Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szycie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 grudnia 2017

Świąteczny kiermasz dla Teosia

Bardzo rzadko biorę udział w kiermaszach, ale jak jest specjalna okazja - zawsze staram się mobilizować siły. Tak było i tym razem, kiedy to dowiedziałam się, że podczas koncertu charytatywnego dla kolegi z przedszkola Jeremiego odbędzie się też kiermasz, z którego dochód zostanie przeznaczony na dalsze leczenie i rehabilitację Teosia.

Ostatnie tygodnie minęły mi nawet nie wiem kiedy. W pracy ruch, że czasem nie idzie nawet odsapnąć (ale fajnie, bo czas mija bardo szybko), a w domu... szpital. I to na całego. Dlatego też szycie na kiermasz charytatywny, które było zaplanowane na intensywne dwa dni rozciągnęło się na dwa tygodnie - codziennie po troszkę...
Na szczęście motywacja była ogromna, więc sprężyłam się i dzień przed terminem koncertu oddałam torbę ze świątecznymi uszytkami.

Przepraszam za zdjęcia, ale robione były późno w nocy, na szybko telefonem, bo nie miałam już sił rozstawiać sprzętu fotograficznego, a rano trzeba było wstać do pracy.

Znalazł się tam cały las świątecznych drzewek


środa, 22 listopada 2017

Przeprosiłam się z maszyną

Z racji nowej pracy mam dostęp do cudnych tkanin. Jak tylko wpadły mi w ręce dresowe batmany i jerseyowe jednorożce wiedziałam, że muszę z nich coś uszyć dla moich dzieci: Jeremi to przecież superbohater, a Dobrusia - miłośniczka koni w każdej postaci. Więc przeprosiłam się z maszyną, upchaną na dnie szafy i wyciągnęłam cały szyciowy majdan na stół.


Dresówka w batmany, jersey w jednorożce, jako druga warstwa - czarna dzianina wiskozowa

środa, 20 maja 2015

też kochacie poduszki?

Bo ja tak! Łatwo i szybko można dodać ciekawego akcentu we wnętrzu :)

A taka poduszka chodziła już za mną od dawna - z serwetkową aplikacją. 



Do wyszydełkowania użyłam cudnej włóczki bawełnianej z efektem denimu (dzianina sprawia wrażenie wytartego jeansu) stąd efekt ombre. Poduszkę uszyłam z grubego bawełniano-lnianego płótna, nieco surowego w swym wyglądzie (pomijam już to, że podczas szycia złamałam 2 igły, skończyła mi się nitka i musiałam na koniec jeszcze pruć :P )

Nie mogło zabraknąć kropki nad i, czyli metki z rencami.pl - uwielbiam takie drobiazgi przy swoich pracach.


Jak się Wam podobają takie eksperymenty? Bo coś czuję, że powstanie jeszcze nie jedna poducha :)

***********************************************

Przetarłam kurz na blogu, bo długo nic nie publikowałam... Dzień coraz dłuższy, to i dzieciaki wyciskają z niego ile się da (łącznie z moimi siłami...). 
Szydełkowo nadal się dzieje, ale już nie tak dużo jak kiedyś. Czasu brak i poza tym - mama wraca do pracy, po bardzo długiej przerwie! Ale szydełka nie porzucę - włóczek i inspiracji mam na wiele jeszcze prac :)
Pozdrawiam słonecznie, choć u mnie deszczowo ;)

piątek, 12 grudnia 2014

świąteczne recyklingowe szycie

Dziś będzie nieco w klimacie świątecznym. Pod wpływem impulsu powstała krótka recyklingowa seria świąteczna. Wszystko z myślą o przedszkolnym kiermaszu. Z góry przepraszam za zdjęcia - robione ciemną nocą, bo z rana wszystko powędrowało do przedszkola.

