokazać marcheweczkę, zawołać truś truś i od razu postawił uszy z ciekawości!


Zaraz, zaraz... to chyba nie królik a króliczyca! Z takimi rzęsiskami inaczej być nie może ;)



A pomyśleć, że miałam zrobić podobną poduchę do tej pierwszej. ..
Od początku jednak wszystko utrudniało sprawę. Raz - w Polsce wykupiono ten kolor włóczki, z której robiłam pierwowzór. Zamówiłam inną i zamiast szarego przyszedł bardziej popielaty... Pierwowzór był robiony na podobieństwo zdjęcia, niestety "nie czułam" wcale tej pracy, choć efekt końcowy wyszedł zadowalający.
Tu wiedziałam, że muszę wyjść nieco poza początkowy zamysł, bardziej "posłodzić", żeby podusia nie była smutna (z racji popielatego koloru). W ten sposób powstała niby podobna, a całkiem inna, całkiem "moja", no i co tu ukrywać - jestem z niej bardzo zadowolona :)


I jak widać po poniższych zdjęciach - bardzo podoba się dzieciom


Jest bardzo przytulasta :)


Włóczka nieco mniej miękka od tej z pierwszej podusi (tamta himalaya BIG, ta podusia Tango), ale za to ta druga włóczka okazała się lepsza w tym projekcie, bo wszystko wyszło ścisło i bez żadnych dziur. Zeszły prawie 3 motki, kilka godzin pracy, ale było chyba warto?

środa, 3 grudnia 2014

chodzi lisek koło drogi

nie ma ręki ani nogi

właściwie, to ma tylko głowę ;)




bo to lisia, milusia poduszka wykonana z himalaya BIG, wykonana dla zaprzyjaźnionego sklepu

Kolejna, po króliczku, która doczekała się premiery. W planach jeszcze piesek i kotek, dla moich dzieciaczków, bo zwierzakowe podusie są bardzo przutualste ;)


poniedziałek, 20 października 2014

króliczkowa poducha

Czas na kolejne poduchy - dziś pierwsza z serii zwierzęcej - króliczkowa


wykonana z milutkiej włóczki, nic tylko się tulić i miziać uszkami ;)

Na ukończeniu kolejna - zgadnijcie jaka?

*************************************

Przypominam o głosowaniu w konkursie Fundacji Aviva "To dla mnie ważne" (grafika w bocznym pasku na górze przeniesie Was do całej akcji) - pokażcie co jest dla Was ważne :)

środa, 15 października 2014

szydełko + maszyna = poszewki

Pierwszy szyciowo-szydełkowy projekt za mną.
Zestaw poszewek na poduszki do nowego wystroju pokoju pewnej dziewczynki.


biała ma troczki, ponieważ to będzie siedzisko krzesła. Oj jestem bardzo ciekawa jak już cały wystrój będzie gotowy i dostanę zdjęcia - uwielbiam oglądać takie fotki :)

A jak się Wam podobają?

biała zrobiona z bawełnianej grubszej włóczki - scarlet, a różowe z cottonwood (bawełny organicznej) - włóćzka jet bajeczna i na pewno do niej wrócę :)

Szycie poszewek poszło gładko, szydełkowanie ozdobnych paneli również, ale zszycie to mi krwi napsuło... dosłownie! Przy drugiej poszewce wymsknęła mi się igła i to tak nieszczęśliwie, że przeorałam sobie żyłę w zgięciu palca, krew zaczęła tryskać, trudno było zatrzymać krwawienie... Na szczęście nie poplamiłam poszewek, a palec wraca pomału do sprawności ;)

***********************

Przypominam kochani o konkursie Aviva - banerek u góry po prawej. Wejdź i pokaż co jest dla Ciebie ważne :)

środa, 12 września 2012

Czas wziąć miotełkę i nieco odkurzyć ;)

Aż ciężko mi uwierzyć, że nie pisałam nic 3 miesiące! 
W wakacje czas uciekał przez palce - ledwo się zakręciłam i juz padałam wieczorem. Dobrusia miała przerwę wakacyjną w przedszkolu, a Jeremiś uregulował sobie tryb dnia - 3 razy po 30 min. spania i to najchętniej na spacerach. Więc szydełko to z reguły tylko oglądałam...

Żeby zmobilizować się do dalszego dziergania - wrzucę kila prac, które w "międzyczasie" powstały. Pomalutku wracam do moich wieczorów szydełkowych, zakupy robótkowe poczynione, więc mam nadzieję, że niedługo się rozkręcę ;)

Na początek - ekspresowa robótka, bo się paliło. Jeremiś pokochał smoka miłością ogromną, ale też z wielką namiętnością go wypluwa w najmniej spodziewanym momencie ;) Miałam dośc noszenia zapasowych smoków, w sklepach same plastikowe łańcuszki (brrrrrrrrr paskudy) więc machnęłam smyczkę.  Największy problem był ze znalezieniem klipsa - przy porządkach w szufladzie znalazłam zapasowy zaczep do identyfikatora z liceum (niech żyje chomikowanie ;P ). Co prawda prototyp i prowizorka okrutna, ale sprawdza się rewelacyjnie ;)


Kolejnymi pracami są ażurowe czapeczki, które poleciały do Warszawy. W cieplejsze dni miały być alternatywą dla turbanów z chust - dla pacjentek oddziału onkologicznego. Mam nadzieję, że się przydały, a w przyszłych latach będą pięknie wyglądać na głowach, zdrowych juz, właścicielek :*

 

A na koniec poduszka z motywami granny squares w pastelach. Na zdjęciach nie wyszła zbyt dobrze, ale to wina mocno nabitego wkładu (zainwestowaliśmy w dobrą poduchę, żeby całośc można było prac w pralce). Fotki na szybko, bo skończyłam tuż przed podróżą podusi dla mojej chrześnicy, której podobał się strasznie kocyk Jeremisia i postanowiłam, że zrobie jej milusią poduszkę ;) Przed podróżą poduszka została jeszcze wytarmoszona przez Dobrusię i zaczęła się juz lepiej układać ;)


Obecnie w kolejce do skończenia czekaja zabawki dla Dobrusi, torebka dla mnie, która będe musiała juz pruć 3 raz (wrrrrrrrrrrr) oraz czapeczka dla Jeremisia (podejście po raz kolejny - nie sądziłam, że tak trudno będzie mi zrobić coś dla chłopca - nic mi się normalnie nie podoba...)

Zmykam choć na chwilke do szydełka, bo jutro pewnie znów pobudka skoro świt (Jeremiś wstaje sobie rześko po 5... dla mnie to środek nocy jeszcze...), a że do tego mamy szpital domowy (przedszkole się zaczęło) i wychodzące hurtem zębiska, więc dni i noce bywają nieciekawe...

Pozdrawiam serdecznie i do szybkiego przeczytania ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.