sobota, 31 grudnia 2016

Coś się kończy, coś się zaczyna...

Gdy przed ponad siedmioma laty publikowałam pierwsze posty na blogu, nie sądziłam, że przygoda z szydełkowaniem będzie trwała tak długo... Ale cytując klasyka: coś się kończy, coś się zaczyna...

Szanując Was - czytelników, którzy się tu pojawiacie, pragnę coś wyjaśnić...

Tuż przed świętami przejrzałam po raz kolejny półki z włóczkami. Wszystkie miękkie motki powędrowały do worków próżniowych. Pozostałe posegregowane rodzajami grzecznie będą czekać ponownie na swój czas w kartonach na szafie... Przede mną przygotowania do wielkiej wyprzedaży prac, które robione były pod wpływem twórczego uniesienia, a teraz twórczo zajmują mi przestrzeń ;) Na półkach kipiących od kolorowych motków zostało tylko kilka - do których mam zamiar sięgnąć w wolnych chwilach...

Od dłuższego czasu nie przyjmuję już żadnych zleceń szydełkowych, bo najzwyczajniej w świecie nie miałabym kiedy ich realizować. Praca zawodowa i zaangażowanie w działalność fundacji pochłaniają wiele mojej energii. Intensywne miesiące odbijają się też na moim zdrowiu i tam, gdzie już udawało mi się wyjść na prostą, to znów pojawiają się problemy...

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Doceniam małe rzeczy, dążę do odgracenia życiowej przestrzeni (a jak ona wygląda u robótkomaniaczek łatwo się domyślić ;) ) oraz uparcie dążę w kierunku marzeń... Szydełkowanie? Nie jest już na jednym z pierwszych miejsc jak dawniej... Blog nie będzie już tryskać na lewo i prawo nowymi pracami. Nie będę go jednak zamykać, likwidować ani nic z tych rzeczy. W planach jest seria artykułów z instrukcjami na wykonanie różnych szydełkowców. Mam nadzieję, że będą się one pojawiać nie rzadziej niż raz w miesiącu.

Zostawiam Was z jedną z błyskotek, które powstały dość dawno, ale nie doczekały się jeszcze publikacji


Przy mini inwentaryzacji prac okazało się, że mam masę bransoletek, które nie doczekały się zdjęć, więc niebawem mam nadzieję nadrobię zaległości zdjęciowe oraz zaprezentuję całkiem nowy projekt w zupełnie innej dziedzinie.

Życzę noworocznych pięknych planów, spełnienia marzeń i zapału do twórczych prac :)

poniedziałek, 17 października 2016

koloru!

Lubię jesień. Szuranie butami po wyschniętych liściach, piękne poranne mgły... Szukam wtedy złoto-bursztnowych widoków i chłonę te piękne jesienne doznania... Dla kogoś, kto źle znosi upały wiosna i właśnie jesień to ulubione pory roku.

Ostatnio niestety pogoda nie rozpieszcza, często pada, jest zimno, buro i ponuro i nawet zmieniające się barwy liści tak jakby mniej cieszyły...

Chyba dlatego tak bardzo tęskno mi za kolorem... I oczy moje wędrowały do kuferka z kolorowymi bransoletkami. Raz, drugi, trzeci i doznałam olśnienia, że przecież wszystkich ich jeszcze nie pokazałam!

Więc prędko nadrabiam... kolorem.


To już chyba resztki tego cudnego, energetycznego miksu koralików. Obiecałam sobie, że nie będę na razie nic dokupować i spróbuję kreatywnie wykorzystać całe kartony zapasów, zarówno włóczek, jak i koralików. Patrząc na kolorowe motki, które ładnie w rzędach czekają na splecenie jakichś dziergadeł, przez myśl przebiegają najróżniejsze pomysły co z nich zrobić, a potem druga - życia braknie, żeby wszystkie włóczki przerobić... Na szczęście ograniczone zasoby czasu skutecznie hamują mnie przed szaleństwem włóczkowo-zakupowym

Kolorowa bransoletka jest w drodze do nowego domku, a mnie znów kolorowe koraliki wołają, żeby je naniziać na nitkę i przerobić na jakąś ozdóbkę.