Na pierwszy rzut poszedł stary t-shirt, z którego powstały choineczki


 za ozdoby posłużyły drewniane koraliki, stare guziczki, pasma włóczki i tasiemek + bambusowe patyczki do szaszłyków. Seria guziczkowa wykonana przez Dobrusię - guziczki klejone specjalnym klejem do tkanin. Choineczki zrobiły furorę i szybko zniknęły z kiermaszu, a zainteresowanych było więcej - szkoda, że t-shirtu już nie ma ;)

Potem poszły w ruch nogawki jeansów, które w lecie stały się krótkimi spodenkami.
Powstała jedna większa choinka, która pierwotnie  miała stać na pieńku i podstawce z brzozy, jednak nie udało mi się go zrobić do czasu kiermaszu. Dlatego dorobiłam wstążeczkowy pieniek oraz zawieszkę


I jeszcze jeansowe zawieszki (jedno serduszko zwinęła Dobrusia, tak jej się podobało). Choineczka po lewej ozdobiona pastelami przez Dobrunię ;)


Fajna zabawa z tymi prostymi świątecznymi ozdóbkami. Może tuż przed wigilią coś jeszcze uszyję (bo pomysłów masa), a póki co zabieram się za przerobienie dzisiejszej dostawy włóczek - mam tydzień. Czas START!

************************************************************

Wczoraj pochwaliłam, że Dobrusia ładnie się trzyma i nabyła odporność, a już wieczorem miała stan podgorączkowy... Dziś została w domu, bo katar i kaszel, póki co delikatnie daje się we znaki. Ale przynajmniej udało jej się wczoraj pojechać na wycieczkę do złotoryjskiej fabryki bombek, na której tak jej zależało - przywiozła sobie bombeczkę z imieniem :)

środa, 22 października 2014

brunetki, blondynki.... lalala

Piosenka Jan Kiepury ciągle chodziła mi po głowie podczas realizacji tego projektu...

Przedstawiam brunetkę Belle oraz blondynkę Śpiącą Królewnę ;)

mały podgląd na korony oraz wygląd czapeczek z przodu i z tyłu
 

Czapeczki od środka mają wyszyte inicjały, żeby panie w przedszkolu czy też żłobku się nie pomyliły


Ale czapki są tak charakterystyczne, że chyba nie sposób będzie się pomylić, która dziewczynka jakiego koloru ma warkocze ;)

 Dzieci wprost uwielbiają takie czapki, bo dzięki nim choć przez chwilkę mogą się zobaczyć w innej "skórze"

Na przykład mój Jeremiś MUSIAŁ przymierzyć czapkę, bo zawsze chciał mieć tak długie włosy jak Dobrusia ;)

czapka oraz zdjęcie w wersji mocno roboczej ;)

widać, że wszyscy myślą już o chłodzie, bo dziergam teraz praktycznie same czapki. Pogoda też już przestała nas rozpieszczać - brrrrr

***********************************************
Kochani!
Przypominam o konkursie Fundacji Aviva "To dla mnie ważne", w którym głosujemy na fajne inicjatywy dla dzieci. Osobiście głosuję na projekt "Tlenowe witaminy", który zakłada m.in. wybudowanie pacu zabaw w pobliskiej miejscowości, ale głosować można także na każdą inną inicjatywę. Bloger, który zmotywuje do głosowania największą liczbę osób będzie mógł wskazać organizację, której Aviva przekaże aż 10 000zł!

środa, 15 października 2014

szydełko + maszyna = poszewki

Pierwszy szyciowo-szydełkowy projekt za mną.
Zestaw poszewek na poduszki do nowego wystroju pokoju pewnej dziewczynki.


biała ma troczki, ponieważ to będzie siedzisko krzesła. Oj jestem bardzo ciekawa jak już cały wystrój będzie gotowy i dostanę zdjęcia - uwielbiam oglądać takie fotki :)

A jak się Wam podobają?

biała zrobiona z bawełnianej grubszej włóczki - scarlet, a różowe z cottonwood (bawełny organicznej) - włóćzka jet bajeczna i na pewno do niej wrócę :)

