Wczoraj siadłam z farbkami i pomalowałam moje wytwory z masy solnej. O ile lepienie było dla mnie świetna zabawą, o tyle malowanie - udręką... Może to wina nieodpowiednich farb i pędzli? Ale nie będę się niczym wykręcać, bo złej tancerce i rąbek u spódnicy przeszkadza... Po prostu połączenie ja+farby+pędzel to nie jest chyba najlepszy zestaw ;) Z 4 aniołków tylko jeden wyszedł względny... Miałam opory czy go Wam pokazać... ale w końcu blog jest do prezentacji twórczości, udanej czy też nie ;)
Przedstawiam anielicę z różami, która po polakierowaniu zawiśnie najprawdopodobniej u córci w pokoju. Jak wyszła? Ocenę zostawiam Wam ;)

Póki co kolejne masosolne kombinacje zostawiam na inny czas i powracam do szydełka, na dniach skończę jeden większy projekt a w kolejce kolejne dwa czekają, więc szydełko w dłoń i do dzieła :)