Na szczęście jest mały progres - w żółwim tempie (ale jednak!) powstają nowe dziergadła :) Ciekawe czy uda mi się kiedykolwiek opróżnić mój koralikowy kuferek...

wtorek, 4 października 2016

wykopaliska, czyli finger knitting z szydełkowym akcentem

Robiąc porządki na blogu odkryłam post zapisany w wersjach roboczych, który nigdy nie został opublikowany. Wpis jest baaardzo stary, bo aż sprzed dwóch lat. Zapraszam więc na wykopaliska ;)


Ostatnio pobawiłam się trochę metodą finger knitting i zrobiłam taki komplet

Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała od siebie czegoś szydełkowego, więc tym sposobem znalazły się białe szydełkowe tuby.


Fajna sprawa z tym dzierganiem bez drutów, nawet moja 6-letnia córka sobie poradziła i wyczarowała własną bransoletkę.


Problem w tym, że Dobrusia ma już 8 lat, ale zapału twórczego nadal jej nie brakuje ;)

czwartek, 29 września 2016

Tajemniczy trójkątny COSIEK z trzema guzikami

Kiedy przed ponad tygodniem chwyciła mnie wena, to skończyłam dziergać torbę, którą miałam zabrać na wakacje. Zostało wszyć podszewkę i dorobić zapięcie - może do przyszłego urlopu się wyrobię ;) To tak tytułem wstępu, że czasu na dzierganie praktycznie nie mam...
Ale wracając do COŚKA. Idąc za ciosem chwyciłam za beżową włóczkę, bo była to faza pierwszego konkretnego ochłodzenia, a potrzeba okazała się nad wyraz nagląca. Zrobiłam szybko bardzo potrzebnego ciepłego COSIA, wrzuciłam zdjęcie na facebookowy profil z pytaniem - co to jest i do czego służy.


niedziela, 7 sierpnia 2016

Turkusowe podkładki i włóczkowa przygoda

Ależ mnie znów długo nie było! Nowe obowiązki wciągają mnie w wir pracy i na szydełko najzwyczajniej brakuje sił... Ale bywają też chwile, że wewnętrzny głos mówi: siadaj i twórz.

No i powstają na przykład takie drobiazgi jak mięsiste turkusowe podkładki pod kubek ;) Komplet - całe 4 sztuki.


Wzór jest bardzo wdzięczny, pojawia się na wielu blogach rękodzielniczych.

Dziś znów pojawiła się nieodparta chęć szydełkowania. To pewnie efekt tego, że ostatnie dwa dni spędziłam w łóżku, ponieważ dzieci sprzedały mi bostonkę, a jak to u starych bywa - ścięło mnie totalnie... Tak więc odpoczęłam, w pracy oznajmiłam, że pojawię się najprędzej w środę, co by zarazy nie szerzyć i pojawiła się myśl - co zrobić z czasem, który trzeba spędzić na mało intensywnych czynnościach? No jak to co - szydełkować! Pomysł - jest, przecież za 2 tyg. krótki, ale zasłużony urlop, a mi się przyda nowa torba. Wertuję w myślach zapasy... mam cudną tasiemkową kremową włóczkę z dodatkiem wiskozy. Idealna na prostą, wielką torebkę. No to rzuciłam się do szukania w zapasach... Dawno nie przerzucałam włóczek i... nie ma. 4 solidne kłębki włóczki tasiemkowej diabeł ogonem zakrył... Palce świerzbią, aby szydełkować, nie ma mowy o innym projekcie... tylko nie mogę dobrać włóczki, która do niego pasuje... tamta jest idealna (jest, na pewno jest, tylko gdzie ja ją upchałam ponad 4 miesiące temu?). Też tak macie? Projekt jest, czas jest, tylko włóczka, o której myśleliście gdzieś wsiąkła? Uciekam więc dalej na poszukiwania tej jednej jedynej włóczki, obym znalazła, wtedy niebawem pojawi się kolejny wpis ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.