środa, 31 grudnia 2014

Ahoj! To sem ja - Krecik :)

Ahoj! Jeszcze w starym roku :)

Breloczek krecik powędrował do pasjonata naszych południowych sąsiadów - ciekawe czy się spodoba...



Taki malutki, a dał mi nieco w kość, pewnie dlatego, że robiony grubo po północy.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

kolorowe rękawiczki

Witam po przerwie! Nie wiem jak u Was, ale u mnie sypnęło śniegiem, przymroziło. Więc rękawiczki jaknajbardziej na miejscu ;) Te wykonane z mojej ulubionej włóczki, dzięki czemu mimo, że wzór prosty, to wyglądają bardzo ciekawie


Najlepsze jest to, że robiłam je z dwóch motków z jednej partii, a i tak rozkład i nasycenie kolorów nieco się różnią ;) z resztek włóczki powstał wcześniejszy kolorowy zamotek, więc nic się nie zmarnowało ;)

************************************************

U nas przerwa świąteczna potrwa do 7 stycznia, bo dopiero wtedy dzieciaki pójdą do przedszkola, więc póki co będę pracować na pół gwizdka. Najważniejsze, że tajemnicza alergia jak się pojawiła, tak zniknęła, więc chyba nie stanie mi na przeszkodzie w realizacji kilku robótkowych planów ;)

środa, 24 grudnia 2014

Świątecznie :)

Wszyscy życzą zdrowia, szczęścia, pomyślności i wierzę, że to się spełni A ja Wam życzę, byście tak jak czekacie z całą rodziną niecierpliwie pierwszej gwiazdki by zasiąść do wigilijnej kolacji - w wysprzątanym domu pachnącym piernikami, goździkami i świerkiem, w radosnej, świątecznej atmosferze - byli zawsze gotowi na przyjście Tego, którego urodziny będziemy obchodzić.


poniedziałek, 22 grudnia 2014

eleganckie dodatki

Święta tuż, tuż. Nie może więc zbraknąć eleganckich dodatków. W wolnych chwilach powstawały bransoletki, któa podoba się Wam najbardziej?


Mi chyba najbardziej podoba się mix czarno-srebrno-biały


cappucino też niczego sobie
 

kremowa klasyka - prezent dla dyrektor miejscowego domu kultury, która poświęciła swój czas i była w jury konkursu przedszkolnego zorganizowanego przez Radę Rodziców, której jestem członkiem
 

Nie wiem jak u Was, ale u mnie w końcu czuć atmosferę świąteczną. Nie przeszkadza brak śniegu ;) Kończymy świąteczne porządki, wyciągamy ozdoby, których domagają się dzieci. W oknie zawisła w końcu firanka, którą szyłam na prędce...Nawet mocno nie przeszkadza to, że Jeremiś po 3 dniach w przedszkolu po chorobie przyniósł paskudy katar ;)
I dla mnie najważniejsze - dziś była najdłuższa noc w roku, wiec teraz będzie już tylko lepiej :)

piątek, 19 grudnia 2014

soczysty zamotek na paskudną pogodę

Korzystając z tego, że się mój terminarz nagle zwolnił tuż przed świętami (a jednocześnie ręce nie do końca wróciły do takiej sprawności, by swobodnie dziergać) nadrobiłam zaległości w zdjęciach prac.

Soczysty, kolorowy zamotek, w sam raz na pluchę za oknem. Jak byłoby pięknie, gdyby był lekki mróz - wtedy padałby piękny śnieg. A tak? Deszcz, wiatr i na termometrze 12 stopni! Czy oby na pewno mamy niedługo Boże Narodzenie a nie Wielkanoc?!

Zamotek upleciony na palcach z fantastycznie kolorowej włóczki, zapinka zrobiona na szydełku z drewnianym guzikiem. Ma formę długiego na ok. 8,5m sznura z połączonymi końcami. Całość można więc swobodnie  modelować i podpinać.


Włóczka jest bajecznie miękka, puszysta i kolorowa. Tak kolorowa, że nie sposób dobrze uchwycić i wyeksponować wszystkie kolory.
 