Szycie poszewek poszło gładko, szydełkowanie ozdobnych paneli również, ale zszycie to mi krwi napsuło... dosłownie! Przy drugiej poszewce wymsknęła mi się igła i to tak nieszczęśliwie, że przeorałam sobie żyłę w zgięciu palca, krew zaczęła tryskać, trudno było zatrzymać krwawienie... Na szczęście nie poplamiłam poszewek, a palec wraca pomału do sprawności ;)

***********************

Przypominam kochani o konkursie Aviva - banerek u góry po prawej. Wejdź i pokaż co jest dla Ciebie ważne :)

środa, 8 października 2014

miłość od pierwszego uszycia ;)

Po małych zawirowaniach nareszcie doczekałam się nowej maszyny.
Wiele przeczytanych opinii, godziny spędzone na wertowaniu internetu, a potem najlepszych cen... Szukanie maszyny w najlepszym stosunku ceny do jakości było długie, a że kwota nie była imponująca, to wybór trudny ;)

Ale udało się - najlepszy prezent urodzinowy (choć spóźniony o miesiąc) jaki kiedykolwiek dostałam (tzn. sama sobie kupiłam :P ). Jestem po pierwszych uszytkach i na moja potrzeby wystarczy w zupełności, a jak będzie sprawować się przy dłuższym użytkowaniu? Zobaczymy.

Jak widać - pokochaliśmy się od pierwszego szycia ;) oby to była miłość na całe szycie, tzn. życie ;)

Bo między włóczką a szydełkiem pojawia się też czasem ONA ;)

teraz wymieniona na nowszy model, bo staruszka padła i nie udało się jej reanimować, a pomysłów wiele w głowie (jak i potrzeb, bo teraz stroje/przebrania x 2, dla dwóch artystów ;) ) i co najważniejsze, będę mogła spokojnie przysiąść nad nowymi naszymi strojami do zespołu Górali Czadeckich, bo w przyszłym sezonie robimy wielki rodzinny powrót na scenę :) (w tym roku się nie udało, bo Jeremiś jeszcze zagubiony był na próbach, a co dopiero na scenie...)

Tylko tradycyjnie - doba przydałaby się dłuższa ;)

******************************

dziękuję, za życzenia zdrowia - pomalutku wychodzimy na prostą :*

środa, 10 sierpnia 2011

ponadczasowa czerń i moje wariacje na jej temat

Aż trudno mi uwierzyć, że nie było mnie na blogu prawie miesiąc! Nie próżnowałam w tym czasie i mam nadzieję pomału nadrabiać zaległości i pokazywać sukcesywnie to, co już zrobiłam, choć zapewne chronologii będzie w tym brak...

Na pierwszy ogień szydełkowy komplet biżuterii z dodatkiem grafitowych mieniących się koralików (czego na zdjęciu nie widać tak bardzo jak w rzeczywistości) składający się z okazałego naszyjnika, bransoletki i dopełniających całość kolczyków


Prawdziwą zmorą było nawlekanie tych malutkich koralików na igłę grubości włosa (a i tak często okazało się, że najcieńsza igła, na jaka udało mi się kordonek nawlec nie przechodzi przez niektóre koraliki). Cały komplet składa się z ponad 1000 takich koralików!


Podczas składania ostatniego zamówienia do elementów potrzebnych do biżuterii skusiłam się na zawieszki w kształcie łez i wydziergałam takie kolczyki


Podziwiam wszystkie osoby dziergających na obręczach - mi te łezki dały niezły wycisk i to chyba jedne z kolczyków, nad którymi spędziłam najwięcej czasu!

