Na prośbę kuzynki męża powstały w ekspresowym tempie kolczyki w odcieniach brudnego malinowego różu z dodatkiem turkusu czerwonego. Zdjęcie również ekspresowe - robione tuż przed zawiezieniem.
Kuzynki niestety nie było i nie wiem czy kolczyki się spodobają...
W poprzednim wpisie wspominałam, że dla córki robię komplet jesienny. Dziś będzie robocza wersja czapeczki ( a dokładnie to beretu). Taki widok zastałam po powrocie do pokoju po chwili nieobecności :)
Rośnie mi pomocnica, która ostatnio więcej rozrabia niż pomaga. Dziwi mnie to bardzo, ponieważ od małego nie ruszała nic co robiłam, robótka mogła leżeć pod nosem, a nawet nie tknęła, no czasem mi szydełka i włóczkę podwędziła do zabawy, ale nigdy nie maltretowała zaczętej pracy ;) Nie wspomnę jaką ma frajdę jak kulki dziergam - a ja już mniejszą, bo potem msze meble przesuwać, żeby znaleźć pojedyncze kulki rozsiane po całym domu...
Dziś pomocnica w domku jeszcze została, ale jutro w końcu zadebiutuje w przedszkolu - ciekawa jestem jej reakcji na to, że mamy z nią nie będzie... Mam nadzieje, że tak ja pochłonie nowa sala i zabawki, że miło będzie tam spędzać czas. Ja pewnie będę bardziej to przeżywać od niej... No i dla mnie będzie szokiem, że te kilka godzin w środku dnia będę miała całkowicie wolnych... W związku z tym, że plany o rozpoczęciu pracy są przesunięte na bliżej nieokreślony czas, to może znajdę więcej czasu na szydełkowanie? Oby :)
Pozdrawiam serdecznie i zmykam do beretu, obym więcej zrobiła niż Dobrusia mi spruje ;)