**********************************************

Dziś znów wstałam z lekkim odczynem alergicznym - już nie mam pojęcia skąd się to bierze... grunt, że dłonie już nie puchną - pomalutku dziergam prezenty dla domowników ;)

czwartek, 18 grudnia 2014

SpongeBob

Po perturbacjach udało się skończyć SpongeBoba, wczoraj poleciał do nowego domku :)

 
Na głowie prezentuje się lepiej niż na płasko, dobrze, że miałam współpracującą modelkę ;)


Po raz pierwszy robiłam łączenie okrążeń w "niewidzialny" sposób. Linia łączenia dla wprawnego oka jest oczywiście do wychwycenia, ale i tak nie rzuca się w oczy, jak standardowe oczka łańcuszka zamiast słupka ;)


Czapka wykonana z merino exclusive - mieszanki wełny i akrylu. Dlatego wyszła lekka, sprężysta i cieplutka.

 Sesja, sesja, a po sesji - wygłupy na całego ;)


O mały włos czapka by nie powstała - za sprawą ostrej reakcji alergicznej. Dobrze, że czapkę i większość jej elementów wyszydełkowałam przed zabraniem się za pierniczki ;) więc kiedy tylko mogłam nieco bardziej ruszać palcami przyszywałam elementy, żeby choć tę jedną rzecz skończyć. 
Niestety 3 kolejne zamówienia, które miały dotrzeć do świąt, musiałam anulować :( ale kto by się spodziewał, że przez zwykłe pierniczki tyle będzie zamieszania... włóczka na te projekty kupiona, ale się nie zmarnuje - mam już kilka pomysłów.

Co mają pierniczki do czapki i alergii? Poczytacie poniżej ;)
 
  Problemy z szydełkowaniem wynikły za sprawą... sobotnich pierniczków, a raczej ostrej reakcji alergicznej na któryś ze składników ciasta... 
Zaczęło się od pokrzywkowatej swędzącej wysypki na całym ciele, potem zaczęły mi puchnąć stopy i dłonie (do tego stopnia, że palce przypomniały parówki, nie mogłam zacisnąć pięści, stopy nie wchodziły w kapcie...). Lekko zaczęła puchnąć warga (zanim dodałam 2 do 2 skąd reakcja alergiczna zjadłam jednego pierniczka...). 
Leki antyhistaminowe, wapno, maści - nic nie działało i co tu ukrywać - sytuacja robiła się nieciekawa... Doszła gorączka, dreszcze, osłabienie... 
Niedziela rano - wysypka jakby nieco zeszła, ale spuchła mi też górna warga - miałam darmowy "botox", a raczej wyglądałam jak po jego przedawkowaniu... 
W poniedziałek rano opuchlizna ust prawie zeszła, za to zamiast oczu miałam szparki... Nadal wszystko mnie swędziało. Na popołudnie umówiłam się do alergologa, przyjęłam kolejną dawkę leków i po południu - opuchlizna i wysypka zeszła, więc szczęśliwa odwołałam wizytę sądząc, że nie będzie potrzebna. 
Wieczorem siadłam sobie z herbatką imbirową, ale wymęczona chorowaniem szybko poszłam spać. Rano wstaję i co? Składnik herbaty też musiał mieć jakiś alergen, bo znów całą w swędzącej wysypce, palce znów opuchnięte... Na szczęście leki tym razem szybciej zadziałały...
Najlepsze jest to, że nie licząc zabawy masą moondoh (piankoliną) nigdy nie miałam reakcji alergicznej, nigdy nie byłam na nic uczulona...

Musimy w końcu też poskładać chatkę z piernika, na którą elementy też w sobotę piekliśmy i aż boję się jej dotykać ;)  4 blach pierniczków już nie ma, dzieciaki najpierw ozdabiały, a potem wcinały :P To nic, że te pierniczki powinny poleżeć do zmięknięcia - w niczym nie przeszkadzało to w ich chrupaniu.)