W ostatnia niedzielę mieliśmy występy z zespołem i zgodnie z obietnica pokazuję stroje prawie w akcji ;)

Tu ja z Dobrusią (hafty na mojej koszuli są zaprojektowane i wykonane przeze mnie)


a tu koszula męża - nastąpiła mała cenzura, ale koszulę widać ;)

Jakiś czas temu pisałam, że od września czeka nas mała rewolucja, okazało się, że rewolucja będzie i to do kwadratu - ale o tym mam nadzieję napisać niebawem ;)

Póki co pozdrawiam serdecznie i cieszę się, że mimo wszystko do mnie jeszcze zaglądacie!

poniedziałek, 20 czerwca 2011

stroje już (dopiero?) gotowe

Nareszcie znalazłam trochę czasu, żeby pokazać zdjęcia gotowych strojów górali czadeckich w mojej interpretacji, ale zanim do tego przejdę, chciałam powiedzieć, że ostatnie dni miałam zaganiane, bo nie dość iż trwają przygotowania do wyjazdu na festiwal, to wczoraj Dobrusia skończyła 3 lata (kiedy to zleciało!?) i mieliśmy małe rodzinne przyjęcie. Nie sądziłam, że będzie aż tak przeżywała całe urodzinowe zamieszanie - poustawiała krzesła, siadła na jednym z nich, wzięła talerz i stwierdziła, że chce już swój urodzinowy tort - to co, że dobre 2 godziny przed początkiem przyjęcia ;) a jak ukochana ciocia Ela z tatą zaczęli dmuchać i zawieszać balony - to już całkiem zwariowała :)

Wracając do strojów... od razu zaznaczam, że nie jestem do końca z nich zadowolona, bo nie leżą idealnie, ale pierwsze kroki za płoty i chociaż zaklinałam się, że więcej szyć strojów nie będę, to pomału zaczynam się rozglądać za odpowiednimi tkaninami ;)

Ale dość narzekania, czas pokazać nad czym pracowałam od dłuższego czasu ;) 

(z powodu braku współpracy z modelami i braku manekinów do ekspozycji posłużyłam się wieszakami i suszarka na pranie - powiedzmy, że nie widac tego na zdjęciach ;P )

Na pierwszy ognień - koszula dla męża (kolejny model na pewno będzie uszyty z cieńszego materiału i inaczej wykroje dekolt)


 koszula jest dość długa i w brew wrażeniu guzik przy kołnierzyku jest wszyty równo, tylko na zdjęciu wyszło, że nie jest w jednej linii z pozostałymi ;)


portki jakie są, każdy widzi (szew wzmocniony, tylko po wewnętrznej stronie nogawek, w pasie gumka, z boku wpuszczana wzmocniona kieszeń z niewidocznym zapięciem na napę)


koszula dla Dobrusi w zestawieniu spodnicą i zapaską (podarowane z czeluści kufra jednej z członkiń zespołu)


na koniec najnowszy nabytek do dopełnienia stroju - kyrpce rozmiar 26 (przecudne i takie malusie)

 
 I fotka, którą muszę pokazać - porównanie wielkości: kyrpce Dobrusi, moje 4-letnie i  ponad 10-letnie męża


Mam nadzieje, że już niedługo będę mogła pokazać zdjęcia strojów w "użyciu: ;)

Jak można zauważyć ostatnio pobawiłam się też trochę i okazało się, że programy graficzne nie gryzą, a ja dzięki temu mam w końcu własne logo ;)

Pozdrawiam serdecznie zaglądających :)

niedziela, 8 maja 2011

Nie możesz znaleźć fajnej torebki - zrób sobie ją sama :)

Od dłuższego czasu szukałam torebki - małej, ale pojemnej i koniecznie przewieszanej przez ramię, ale żadna mi się nie podobała - pomijam te, które były poza możliwościami mojego budżetu ;) aż pewnego dnia wpadła mi w oko znaleziona w internecie torebka zrobiona na szydełku z motywem bąbelków - wiedziałam, że muszę mieć podobną. 

Do jej wykonania przydała się czekoladowa włóczka (bawełna z akrylem) zakupiona okazyjnie na allegro. Potem trzy wieczorne seanse filmowe i voila!