*********************************

W sobotę rano (przed pierniczkami ;) ) byłam w końcu u lekarza, który potwierdził tylko moje przypuszczenia. Dostałam leki, do kontroli za 3 miesiące - będę żyć ;) i mam nadzieję, że w końcu będę funkcjonować tak jak dawniej ;)

piątek, 12 grudnia 2014

świąteczne recyklingowe szycie

Dziś będzie nieco w klimacie świątecznym. Pod wpływem impulsu powstała krótka recyklingowa seria świąteczna. Wszystko z myślą o przedszkolnym kiermaszu. Z góry przepraszam za zdjęcia - robione ciemną nocą, bo z rana wszystko powędrowało do przedszkola.

Na pierwszy rzut poszedł stary t-shirt, z którego powstały choineczki


 za ozdoby posłużyły drewniane koraliki, stare guziczki, pasma włóczki i tasiemek + bambusowe patyczki do szaszłyków. Seria guziczkowa wykonana przez Dobrusię - guziczki klejone specjalnym klejem do tkanin. Choineczki zrobiły furorę i szybko zniknęły z kiermaszu, a zainteresowanych było więcej - szkoda, że t-shirtu już nie ma ;)

Potem poszły w ruch nogawki jeansów, które w lecie stały się krótkimi spodenkami.
Powstała jedna większa choinka, która pierwotnie  miała stać na pieńku i podstawce z brzozy, jednak nie udało mi się go zrobić do czasu kiermaszu. Dlatego dorobiłam wstążeczkowy pieniek oraz zawieszkę


I jeszcze jeansowe zawieszki (jedno serduszko zwinęła Dobrusia, tak jej się podobało). Choineczka po lewej ozdobiona pastelami przez Dobrunię ;)


Fajna zabawa z tymi prostymi świątecznymi ozdóbkami. Może tuż przed wigilią coś jeszcze uszyję (bo pomysłów masa), a póki co zabieram się za przerobienie dzisiejszej dostawy włóczek - mam tydzień. Czas START!

************************************************************

Wczoraj pochwaliłam, że Dobrusia ładnie się trzyma i nabyła odporność, a już wieczorem miała stan podgorączkowy... Dziś została w domu, bo katar i kaszel, póki co delikatnie daje się we znaki. Ale przynajmniej udało jej się wczoraj pojechać na wycieczkę do złotoryjskiej fabryki bombek, na której tak jej zależało - przywiozła sobie bombeczkę z imieniem :)

czwartek, 11 grudnia 2014

kolorowe bransoletki

Dawno ich nie było, bo pochłonięta byłam typowo włóczkowymi projektami. W oczekiwaniu na nowe moteczki powstało kilka koralikowych bransoletek.

Benzynkowe połączenie kolorów jest jednym z moich ulubionych


koraliki w jesiennym miksie kolorów (koraliki są naprawdę drobne, aż tak, że niektóre sztuki nie chciały się dać przewlec przez igłę do koralików... co było szczególnie irytujące, gdy cała długa igła byłą nawleczona i przy przeciąganiu okazało się, że jeden z pierwszych koralików nie przejdzie...)


i na koniec mix czarno-kolorowy, z serduszkową zawieszką svarowskiego


Nagrody w rozdawajce ustalone, niedługo zabieram się do pracy :) Dziś ma przyjechać kurier z ostatnią w tym roku dostawą włóczek - pracowity czas przede mną!

*********************************

I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie to, że u nas nadal choroby górą... Jeremiś rozłożony na dobre, syropki, inhalacje - u lekarza i w aptece zostawiliśmy majątek... Ale grunt szybko stanąć na nogi. U mnie od wczoraj zamiast lepiej, to gorzej, doszło zapalenie zatok... Mąż też zaziębiony, ale taki czas, że musi być w pracy... Dobrze, że choć Dobrusia zdrowa - widać swoje odchorowała już wcześniej i nabrała w końcu odporności.

Mógłby choć śnieg spaść, to przynajmniej czułoby się zbliżające święta ;)
Pozdrawiam ciepło i wszystkim chorym, tak jak my życzę zdrowia!

środa, 10 grudnia 2014

rozwiązanie konkursu

Zakończył się konkurs z okazji 5-lecia bloga.
Dziękuję wszystkim za tyle miłych słów, życzeń - to zawsze mnie mobilizuje do dalszej pracy. Jedno jest pewne - prace, które uznaliście za najlepsze częściej będą gościć na blogu :)

A teraz to, na co wszyscy czekacie- rozwiązanie :)
Z góry przepraszam za jakość nagrania, ale chciałam jak najszybciej zamieścić wyniki

video

Serdecznie gratuluję Dusi i proszę o kontakt mailowy mataszydelkiem@gmail.com w celu ustalenia szczegółów nagrody :)

a teraz uciekam spać, bo jutro ciężki i pracowity dzień :*

poniedziałek, 8 grudnia 2014

sznurkowy dywan

Niedawno przyszły zamówione sznurki, więc szybko zabrałam się za dzierganie dywanu.

Kolejny czarny, ale robiony ślimakiem i luźniejszym splotem. Ma 1m średnicy. Ten zdecydowanie bardziej mi się podoba od pierwowzoru ;)

 

Zdjęcia wyszły niestety kiepskie... No cóż, czas się doszkolić w temacie ;)

przypominam o rozdawajce z okazji 5-lecia bloga - zgłoszenia do jutra!

****************************************************************

Ostatnio pisałam, że znów choroby wkraczają... było 3:1 dla nas, tak teraz jest 3:1 dla choroby... Tylko Dobrusia się jeszcze trzyma... Dobrze, że choć gorączki nie mamy... Mogły by przyjść w końcu mrozy i zrobić porządek z chorobami co latają w powietrzu...

Życzę Wam pięknego słonecznego tygodnia (sobie też, bo mam mnóstwo prac do sfotografowania)

piątek, 5 grudnia 2014

dla panny Zuzanny :)

Kolejny spersonalizowany zestaw dla dziewczynki. Tym razem dla 4-miesięcznej Zuzanny.

Kocyk, balerinki i opaska + ukochane guziczki (malutkie, ze wzorem stębnowania i kokardką)


Całość wykonana z bajeczne włóczki, kolejny raz użyłam cottonwood. Uwielbiam ją za luźny skręty, grubość i miłe wrażenia przy dotyku. Jest to 100% bawełna organiczna, odpowiednia dla każdej wrażliwej skóry dziecka lub też dla tych, którzy stawiają na naturale surowce.

Szaro bura pogoda za oknem skutecznie uniemożliwia wykonania satysfakcjonujących zdjęć... a kolor jest taki pomiędzy pierwszym, a drugim zdjęciem ;) Połączenie brudnego różu i wanilii to całkiem przyjemna dla oka mieszanka. Trochę jak lody truskawkowo-waniliowe :)

*************************************************

U nas znów chorobowo, tym razem Jeremiś z balu andrzejkowego przytargał rotawirusa... teraz dołączył do tego paskudny katar i kaszel, ja też się niewyraźnie czuję... więc jesienno-zimowe chłody przywitały nas nie tylko paskudną pogodą, ale i chorobami... A świąteczne przygotowania niedługo ruszją pełną para i przydałoby się dojść do pełni sił ;)


środa, 3 grudnia 2014

chodzi lisek koło drogi

nie ma ręki ani nogi

właściwie, to ma tylko głowę ;)




bo to lisia, milusia poduszka wykonana z himalaya BIG, wykonana dla zaprzyjaźnionego sklepu

Kolejna, po króliczku, która doczekała się premiery. W planach jeszcze piesek i kotek, dla moich dzieciaczków, bo zwierzakowe podusie są bardzo przutualste ;)


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Wszystkie prace i zdjęcia zamieszczone w tym blogu są wyłączną własnością autorki (jesli jest inaczej, zawsze wyraźnie jest to zaznaczone).
Kopiowanie, wykorzystywanie, rozpowszechnianie, przetwarzanie w jakikolwiek inny sposób zdjęć oraz wzorów prac bez zgody autorki jest zabronione.
Wszelkie prawa zastrzeżone
.