Drewniane kółka, na których torba jest zawieszona pochodzą ze sklepu budowlanego - są to części do drewnianych karniszy :)




Wiem, że kolor zamka mógłby być inny, ale niestety nie mogłam znaleźć nic bardziej odpowiedniego (w rzeczywistości aż tak bardzo nie rzuca się w oczy, tym bardziej, że zamek wszyty jest tak, że widać praktycznie tylko ząbki)

I tu jeszcze widok całości


Nieskromnie powiem, że torebka bardzo mi się podoba, już była wypróbowana  i mimo małych rozmiarów (21 cm szeroka i 28 cm wysoka w najdłuższym miejscu) jest bardzo pojemna :)

Dzięki temu, że szydełkowałam ją bardzo ściśle (oj paluchy bolały...) nie potrzebuje podszewki (mam nadzieję, że włóczka ze sporym udziałem bawełny zapobiegnie jej nadmiernemu wyciąganiu). A co najważniejsze materiały kosztowały mnie jakie 5 zł :)

A na koniec zdjęcia koszuli z poprzedniego postu na płasko, tak jak zasugerowała Nikitka - też nie są rewelacyjne, bo koszula jeszcze przed praniem i prasowaniem... ale może więcej będzie widać

prawie cała koszula ;)


zbliżenie na przód


i tył


wiem, że krój prosty, że momentami krzywo, ale koszula uszyta i będzie służyć, tym bardziej, że właśnie zapisaliśmy się całą rodzinką na wyjazd na XXII Międzynarodowy Festiwal "Bukowińskie Spotkania" - po 4-letniej przerwie to będzie na pewno niezłe przeżycie! Bardzo jestem ciekawa jak Dobrusia zniesie swój pierwszy festiwal i występy :) Jeśli ktoś chciałby zobaczyć nas i zespół w którym występujemy, a także inne zespoły związane z kulturą Bukowiny- serdecznie zapraszam w dniach 20-26 czerwca do Jastrowia i Piły (my będziemy od środy 22 czerwca )

Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam serdecznie i zmykam do łózka, bo w ramach mojej ostatniej serii "mój pierwszy raz" pierwszy raz załapałam anginę, na szczęście leki działają i nie muszę się już zmagać z ponad 39 stopniami gorączki...

piątek, 6 maja 2011

Mam koszulę!

Udało mi się uszyć pierwszą koszulę - dla córki - do zespołu. Jestem szczęśliwa, chociaż świadoma tego, że ma wiele niedoróbek. 

Trochę miałam problemów z haftem, bo udało mi się znaleźć cieńszy materiał na koszulę, a haft został zrobiony na grubszej kanwie (już mi się nie chciało liczyć nitek...). Zaczęłam nawet haftować nowy motyw ale odpuściłam.

Tak wygląda haft, który znalazł się na "pleckach", czyli haft umieszczony w stroju na... ramionach ;)


A tu już fotki koszuli - modelka  niezbyt w humorze, dlatego zdjęcia są takie a nie inne... Ale prawdopodobnie 22 maja będziemy mieli pierwszy w tym sezonie występ, to mam nadzieję zaprezentować strój w całej okazałości ze szczęśliwą modelką ;) Dla przypomnienia zdjęcia  z debiutu córki w zeszłym roku można zobaczyć TU

 


Koszula mogłaby mieć szersze rękawy pod pachami (musiałam wszywać kwadraty w łączenie pod pachę, żeby córkę nic nie uwierało).

W rękawach gumka wciągnięta jest w tunelik, który jak córka podrośnie można odwijać i wciągać gumkę w kolejny tunelik. A jak rękawy będą się robić za krótkie, to można doszyć koronkę ;)

W kolejce do skończenia są spodnie dla męża (zostało mi wszyć kieszeń) oraz najgorsza praca, z którą ociągam się najbardziej - koszula dla męża. Ale kilka rozwiązań mi się nasunęło podczas szycia koszuli dla córki - więc mam nadzieje, że obędzie się bez nadprogramowego prucia - którego nie znoszę...

Pozdrawiam serdecznie

P.S. Jeszcze mam pytanie do szyjących (bo ja laik i samouk jestem) co zrobić, żeby maszyna nie zrywała nici? Szyję tymi maszynowymi, ale napinacz/naciągacz (?) praktycznie robi co chce... Można to jakoś domowym sposobem naprawić?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.